Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
poczekalnia

#88954

przez (PW) ·
| było | Do ulubionych
Jestem POZeciarzem (przychodnia od 8-18) oraz NPLowcem ("przychodnia" od 18-8 + weekendy 24h/dobę). Dodatkowo robię staż w szpitalu w ramach specki. Przekrój pacjentów mam od osób z wyższym wykształceniem jak i po niepełnym podstawowym - zazwyczaj najgorsi/najpiekielniejsi są w skrajności obu grup (ale o tym nie teraz).

Po części w nawiązaniu do #88880 i komentarzy do tej historii.

Wbrew temu, co sporo osób pisze: przychodnie działają i przyjmują pacjentów (jeszcze się to udaje). Mamy tyle pacjentów zarówno osobiście jak i na teleporadach, że nie ma czasu niekiedy spokojnie coś zjeść, czy wyjść do łazienki. A to, że rejestracja nie odbiera telefonów jest zazwyczaj winą tego, że w tym czasie rejestratorka i pielęgniarka rozmawiają z innymi petentami.

Nawet nie wiecie ilu dziennie miałem 2tyg temu pacjentów, którzy z objawami przeziębieniowymi się pojawiali w gabinecie.

Najczęściej należeli oni do jednej z dwóch grup:
- objawy mają od rana (lub wieczora), rzadziej 2.-3. dzień, bez leczenia
- są po >7dniach ciężkiej infekcji dróg oddechowych, również bez leczenia... bo Wit C + raz dziennie aspiryna leczeniem nie można nazwać.

Jako, że przyszli to zbieram wywiad i badam ich sumiennie (zgodnie ze sztuką), ale...

Prawie NIKT sam nie wykonał sobie nawet testu antygenowego na COVID-19 który można kupić (a nawet od niedawna dostać za darmo) w aptece, który wykonany w największej wiremii wirusa (jakieś 72h od pierwszych objawów, potem tak naprawdę skuteczność jest coraz mniejsza i nie jest w pełni diagnostyczny) ma MINIMUM czułość 80% przy swoistości 97% (o ile wykonany prawidłowo, dodatkowo ten który ma pogotowie i niektóre przychodnie ma nawet większy) -> jeśli wynik jest dodatni to macie COVID-19 (ja zlecam wtedy wymaz PCR, by było potwierdzenie, bo na słowo nie mogę wysłać na izolację).

Dodatkowo lekarze pracują na bazie schematów leczenia i zaleceń koordynatorów danej dziedziny medycyny (to tak w wieeelkim skrócie) -> zabezpiecza nas to przed błędami oraz systematyzuje pracę (a także zmniejsza ilość eksperymentów na małej liczbie osób jak było z pewnym lekiem w pierwszej fali). Aktualnie według zaleceń KAŻDA osoba z jakimkolwiek objawem choroby dróg oddechowych lub układu pokarmowego (biegunka/wymioty) ma mieć wykonany test w kierunku COVID-19. Po to by jak najszybciej została odizolowana i nie zarażała innych osób a i dodatkowo była monitorowana lub w razie zaostrzenia jak najszybciej trafiła w odpowiednie miejsce (oddział COVID-19 lub zwykły).

Samo to, że zrobicie sobie test wcześniej (najlepiej od razu PCR) daje dla mnie dużo -> zmniejsza mi czas potrzebny na ich ogarnięcie (samo wypisanie zlecenia wymazu to ~4min (jak ma się pacjenta co 10-15min to znacząca ilość czasu)), zazwyczaj wystarczy im przepisać leczenie objawowe, wyjaśnić co mają robić i tyle. A dodatkowo nie przychodzą do przychodni i nie zarażają innych osób które są pod gabinetem z innego powodu -> mimo walczenia by ludzie przychodzili tuż przed planowanym czasem wizyty nadal są osoby (głównie starej daty), które przychodzą na godzinę przed czasem. A im mniej czasu zajmie mi pacjent tym więcej osób będę mógł dodatkowo przyjąć.

