Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#89229

przez ~polskiewesele ·
| Do ulubionych
Planujemy wesele. Niestety już wiem, że bez piekielności się nie obejdzie. W kilku podpunktach przekażę z czym się zderzyliśmy.

1. Miejsce

Rodzinie mojego narzeczonego jest nie po drodze do naszego obecnego miasta. Nie dziwię im się, bo jest to prawie 250 kilometrów, dlatego szukaliśmy miejsca z hotelem lub takiego gdzie hotel jest niedaleko i z naszej strony zapewniamy dwie noce (z piątku na sobotę i z soboty na niedzielę), aby każdy mógł przyjechać i na spokojnie odetchnąć, a w niedzielę po śniadaniu wyjechać do domu, bo nie organizujemy poprawin (o tym za chwilę).

Oczywiście spotkało się to z oburzeniem, bo to jest zbyt dużo kilometrów do przyjazdu. I o ile zrozumiałabym dziadków narzeczonego, którzy lvl 85 już osiągnęli, tak oni nie mają ku temu żadnych zastrzeżeń, a młode osoby od 20 do 40 lat.

2. Ceny

Wysłaliśmy zapytania do kilku miejsc i tu również chciałabym poznać wasze zdanie i proszę o komentarz. Wszystkie miejsca z okolicy ceny za talerzyk miały w widełkach 350-450 zł. Dodatkowo nie miały opcji nieuwzględnienia dzieci do lat trzech. W jednym przypadku spytaliśmy się czemu w takim razie dla dwulatka jest liczona opcja jak dla dorosłego faceta, dostałam odpowiedź, że sporo osób zaniżało wiek swoich gości i okoliczne miejscówki przestały oferować zniżki lub menu dziecięce.

Czy w waszej okolicy jest to samo, czy to miejscowa patologia zapoczątkowana przez jedno miejsce i przejęta przez pozostałe?

3. Brak dzieci

W związku z tym, że każde z miejsc liczyło sobie za małe dzieci, a animatorka wyceniła swoją usługę na prawie 700 złotych za 4 godziny zabawy, stwierdziliśmy, że mimo wcześniejszego zamiaru zaproszenia dzieci na uroczystość oraz obiad i ciasto, odstępujemy od tego zamiaru.

Czuję, że mocno to zredukuje naszą liczbę gości, bo niektóre osoby są zrośnięte z dzieckiem, mimo że liczy ono już te kilka lat i jest w pełni samodzielne (mam przypadek 6 latka, który ma zakaz używania noża i wszystko za niego kroi ciocia). Nastawiamy się na pretensje.

4. Brak poprawin

Byliśmy na kilku weselach i to co zauważyliśmy, to fakt, że poprawiny często są walką z niewyspaniem, jedzeniem obiadu na szybko i brakiem zabawy. Dlatego zgapiliśmy pomysł od naszych znajomych, którzy zaproponowali swoim gościom śniadanie w luźnej atmosferze (już bez sukienek, garniturów). Dodatkowo mieszkamy niedaleko zabytkowej okolicy, a wiemy że paru naszych gości chciałoby jeszcze zobaczyć zabytki nim wrócą do domów.
Niestety moi rodzice i teściowie nie akceptują takiego pomysłu. Na nasze szczęście całość opłacamy sobie sami i nie mogą nam swojego zdania narzucić.

5. Liczba gości

Znacie stereotypowe polskie wesela i odpraszanie? U nas też były na to naciski, bo przecież ja byłam na weselu u Asi gdy miałam 5 lat, więc teraz powinnam ją odprosić. Tylko ostatni raz Asię widziałam chyba na tym weselu albo ciut później i nawet nie wiem jak wygląda.

A czemu nie zaprosisz cioci Krysi, skoro wujka Zenka zapraszasz? Bo cioci Krysi nie lubię z wielu powodów (między innymi przytyki do mojego wyglądu). Podobnie u narzeczonego- a czemu ten jest zaproszony, a dlaczego ten? A czy nie lepiej olać znajomych i w ich miejsce zaprosić rodzinę, z którą dawno się nie widziało? A jak to będzie wyglądać jak się spotkamy?
U narzeczonego pojawiła się dodatkowo kwestia jego chrzestnego. Chrzestny to przyjaciel Teścia z czasów wojska, ale ostatni raz mój narzeczony miał z nim kontakt jakieś 10 lat temu i nawet nie zna jego adresu-Teściu również nie, bo ich drogi się rozeszły, a mimo to chce go na naszym weselu.

Mam coraz większą ochotę rzucić wszystko i wyjechać na ślub za granicę.

ślub wesele

Skomentuj (52) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 122 (128)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…