Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#89052

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Od października uczęszczam (w trybie online) na studia podyplomowe. Kierunek związany jest z reklamą i marketingiem, zjazdy odbywają się w co drugi weekend na platformie MS Teams.

Pierwsze zajęcia dotyczyły podstaw psychologii. Prowadziła je pani psycholog - terapeuta uzależnień (przypominam, na studiach z marketingu). Pierwszy dzień spędziliśmy opowiadając o sobie i dyskutując o psychopatii, toksycznych pracodawcach i przemocy w związkach. Drugiego dnia rozmawialiśmy o uzależnieniach i omówiliśmy wszystkie możliwe narkotyki - ich skład, działanie i efekty uboczne.

Do tego zajęcia zaczęły się z półgodzinnym opóźnieniem, bo pani nie umiała obsłużyć Teamsa. Na zaliczenie pani psycholog kazała napisać pracę o czymkolwiek, co było poruszane na zajęciach.

Jako że "cokolwiek" jest bardzo szerokim pojęciem, poprosiliśmy o jakieś wytyczne, choćby dotyczące formy pracy - czy ma być to praca naukowa, artykuł, felieton, esej, czy jeszcze coś innego, czy mamy korzystać ze źródeł, czy tez pisać tylko własne przemyślenia. Obiecała przysłać je w ciągu kilku dni. Termin dostarczenia pracy - następne zajęcia z tą samą panią 2 tygodnie później.

Po zajęciach mieliśmy dosyć mieszane uczucia. No bo atmosfera owszem fajna, zajęcia w formie warsztatowej, mogliśmy podyskutować, powymieniać się opiniami, ale poruszane tematy nie miały nic wspólnego z wybranym przez nas kierunkiem, a po coś jednak na te studia poszliśmy. Z drugiej strony braliśmy pod uwagę, że podczas 2 dni "wstępu do psychologii" nie wiadomo jakiej wiedzy też nie da się przekazać, więc po prostu poruszyła wybrane zagadnienia, w których się specjalizuje. Stwierdziliśmy, że damy jej szansę, zobaczymy, jak pójdą następne zajęcia.

Powoli zbliżał się termin wysłania prac, wytycznych jednak nadal brak. Dodatkowych materiałów, o które poprosiliśmy, również. Nie wiemy, czy nadal czekać, czy też pisać coś zupełnie w ciemno. Nagle dostajemy wiadomość od opiekuna roku, że pani psycholog odwołała zajęcia, odbędą się w późniejszym terminie - w ostatni weekend lutego. Tak samo przesunięty został termin oddania prac. Odłożyliśmy temat, skupiliśmy się na zajęciach z innych przedmiotów (tu już zupełnie inny poziom - kompetentnie, na temat, wręcz przeładowanie wiedzą).

W połowie lutego nadal nie było wytycznych, a pani psycholog nie reagowała na nasze maile. W takim razie każdy napisał (czy raczej przepisał z netu) jakieś pitu-pitu o czymkolwiek i wysłał, żeby tylko coś było. Tuż przed ostatnim weekendem pani psycholog ożyła i wysłała mail do jednej z nas, z pytaniem, co chcielibyśmy robić na zajęciach (O_o w sensie, że to my jej mamy powiedzieć, o czym mają być jej zajęcia?). Bo ona ma pomysł, że może spędzimy te zajęcia, omawiając nasze prace. Ręce opadają. Będziemy tracić 2 dni zajęć, żeby szczegółowo omawiać nic niewnoszące, odtwórcze prace, napisane "na odwal się" i byle tylko zaliczyć niezbyt istotny przedmiot...

Koleżanka odpisała, że mowy nie ma - z harmonogramu zajęć wynika, że tematem zjazdu mają być, powiedzmy "Procesy kognitywne i podejmowanie decyzji" i właśnie to chcielibyśmy omawiać na zajęciach, najchętniej w powiązaniu z marketingiem, oraz jeśli starczy czasu to chętnie coś o technikach manipulacji i elementy neuromarketingu. A prace może nam odesłać mailem.

Rozpoczęły się sobotnie zajęcia. Tradycyjnie z półgodzinnym opóźnieniem, bo pani psycholog nie ogarnia Teamsa. Na początku zaproponowała, żeby każdy wypowiedział się o swoich emocjach, odczuwanych w związku z obecną sytuacją, jak się z tym wszystkim czujemy i w ogóle. Odmówiliśmy - po pierwsze wiadomo, jak jest, i nic odkrywczego nie wniesiemy do tematu, po drugie, choćby dla higieny psychicznej chcielibyśmy na te kilka godzin zająć głowę czymś innym, po trzecie mamy temat do zrealizowania i nie chcemy tracić czasu, zwłaszcza że już mamy poślizg.