Jak wiecie lub nie (patrząc przez pryzmat pacjentów to raczej to drugie) standardowe przechorowanie COVID-19 to ... przeziębienie. Bo SARS-CoV-2 (w skrócie i po laicku) należy do rodziny wirusów, która powoduje przeziębienia, ale ten szczep postanowił zmutować i nasze organizmy z nim sobie do końca nie radzą (czy to reagują przesadnie, czy w ogóle z nim nie walczą). I właśnie problem polega na tym, że mamy ruletkę jak to przechorujemy (każda osoba może się pogorszyć w 7. lub 8. dobie tak, że będzie potrzebowała pilnej opieki w szpitalu). Dlatego powinniśmy się zaszczepić, bo to zmniejsza ryzyko infekcji/powikłań. Właśnie! -> zmniejszy, a nie spowoduje, że będziemy w pełni odporni!

Bo oto argumenty dlaczego pacjenci nie zrobili testu na COVID-19:
- Co roku mam grypę/przeziębienie, tylko antybiotyk mi pomaga -> tak mieliście takie same/podobne objawy jak x lat temu w tym czasie, bo mamy coś takiego jak sezon przeziębieniowo/grypowy i właśnie teraz w nim jesteśmy. I jak to po antybiotyku poprawa? Jak zarówno na WIRUSY przeziębieniowe i WIRUS grypy nie działają antybiotyki? A >95% pozaszpitalnych infekcji dróg oddechowych jest wirusowych! Notabene jak mówicie, że "przeszliście grypę", to zazwyczaj było to cięższe przeziębienie, które obok grypy nie stało. Niezależnie leczenie jest objawowe, antybiotyk jest ewentualnym dodatkiem do leczenia w późniejszym czasie, by zabezpieczyć przed/leczyć nadkażenie uszkodzonych dróg oddechowych. Po wywiadzie typowym dla zapalenia dróg oddechowych następuje badanie (osłuchowo czysto lub niewielkie nasilenie szmeru), dalej zalecenia na leczenie objawowe + numer zlecenia wymazu -> kontakt po wyniku lub po zaostrzeniu objawów.
- TO ANGINA, TRZEBA ANTYBIOTYKU! -> ehh dobra, pacjent/ka 20-60lat; proszę pokazać gardło -> gardło zaczerwienione, migdałki powiększone ale bez ropnej wydzieliny, w wywiadzie dodatkowo suchy kaszel, stan podgorączkowy jedynie, węzły szyjne lekko powiększone, niebolesne, osłuchowo czysto lub niewielkie nasilenie szmeru -> no ma Pan/Pani anginę, tzn zapalenie migdałków (no i ogólnie gardła) bo to właśnie "angina" znaczy. "Anginę paciorkowcową" (gdzie z wyboru daje się antybiotyk) rozpoznaje się po skali Centora a i tak mimo wystarczającej ilości punktów według jej kryteriów (w teorii 4pkt ale z racji braku testów w przychodniach już przy 3pkt uznaję, że zachowane są warunki) tylko ~40% to faktycznie bakteria, ale z racji ryzyka daje się antybiotyk (z ciekawości sprawdźcie sobie ile taka osoba ma punktów). A i objawy zapalenia gardła/migdałków są typowe w odmianie Delta i Omicron -> dalej zalecenia na leczenie objawowe + numer zlecenia wymazu -> kontakt po wyniku lub po zaostrzeniu objawów.
- Myłem/am okna, sprzątałem/am na dworze, pracuję w przeciągu i to dlatego mam objawy przeziębieniowe + bardzo silne bóle mięśniowe -> badanie (osłuchowo czysto lub niewielkie nasilenie szmeru), zalecenia na leczenie objawowe + numer zlecenia wymazu -> kontakt po wyniku lub po zaostrzeniu objawów.
- Jestem zaszczepiony! -> no i co z tego? Znam osoby szczepione 3. dawkami które zachorowały najpierw przed 1. dawką, potem po 2. dawce i na końcu po 3. dawce. Bo mają tak duży kontakt z wirusem, że szczepienie nic nie da -> wystarczy zapytać ludzi pracujących w opiece zdrowotnej -> w większości już co najmniej raz przechorowali mimo priorytetu i kompletu szczepień. Po wywiadzie typowym dla zapalenia dróg oddechowych następuje badanie (osłuchowo czysto lub niewielkie nasilenie szmeru) i potem dalej zalecenia na leczenie objawowe + numer zlecenia wymazu -> kontakt po wyniku lub po zaostrzeniu objawów.
- Ja się tylko osłuchać chciałem, bo mam przeziębienie, a nie COVIDa! -> nosz kurna, w wywiadzie cała rodzina z podobnymi objawami, wywiad typowo przeziębieniowy w badaniu "osłuchowo czysto lub niewielkie nasilenie szmeru" (wiecie czemu to już kilka razy napisałem? Bo w COVID-19 objawy osłuchowe MOGĄ ale NIE MUSZĄ się pojawić lub pojawiają się w okresie rekonwalescencji! Plus nie mają żadnego znaczenia rokowniczego odn przebiegu choroby) + zalecenia na leczenie objawowe + numer zlecenia wymazu -> kontakt po wyniku lub po zaostrzeniu objawów.
- Bo nie chcę być na kwarantannie/izolacji! -No ok, a chodzi Pan/Pani do pracy? -NIE i dlatego chcę zwolnienie! -> kwarantanna/izolacja jest równoważna zwolnieniu lekarskiemu. Jedyna różnica jest taka, że musisz pod groźbą sankcji siedzieć w domu, a nie pojechać mieć dodatkowy urlop na wyjazd na narty/opalanie się na plaży w tropikach w momencie jak cudownie ozdrowiałeś po jednym dniu (miałem takich agentów).

