Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
poczekalnia

#88925

przez ~98765 ·
| było | Do ulubionych
Znalazłam przypadkiem taką historię: #67574
Smutno mi się zrobiło. Z powodu tej historii, ale też mojej własnej sytuacji, w pewnym aspekcie podobnej.
Jestem w 9 miesiącu ciąży. Od dziecka choruję też na dysplazję biodra, która to choroba znacznie się przez ciążę pogłębiła. Byłam świadoma tego, że się pogłębi zarówno ja jak i lekarze, bo problemem jest nie to, że stawu biodrowego nie mam, ale że mam za dużo relaksyny, która kości rozluźnia, u kobiet głównie podczas ciąży i porodu. Czekam więc na córeczkę, a potem jestem już zapisana w kolejkę po endoprotezę i ta kolejność jest tu bardzo ważna.
Na dzień dzisiejszy chodzę jednak jak pingwinek. Taki upasiony, z brzuszkiem pełnym rybek.

Żartuję z tymi rybkami, ale ciąża JEST widoczna.
Zaczęłam tak od 6 miesiąca liczyć, ile razy ktoś mi ustąpi miejsce. Wcześniej ludzie mają prawo tego nie widzieć, więc dopóki sama nie poproszę i ktoś nie odmówi, nie mogę mieć o to żalu.

Ile razy ktoś ustąpił mi miejsce z kolejce, przepuścił do kasy? Jeden raz. Jedna Pani w kolejce do banku. Podziękowałam i zrezygnowałam, bo mogłam wtedy komfortowo usiąść, a mi nie brakuje wolnego czasu, tylko nie mogę stać.
Parę razy jednak byłam zwyzywana przez staruszki, bo np chciałam po zajęciu kolejki usiąść w środku oddziału banku zamiast gnieździć się z nimi na ławeczce w centrum handlowym (skądinąd tam mnie chciały usadzić dopiero po tym jak powiedziałam, że stać nie mogę i same szły warować pod same drzwi oddziału- tak żebym przypadkiem nie weszła przed nie....). Paniom od ławeczki oczywiście też było duszno, więc każda bez maseczki albo z maską na brodzie, bo przecież na Stadionie Narodowym można też chyba rodzić, no nie?

Kasjerki w sklepie uprzejmie udają, że mnie nie widzą i np. przed nosem zamykają mi kasę z pierwszeństwem i idą pomagać w zakupach panu w kasie w samoobsługowej. Na zwrócenie takiej pani uwagi, że czekam i mnie ignoruje ona odpowiada słodkim głosem- och, nie widziałam. Ciekawe jak nie widziała jak brzuch wielki jak stodoła. Mam ze soba plakat nosić, że w ciąży jestem?

Ludzie zaczynają oglądąć sufit- tak jakoś im ten sufit w mojej obecności wydaje się ciekawy.

Ostatnio na pobraniu krwi usłyszałam obok taki dialog:
Babeczka- Powinnam przepuścić, tę panią w ciąży, ale tak strasznie się spieszę...
Facecik- Tak, tak, każdy teraz tak ma...
Ja siedziałam kilka krzeseł dalej, więc nie zależało mi na przepuszczaniu w kolejce, ale pokazuje to sposób myślenia.

Nie potrafię też zrozumieć jak mam w takiej standardowej sytuacji skorzystać z kasy pierwszeństwa, która przysługuje mi zarówno jako ciężarnej jak i osobie z niepełnosprawnością. Te kasy są najbardziej zapchane staruszkami, bo najczęściej jest to jedyna otwarta kasa. Nie da się ludzi w kasie ominąć, bo przejścia tam są tak samo wąskie jak przy innej kasie. Dwa metalowe wózki sie nie zmieszczą. Musiałabym krzyknąć: uwaga, nadchodzę, chować zakupy z taśmy do toreb, koszyków, cofnąć się o dwa metry bym mogła wjechać i wyłożyć swoje zakupy! No absurd jakiś, nie wiem kto takie kasy pierwszeństwa projektuje. Zdarzają się takie szerokie, ale bardzo rzadko.

Dobrze, że mam męża, który jak już włożymy zakupy do wózka, czeka w kolejce, płaci a ja czekam już w aucie.
Dobrze, że nie jestem elektronicznie wykluczona i korzystam z kas samoobsługowych.
Dobrze, że mam auto i nie muszę prosić się o miejsce w autobusie.
Dobrze, że w więszości przypadków korzystam z prywatnej przychodni bez szalonych kolejek.
Tylko nie każda pani tak ma.

Mąż twierdzi, że to nieustępowanie ma związek z moim płaszczykiem. Mieści mi się w nim ciążowy brzuszek, to taka budrysówka. Nie mam w nim wyciętej tali, nie jest rozkloszowany, więc brzuch widać jak się patrzy. Teoria męża mnie więc nie przekonuje. Mi się wydaje, że to przez to jak chodzę, jestem widziana jako osoba “nienormalna”. Nie spełniam standardów kobiety w ciąży. Gruba, utykająca na nogę- to pewnie jakaś dziwna choroba, może też z głową coś nie tak- lepiej udawać, że jej nie widzę. Szacunek dla drugiego człowieka? I to jeszcze niepełnosprawnego? A co to jest?

kolejki

Skomentuj (33) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 37 (89)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…