Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#88868

(PW) ·
| Do ulubionych
Miałam wczoraj spotkanie zamykające rok w pracy i okazało się, że - oprócz "rocznych raportów udostępnionych państwu tu i tam" - jest jedna świeża sprawa. Pani Kierownik Pewnej Pracowni domaga się zdyscyplinowania sprzątaczki za chamstwo, bezczelność i brak szacunku. Ponieważ wskazano mnie jako naocznego i nausznego świadka tego chamstwa, to Szefowie Szefów kazali mi się ustosunkować do zarzutów. A było to tak...

Przed świętami siedziałam u Pani Kierownik w jej pracowni, bo sprawdzałam inwentaryzację, jakieś pierdołowate błędy powychodziły ("ktoś" wpisał liczbę probówek jako liczbę palników itd.). Pani sprzątaczka przyszła i zapytała, czy będzie nam przeszkadzało, jak ona teraz przetrze podłogę. Mi nie będzie przeszkadzało, ale Pani Kierownik prychnęła do mnie, że "ona tu pracuje" - pewnie mogłam już wtedy coś powiedzieć, ale ograniczyłam się do uniesionej brwi. Siedzimy, poprawiamy wydruki i nagle Pani Kierownik woła z oburzeniem "CO ZA BEZCZELNOŚĆ!!! NIE BĘDĘ TOLEROWAĆ TAKIEJ PROWOKACJI!!!".

Pani sprzątająca miała czelność nucić pod nosem w czasie pracy. I podśpiewywać. I nie, to nie fałszowanie ani siła głosu wywołały święte oburzenie. Chodziło o słowa, o bezczelnie, prowokacyjnie i podstępnie dobrany repertuar. Pani sprzątająca ośmieliła się śpiewać jakieś stare przeboje Osieckiej, Brylla i inne takie. Kto to widział, żeby sprzątaczka śpiewała teksty DLA WYKSZTAŁCONYCH LUDZI. Pani Kierownik nie odpuści takiego wywyższania się, ona pokaże plebsowi, gdzie jego miejsce.

I serio - baba zaczęła się drzeć na kobietę z mopem, że tej nie wolno śpiewać pod nosem "Małgośki", bo to jest piosenka dla inteligentnych ludzi, a nie sprzątaczek. Aż mi się głupio zrobiło, że nie mogę w pysk walnąć na otrzeźwienie.

Pani sprzątająca, po odebraniu porcji jobów, gromów i krzyków, roześmiała się Pani Kierownik w twarz i kazała się odstosunkować. Ja, bezczelna, zawtórowałam i rżałam do taktu. Pani Kierownik uznała, że ona w takim towarzystwie siedzieć nie będzie, zebrała się i poszła do kadr pisać skargę na sprzątaczkę (w sumie nie wiem, czemu tylko na nią, a na mnie już nie).

Wczoraj zdałam sprawę z "bezczelnego incydentu" i wyraziłam otwarcie swoje przekonanie, że jeśli ktoś ma być dyscyplinowany, to bynajmniej nie kobieta jadąca na mopie, która - przy okazji - też jest po studiach, a to, że mniej rynkowych, to nie znaczy, że jej dyplom jest gorszy i jest głupsza od baby, która nie odróżnia w papierach przedłużaczy od monitorów. A już tym bardziej nie widzi mi się, żeby ta firma zamieniała się w zakład, gdzie mamy cenzurowany repertuar tego, jaką muzykę można lubić, sprzężony z drabinką awansową.

Szefowie się pośmiali, szefowie pokiwali głowami, dział administracyjny ma zobaczyć, ile premii sprzątaczka dostanie w styczniu. Zaproponowałam, żeby tyle, ile premii kwartalnej miała dostać Pani Kierownik - bo nie dostanie. Za bezczelność, chamstwo i wyżywanie się na niższym personelu. A pozostali dyrektorzy i kierownicy wszystkich działów, którzy wczoraj byli na zebraniu, mają wieść puścić do swoich pracowników jako przestrogę, że może i większość z nas nosi nosy tak zadarte, że zaraz nam w dupy powchodzą, ale są granice wynoszenia się nad innych.

Od wczoraj bardziej lubię moją pracę.

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 263 (273)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…