Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#88950

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Chciałabym tu opisać pewną sytuację, choć nie jest to piekielne wydarzenia, a raczej piekielny i wg mnie zupełnie nieracjonalny system.

Na przykładzie z mojej rodzinnej miejscowości.

Były sobie dwa małżeństwa.

W pierwszym z nich oboje małżonkowie całe życie pracowali. Mieli też dwoje dzieci. Przeszli na emeryturę. Żona brała swoją, mąż brał swoją.

W drugim pracował tylko mąż, żona żadną praca się nie skalała. I nie, nie była to też tzw. "niewidoczna praca" - nie mieli żadnej gospodarki/pola, ot zwykły ogródek i parę grządek, nie mieli też dzieci - pani była drugą żoną, mąż miał dziecko z pierwszą żoną, ale w momencie gdy się żenił z drugą, dziecko już miało kilkanaście lat i uczyło się w internacie, potem szybko "poszło na swoje".

Tak się złożyło, że obaj mężowie zmarli.

Żona z pierwszego małżeństwa została tylko ze swoją wypracowaną emeryturą.

Żona z drugiego małżeństwa dostała 80% emerytury męża.

Owszem, w obu przypadkach zmalały koszty życia (jedzenie, ubrania dla jednej osoby), ale już koszty utrzymania zostały takie same, nie da się "nagrzać domu dla jednej osoby", czy zaświecić pół żarówki, żeby mniej prądu wzięła.

Dochody żony pierwszej zmniejszyły się o połowę (ona i mąż mieli emerytury porównywalnej wysokości), a tymczasem dochody żony numer dwa, tej niepracującej, zmniejszyły się tylko o 20%.

Uważam to za skrajnie niesprawiedliwe, że osoba, która wypracowała sobie emeryturę, zamiast być w jakiś sposób uprzywilejowana, to jest wręcz karana za to, że pracowała. Nie rozumiem zupełnie, czemu w takich przypadkach małżonkowi, który nadal żyje, nie należy się 80% tego, co dostawał zmarły.

EDYCJA:
Patrzyłam na tę sytuację bardziej z punktu widzenia dochodu na gospodarstwo domowe, ale uważam, że komentarz @clockworkbeast jest bardzo trafny, dlatego go tu dodaję:

"Dochody żony pierwszej zmniejszyły się o połowę (...), a tymczasem dochody żony numer dwa (...) zmniejszyły się tylko o 20%."

Nie.
Powiedzmy że każdy miał emeryturę po 1000 zł.

Pierwsze małżeństwo miało w sumie 2000, czyli 1000 na głowę. Po śmierci męża żona miała tylko swoją emeryturę, czyli dalej 1000 na głowę.

Drugie małżeństwo miało 1000, czyli po 500 na głowę. Po śmierci miała 800 dla siebie, czyli jej dochody nie spadły o 20% tylko wzrosły, i to o 60%.

I owszem, cholernie to niesprawiedliwe.

polska system emerytura

Skomentuj (27) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 139 (169)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…