Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#89674

przez ~Wykluczeniekomunikacyjne ·
| Do ulubionych
Rozpoczął się nowy rok szkolny, a z nim artykuły z planami lekcji, które są kontrowersyjne i klikalne (lekcje do późnych godzin, na drugą zmianę etc). Przypomniało mi to czasy liceum, które skończyłam 10 lat temu, ale w kontekście takich planów zajęć, od razu przyszły mi na myśl.

W mojej gminie nie było dobrego liceum- była jedynie klasa ogólna licealna w technikum. Nie miała ona zbyt wysokiego poziomu, więc 99% ludzi z mojej gminy jeździło do liceum do powiatowego miasta. Gdy wybierałam liceum, mieliśmy bardzo dobre połączenie z miastem powiatowym. Kursy autobusu co godzinkę, w szczycie porannym nawet co 20 minut. Nawet ludzie z wiosek, a nie z miasta gminnego, mieli dobre połączenie. Kursy były często ustawiane w ten sposób, że autobus jechał ze wsi X do naszego miasta Y i do miasta powiatowego Z (łącznie trasa ok 30 kilometrów). Szczególnie było ważne to dla mojej koleżanki z klasy, dajmy na to Ani. I to na niej skupi się moja historia.

Ania mieszkała na wiosce oddalonej o 3 km od miasta gminnego. Gmina do końca gimnazjum miała autobusy szkolne, więc dojazdy do podstawówki i gimnazjum były bez problemu dla niej. Poszłyśmy do tego samego liceum i do tej samej klasy. Przez pierwszy rok było super, bo nie miała połączeń tak często jak ja, ale rano miała 3 autobusy oraz w drodze powrotnej podobną ilość co godzinę. Dodatkowo autobusy szkolne mogły też zabierać dorosłych i jeśli udało jej się przyjechać do Y, zawsze mogła wskoczyć w autobus szkolny, który ostatni odjeżdżał do X ok 16:30.

Po wakacjach wszystko się zepsuło. Okazało się, że podobno ze względu na przepisy, autobusy szkolne mogą przewozić jedynie uczniów szkół na terenie gminy. Była więc skazana na komunikację Y-Z i Z-Y. Jednak PKS-owi ten kurs się nie opłacał, więc już w październiku zredukował liczbę połączeń do jednego rano i jednego popołudniu. Również oberwało się nam, bo jak wcześniej wspominałam, część autobusów jechała trasą XYZ. Mieliśmy lekcje na 9 - Ania i tak była już o 7:20 w szkole. Gorzej było z powrotem do domu. Szczytem było to, gdy ułożono nam plan w połowie roku tak, że mieliśmy lekcje do 16:30 (niby tylko dwa razy w tygodniu i raz ostatnia godzina to wychowawcza, a raz WF), ale Ania ostatni autobus bezpośrednio do siebie miała o 16. W podobnej sytuacji znalazło się kilka osób z mojej klasy. Nie pomogły apele do dyrekcji, aby zmienić ten plan, bo nie mogą być na ostatnich lekcjach. Plan taki został to końca roku. Ania musiała wychodzić wcześniej z lekcji albo w ogóle je opuszczać, aby móc wrócić do domu. Na samochód jej nie było stać, mimo że 18 lat kończyła w styczniu i w teorii mogłaby dojeżdżać do szkoły autem.

Potem o procederze dowiedziała się dyrektorka i kazała przynosić zwolnienia z lekcji od rodziców (swoją drogą piekielne aby od pełnoletnich ludzi żądać zwolnień wypisanych przez rodziców). Potem stwierdziła, że przez takie wypuszczanie dyskryminowane są osoby mieszkające w mieście powiatowym i koniec z wypuszczaniem z lekcji.
A swoją postawę potwierdziła słowami, że to najlepsze liceum w powiecie i nie musieliśmy tu się zapisywać, skoro nie chcemy z tego korzystać. Mało do niej docierało, że w chwili zapisywania się do liceum mieliśmy inne połączenia i nie znaliśmy planów lekcji.

Jak się skończyło? Ania przyjeżdżała do mojej miejscowości i jeśli była wiosna/jesień to wracała drogą do domu 3 km z buta, a zimą była skazana na łapanie stopa, albo dogadywanie się z kimś kto akurat był u nas, aby ją podrzucił do domu. Kilkanaście razy odwoził ją mój tato, czasem u mnie czekała aż ktoś po nią wpadnie. Dlaczego nie chodziła piechotą przez cały rok? Pobocze na drodze realnie nie istniało. Nie było żadnego oświetlenia, a dodatkowo szło się pośród pól bez żadnych zabudowań. Droga dość kręta i parę razy kogoś tam zimą potracono. Dopiero 5 lat temu zrobiono normalna drogę z pasem dla rowerów i pieszych oraz latarniami co jakiś czas.

Jeśli mielibyśmy mieć na popołudnie, to realnie nie byłoby możliwości korzystania wygodnie z edukacji- i to mnie smuci, że przy układaniu tych kontrowersyjnych planów nikt nie myśli o wykluczeniu komunikacyjnym, które tylko się powiększa i wkrótce będziemy mieli sytuację jak w USA, że do liceum/technikum ludzie będą jeździć autami.

Skomentuj (58) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 144 (152)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…