Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#89255

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Ostatnio przygotowuję się do własnego ślubu, ale ten temat stanowił problem od zawsze. Teraz jednak bardziej niż kiedykolwiek mi doskwiera. A chodzi o sklepy z modą męską. Zacząłem oszukiwanie moje ślubnego stroju od przejścia się po sklepach w centrum handlowym. Te sklepy to jeden wielki dramat. Do rzeczy!

1. Brak kompetencji.

Ja rozumiem, że przeciętny człowiek ma prawo nie wiedzieć czym różni się garnitur smokingowy od smokingu i buty derby od oxfordów o lotnikach nie wspominając. Jeśli jednak pracujesz w sklepie, gdzie sprzedajesz takie produkty warto by to jednak wiedzieć. Myślę, że nawet jeśli nie przez wzgląd na uczciwość wobec klienta i pracodawcy to chociaż dla własnego komfortu bycia kompetentnym. Niestety trzeba tutaj wspomnieć o tym jak mało zarabiają osoby pracujące w takich sklepach i jak często się zmieniają, więc nie mają ochoty się szkolić. Dlatego uważam, że to jest najlepsza piekielność spośród wszystkich.

2. Czy może w czymś pomóc?

Na początku chodziłem tylko się rozejrzeć. Znam się nieco na męskim ubiorze, znam swój rozmiar, więc nie potrzebuję pomocy przy samym przeglądaniu. Panie zawsze pytały czy mogą w czymś pomóc. Odpowiadałem, że dziękuję i najpierw muszę się rozejrzeć. Wszystko ok. Ale niestety po tym Panie nie dawały mi spokoju tylko ciągle nagabywały na "pomoc". Jest to nie tyle piekielne co męczące po prostu, ponieważ nie mogę się po prostu rozejrzeć i poprosić o rozmiar konkretnej rzeczy, która wpadła mi w oko jeśli nie ma jej na wieszaku.

3. Tego się już nie nosi.

Czasem po rozejrzeniu się po sklepie widzę, że nie ma tego czego szukam na wierzchu. Czasem wiem, że takich rzeczy, których szukam (np. białych koszul) nie wystawia się na sklep, tylko trzyma na zapleczu. W obu przypadkach podchodzę i o coś pytam. Czasem to coś mają i jest ok. Jeśli jednak tego nie mają zaczyna się taka rozmowa:

- Dzień dobry szukam białej koszuli z krytą plisą i kołnierzykiem kent na spinki do mankietów.
- Ale takich już się nie nosi! Dam panu coś innego!
- Ale ja nie pytałem czy ...
- O proszę, akurat mam w Pana rozmiarze! Rozpakuję!
- Nie dziękuję szukam czegoś inn...
- Chce Pan przymierzyć?
- Proszę Pani szukam czegoś innego. Jeśli tego nie macie po prostu powiedzcie. Do widzenia.

Inna sytuacja jest gdy coś przymierzam o pytam o potencjalne przeróbki czegoś co już przymierzam. Autentyczna rozmowa:
- Całkiem podoba mi się ten smoking. Proszę powiedzieć czy w ramach przeróbek można zrobić butonierkę w wyłogach? Bardzo chciałbym móc włożyć tam kwiat.
- Co? O czym Pan mówi? Teraz tak się nie nosi! Wszyscy przypinają bukieciki agrafką!
- Tak, wiem, ale mi się to nie podoba. Wolałbym butonierkę na pojedynczy kwiat.
- Co? Ale taka dziura będzie źle wyglądała! Pan się w ogóle nie zna!
- Będzie wyglądała dobrze, pod warunkiem, że będzie w niej kwiat. Bardzo lubię tak nosić, więc to nie będzie problem. Poza tym nie pytałem Pani o zdanie tylko czy możecie tak zrobić.
- Proszę Pana, bukiecik jest dużo lepszy.
- Ale ja nie chcę bukieciku!
- Proszę Pana, ja w przeciwieństwie do Pana już brałam ślub, więc chyba wiem lepiej.
- XD do widzenia
- Pan chyba widział jakieś smokingi ze wsi!

4. Pasuje idealnie!

Przymierzam garnitur w rozmiarze dobranym na siłę przez ekspedientkę, pomimo, że gdyby spytała jaki mam rozmiar po prostu bym jej powiedział. Patrzę krytycznie w lustro. Marynarka kończy się ledwo przykrywając pasek od spodni a klapy rozchodzą się w klatce piersiowej. Za mały. Jedyne co jest ok to długość rękawów. Pani ekspedientka patrząc na rękawy:
- Idealnie! Pasuje jak ulał!
- Niestety się nie zgodzę. Poproszę marynarkę na większy wzrost i rozmiar szerszą w klatce piersiowej.
- Nie mogę Panu takiej dać! Rękawy będą za długie!
- Akurat rękawy to najmniejszy problem. Ich skrócenie kosztuje 20 złotych u krawca.
- Ale teraz leżą dobrze, nie będą pasowały!
Martwię się raczej długością, która powinna sięgać do połowy pośladków i tym, że kalpy odstają. Proszę o większy rozmiar.

5. Długość spodni.

Według zasad klasycznej elegancji spodnie powinny kończyć się minimalnie dotykając buta. Niedopuszczalne jest żadne załamanie materiału, chyba, że spodnie są bardzo szerokie. Takich się już jednak nie szyje. Mentalność ekspedientek została jednak w czasach gdy szyło się tylko takie.
- Chciałbym tylko te spodnie skrócić. Są dla mnie trochę za długie.
- Ale są przecież idealne! Mają prawo załamać się na bucie raz czy dwa!
- Ja jednak chcę krótsze. Da się to zrobić?
- Tak, ale są przecież idealne.
- To poproszę 1,5 centymetra krótsze.
- To ja Panu zaznaczę szpilkami.
- O, super. Bardzo proszę.
- No i co? Za krótkie?
- Będą idealne, gdy zaznaczy Pani 1,5 cm a nie dwa.
- I takie właśnie pan chce?
- Tak, ale po namyśle przerobię je gdzieś indziej.

U krawca kosztowało to 25 zł i bez gadania Pani krawcowa wiedziała jaka jest odpowiednia długość.

Podsumowując: swój wymarzony smoking szyję u krawca. To chyba była jedyna słuszna opcja. Polecam takie rozwiązanie każdemu.

sklep ślub garnitur

Skomentuj (53) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 183 (209)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…