Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#89227

przez (PW) ·
| Do ulubionych
W jednym z wałbrzyskich urzędów od końca lutego czeka na mojego brata paszport.

Brat po zawale na zwolnieniu, ale już po zabiegach, zrehabilitowany. Miał czas, pojechał dokument ten odebrać.

Zgodnie z informacją na stronie urzędu i na zawiadomieniu, urząd pracuje w godzinach 9-16. Brat stwierdził, że pojawienie się w urzędzie o 9 to najkrótsza droga do kolejnego zawału, pojawiał się w urzędzie pomiędzy 11:00 a 16:00. Pojawiał wielokrotnie i za każdym razem wizyta przebiegała tak: Około godziny 13:00 przed biurem pojawiała się pani urzędnik z informacją, że skończyły się już numerki. Informowała, że oczywiście można czekać, ale bez gwarancji załatwienia sprawy. Pomiędzy godziną 14:00 a 14:30 do urzędu wpuszczano niewielką grupkę osób, 4-8 sztuk, i po kolejnych 30 minutach, bo tyle trwało obsłużenie tej grupy, wszelkie życie w urzędzie zamierało. Drzwi zamykano na klucz, na pukanie nikt nie reaguje, podobnie nikt nie odbiera telefonów (rekordzistka dzwoniła w jednym dniu 300 razy, po moich doświadczeniach z próbami dodzwonienia się jestem w stanie w to uwierzyć). O godzinie 16:00 urzędnicy opuszczają swoje miejsce pracy z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. Kolejna wizyta - ten sam schemat.

Myślicie, że to jest piekielne? Nie, to dopiero wstęp. Brat się zeźlił i złożył skargę w urzędzie nadrzędnym, czyli w Urzędzie Wojewódzkim we Wrocławiu. Opisał sytuację, wspomniał, że jest na zwolnieniu i trudno mu tak jeździć w tę i z powrotem bez rezultatu. Kilka dni temu przyszłą odpowiedź, a przynajmniej tak nam się wydawało. Owszem, przyszło pismo, nadawcą jest Dolnośląski Urząd Wojewódzki we Wrocławiu, Wydział Spraw Obywatelskich i Cudzoziemców, Delegatura w Wałbrzychu (sic). Adresatem nie jest mój brat (jest wymieniony tylko jako otrzymujący), a Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Tutaj chwila konsternacji, co ma ZUS do tego. Wszystko wyjaśniła treść pisma: "W załączeniu przekazuję pismo pana (dane mojego brata), w celu wykorzystania służbowego w części dotyczącej choroby i przebywania na zwolnieniu lekarskim".

Czyli podsumowując: pracownicy urzędu nie wywiązują się ze swoich obowiązków, sytuacja taka ma miejsce wielokrotnie, skarga skierowana do zwierzchników jest rozpatrywana przez urzędników których skarga dotyczy, a rozpatrzenie skargi polega na wysłaniu donosu do ZUS w celu dojechania petenta. Zachodzę w głowę, jak na coś takiego zareagować, i uwierzcie mi, nie mam pomysłu. Jak można całą sytuację podsumować? Chyba tylko skłonić głowę przed panią D. która stworzyła donos i panią J., która jako kierownik donos ten podpisała: Brawo drogie panie! Władymir Władymirowicz byłby z Was dumny!

Delegatura Dolnośląskiego Urządu Wojewó∂zkiego w Wałbrzychu.

Skomentuj (39) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 182 (192)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…