Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#89412

przez ~Nauczycielkaprzedszkola ·
| Do ulubionych
O pracy nauczyciela.

Od kilku miesięcy pracuję w przedszkolu. I już mam dość... Oto kilka przykładów, dlaczego:

1) Jedna mama zażyczyła sobie, żebym była za każdym razem w kabinie w toalecie z jej synem i patrzyła, czy on sika i ile. Bo ona musi wiedzieć. Pozostałe dzieci mogą się w międzyczasie pozabijać.

2) Na materiały do przedszkola potrafię wydać jednorazowo nawet i 200 zł - bo mamy wymóg robienia z dziećmi "czegoś fajnego" oraz prezentów na jakieś grubsze okazję (walentynki, dzień mamy, dzień taty, festyn). Doliczmy jeszcze stały koszt papieru ksero, kolorowych kartek, folii do laminowania... Przypominam: moja wypłata nie starcza na wynajęcie przeze mnie jakiegoś mieszkania, a co dopiero coś więcej.

3) Moje pensum to niecałe 30 godzin, ale jeszcze nie zdarzyło mi się rzeczywiście tyle być w przedszkolu. Notorycznie mam bezpłatne nadgodziny.

4) Skoro już o czasie pracy mowa, to na ogół zaczynam dzień o 4 (jadę do pracy około półtorej godziny) i kończy o 23 (ze względu na tony papierów do wypełnienia, rzeczy do przygotowania). Dzisiaj usłyszałam od pracodawcy, że chodzę ostatnio zmęczona i rodzice to widzą. Ciekawe skąd te zmęczenie...

5) Dyrekcja stwierdziła, że dzieci są niegrzeczne*, ponieważ nie robię zbyt fajnych zajęć. Przed każdymi zajęciami muszę przedstawiać im wszystkie moje pomysły oraz pomoce dydaktyczne.

6) Wakacje? Ta... Przymusowe dwa tygodnie urlopu w sierpniu. I tym akcentem skończę CAŁY urlop na ten rok. Nikt jednak się tym nie przejmuje...

To kilka przykładów na szybko. Piekielności jest dużo więcej. Mam nadzieję, że szybko uda mi się znaleźć nową pracę.

Wg pedagogiki nie ma dzieci niegrzecznych. Dlaczego jednak tak napisałam? Ponieważ:
- dzieci potrafią mi grozić;
- notorycznie mam siniaki po tym, jak dzieci mnie uderzają;
- dzieci biją się wzajemnie;
- niemiłosierne wrzaski, jakby ktoś obrywał ich ze skóry;
- polecenia mają gdzieś. Gdy proszę o posprzątanie zabawek lub by usiedli w kole, zaczynają mi grozić, śmiać się ("nic mi nie możesz zrobić") lub bić. Gdy wezmę ich na ręce i przeniosę do koła, wpadają w szał: biją wszystkich jak popadnie, płaczą;
- dzieci szarpią się.

I mały bonus: dyrekcja zakazała mi mówić o negatywnych rzeczach związanych z dziećmi, jako, że to źle wpływa na relację z rodzicami.

Podobne doświadczenia mam nie tylko ja, ale moje koleżanki ze studiów pedagogicznych.

Przedszkole

Skomentuj (38) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 140 (158)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…