Pani psycholog odpaliła prezentację i faktycznie zaczęła opowiadać o procesach kognitywnych, tyle że zupełnie w oderwaniu od marketingu, a z naciskiem na uczucia i emocje. Następnie przystąpiła do wykładu na temat autyzmu i ADHD, i sposobach terapii, a my zaliczyliśmy kilkugodzinną dziurę czasową. Do tego wykład co kilka minut przerywany był pytaniem "halo halo jesteście tam?", na co wszyscy musieliśmy włączać mikrofony i odpowiadać, że owszem, jesteśmy. Poprosiliśmy ją, czy mogłaby odnieść się też do tematów o które prosiliśmy w mailu (manipulacja, neuromarketing), bo to, o czym nam opowiada, nie ma kompletnie związku z naszym kierunkiem. Odpowiedziała, że to dopiero jutro, bo dzisiaj nie jest przygotowana. Ze swojej strony poprosiła nas, żebyśmy do jutra wymyślili sobie, co chcemy zrobić na zaliczenie, bo ona nie wie, co nam zadać.

Niedziela. Zajęcia znowu rozpoczęły się z opóźnieniem, gdyż pani "nie umiała w Teamsa". Pierwszą godzinę z kawałkiem zajęło dokończenie sobotniego wykładu (z jedną dłuższą przerwą, gdyż pani niechcąco opuściła spotkanie i nie umiała do niego wrócić i kilkoma krótszymi na "halo halo jesteście tam?"), po czym pani oznajmiła, że w zasadzie to tyle z jej strony i czy mamy jakiś pomysł, co chcielibyśmy robić przez resztę zajęć. Pytamy, czy, tak jak umawialiśmy się wczoraj, odnieść omówione tematy do marketingu oraz omówić te zagadnienia, o które prosiliśmy (manipulacja itp). Pani na to, że niestety nie, gdyż będąc terapeutą uzależnień, zwyczajnie się na tym nie zna.

Z braku laku, żeby czymś wypełnić te 3 godziny, które zostały do końca zajęć, zaczęła puszczać nam reklamy na YouTube, a my mieliśmy opowiadać, jaki występuje w nich problem. Parę było faktycznie ciekawych, parę w stylu "blachodachówka reklamowana przez gołą babę", ale godzina jakoś zeszła. W międzyczasie mieliśmy sobie wymyślić, co chcemy robić na zaliczenie przedmiotu, bo pani nie miała pomysłu.

Zaproponowaliśmy, że skoro jesteśmy przy reklamach, a w dodatku studiujemy kierunek z tym związany, to może zrobimy tak, że podzielimy się na grupy i każda grupa wybierze sobie reklamę i dokona jej analizy pod względem atraktorów, uczuć, jakie wzbudza, ewentualnych problemów itp. Popracujemy nad tym przez godzinę, przez kolejną przedstawimy nasze prace i akurat zejdzie czas do końca zajęć. Pani się zgodziła i zaczęła nas dzielić na "pokoje". Nie bardzo jej to szło, część osób nie dostała żadnej grupy, potem pani musiała nas przegrupować i tak straciliśmy 15 minut z czasu przeznaczonego na pracę. W połowie naszej pracy pani zamknęła nasze "pokoje", bo coś jej się kliknęło, przez co straciliśmy jeszcze trochę czasu, ale w końcu wykonaliśmy zadanie, przedstawiliśmy wyniki i zajęcia mogły się skończyć. Na koniec pani obiecała, że jeszcze tego samego dnia po południu wystawi oceny z tych prezentacji oraz z prac z psychologii. Oczywiście żadnych ocen nie wystawiła.

Wieczorem napisaliśmy grupowy mail do opiekuna roku, wyrażając nasze niezadowolenie z odbytych zajęć. Że poruszana tematyka nie miała nic wspólnego z naszym kierunkiem, że pani była kompletnie nieprzygotowana, że nie miała pojęcia, co ma z nami na tych zajęciach robić, o czym mówić, ani co zadać na zaliczenie, w dodatku nie radziła sobie z obsługą platformy komunikacji.

We wtorek przyszła odpowiedź opiekuna roku, przyprawiająca o opad szczęki. Zaczynała się od "Najmocniej przepraszam, jeżeli nie zrozumieli państwo programu studiów" i tak dalej w tym duchu, że generalnie, owszem zajęcia były kompletnie oderwane od naszego kierunku, ale takie właśnie miały być i naszą winą jest to, że się tego nie domyśliliśmy, tylko mamy nierealne oczekiwania. No faktycznie, debile z nas, że nie wpadliśmy na to, że terapie dla dzieci z ADHD są oficjalnie częścią programu studiów z reklamy i marketingu.

Odpisaliśmy, że no dobrze, program programem, ale w poprzednim mailu poruszyliśmy więcej problemów, głównie niekompetentnego i nieprzygotowanego do zajęć wykładowcy. Ponieważ ostatnie zajęcia zmarnowały nasz czas i pieniądze, oczekiwalibyśmy jakiejś rekompensaty ze strony uczelni. Proponujemy albo obniżkę czesnego na jeden miesiąc, albo odrobienie zajęć z kimś kompetentnym. Do tego nadal nie mamy ocen z tych 2 przedmiotów, mimo że semestr oficjalnie zakończył się 28 lutego i wtedy minął ostateczny termin ich wystawienia.

Opiekun odpowiedział, że porozmawia z dyrektorem studiów i da znać, co dalej. To czekamy...

Studia podyplomowe

Skomentuj (15) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 119 (139)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…