I wiecie co? Ponad 1/3 wyników jest dodatnich. No nie wiadomo czemu... (kolejna fala pandemii?) I zazwyczaj im bardziej ktoś zaprzecza/awanturuje się, tym częściej wynik pozytywny.

I nie, nie dostaję pieniądze za rozpoznanie COVID-19.
Nie dostawałem w POZ żadnego dodatku COVIDowego.
Za szczepienie p/COVID-19 jest płacone jako, że w Polsce za wykonaną pracę trzeba płacić -> a szczepienie mimo, że w POZ i mimo, że w jego godzinach pracy to jest wykonywany przez dodatkowy zespół, który nie zajmuje się pacjentami POZ w tym czasie.
Za konsultację pacjentów z ROZPOZNANYM COVID-19 POZ otrzymywał niewielką kwotę, która szła na badania, które zlecaliśmy pacjentom po chorobie w czasie rekonwalescencji (podejrzenie i wysłanie na test NIE jest płatne).

Ogólnie bez tego jest roboty, bo przeziębień/gryp/Covidów było ~połowa pacjentów a reszta z innymi chorobami. Aktualnie ekipa znowu się wykrusza, bo ponownie zaczęliśmy chorować (BTW pozdrawiam z izolacji, na szczęście skąpo objawowo przechodzę).

A teraz jeszcze rządzący dali nam betonowe koło ratunkowe (w teorii z troski o podatników) i wymyślili, że każdego pacjenta po 60rż mamy osobiście zbadać, nie mówiąc skąd mamy wziąć do tego ludzi, miejsce i czas (a nie, powiedzieli, że mamy brać nadgodziny... gdzie ja brałem nadgodziny w czasie nadgodzin dotychczas...).

A i pamiętajcie, że jak macie wynik dodatni to w ostatnich 72h izolacji skontaktujcie się ze swoim POZ lub NPL -> bo tak naprawdę to decyzja lekarza decyduje o wyjściu z izolacji i najczęściej dostaniecie zlecenie na badania wtedy oraz ewentualne zwolnienie na rekonwalescencję przy ciężkim przebiegu.

EDYCJA: poprawiłem trochę literówek, starałem się zmniejszyć ilość zdań wielokrotnie złożonych oraz dodałem parę rzeczy bez zmiany informacji/sensu zdań.

słuzba_zdrowia ochrona_zdrowia

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 68 (126)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…