Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#89854

przez ~weddingmonster ·
| Do ulubionych
Lubisz challenge? Spróbuj zorganizować ślub będąc jedynaczką.
Około rok temu mój ówczesny chłopak, a teraz narzeczony oświadczył mi się, żyliśmy tym dniem, błoga sielanka trwała dokładnie tydzień. Konflikt w relacji rodzice-> córka jedynaczka rozpoczął się, ponieważ wraz z narzeczonym śmialiśmy odrzucić hojny gest- pokaźny pieniężny wkład rodziców w weselicho. Chcieliśmy dorobić się sami, ale gdzieś podświadomie chcieliśmy mieć pewność, że nikt poza nami nie będzie mieć wpływu na formę wesela. Ależ byliśmy naiwni ;)

Styczeń 2022 - inflacja nabiera na sile, decydujemy się okroić listę gości ze 120 osób na... 20 osób. Zamiast weselicha decydujemy zorganizować uroczysty obiad wraz z tortem i alkoholem tylko i wyłącznie dla najbliżej rodziny. Wtedy do akcji wkracza babcia, no bo kto to widział organizować taką "stypę", dostałam wtedy telefon z zażaleniem, że jak to na takiej uroczystości ma nie być DJ'a czy zespołu, czy w ogóle ja byłam kiedyś na takim ślubie bez tańców?!

Kilka miesięcy później gdy wybraliśmy termin okazuje się, że żaden lokal nie chce wynająć nam salki na tak małą ilość osób (jak w takim wypadku ludzie robią rezerwacje na 18stki i komunie?), no dobra zwiększymy liczbę do 30stu osób. Tutaj następuje wielki powrót rodziców - pan młody ma liczne rodzeństwo, a ja jestem jedynaczką, oni są otoczeni swoimi bliskimi, a z kolei naszą najbliższą rodziną jest jeszcze rodzeństwo rodziców... Przyznam, że ciężko było mi to zrozumieć, bo rodzice młodego również mają rodzeństwo, więc jak mieliby się poczuć gdyby rodzeństwo moich rodziców było na ślubie, a ich nie? Z wszystkimi tymi osobami utrzymujemy kontakt, jednak uważam za sprawiedliwe zaproszenie całego rodzeństwa rodziców z obu stron, a nie tylko mojej strony albo w ogóle ich nie zapraszać. Dolałam tym tekstem tylko oliwy do ognia.

Pomysł ślubu za granicą - moja mama wydawałoby się, że uspokoiła swoje nerwy i ku mojemu zdziwieniu, zaczęła podsuwać pomysły rajskiego ślubu na zagranicznej plaży. Super pomysł, nam się bardzo podoba, ale powinnam była mieć wyczulone zmysły i zwęszyć tutaj podstęp. Zapytaliśmy dla jasności sytuacji jeszcze o zdanie rodziców młodego i nie mieli nic przeciwko - bylebyśmy byli szczęśliwi, to jest dla nich najważniejsze. Gdy już otrzymaliśmy kilka ofert wyjazdowych, moja mama zaczęła robić mi wyrzuty sumienia (chociaż nie, to było maltretowanie psychiczne), że odbieram jej radość ze ślubu własnej córki, że ją odsuwam na bok, żebym jej chociaż nie odbierała możliwości doradztwa przy sukni ślubnej.

Kupno obrączek - luźna rozmowa z moją mamą na temat obrączek, mówię, że podobają nam się połączenia złota z innym złotem, tak żebym ja miała obrączkę w żółtym złocie, a pan młody czarne złoto ale zamysł jest taki, że będą takie same tylko w innych kolorach. Następuje wybuch! Jak to małżeństwo może mieć różne obrączki!? Przecież mamy być jednością. Nie każdemu musi się to podobać, rozumiem.

Dzielę się swoją historią z Wami, bo wiem, że wiele par boryka się z takim życiem dostosowanym pod kogoś. Ślub weryfikuje relacje na poziomie młodzi -> rodzice, co oprócz negatywnych stron ma również pozytywną stronę - uświadamiasz sobie, że mimo dorosłości żyjesz pod dyktando i jest to toksyczna relacja. To już pierwszy krok do zmiany - uświadomienie sobie. Aczkolwiek jeszcze nie odkryłam magicznego sposobu jak z niej się uwolnić. Myślałam, że poważna rozmowa oczy w oczy bez krzyków będzie mogła wyklarować stosunki, ale tak nie jest. Okazuje się, że demonizuję swoją rodzinę i się jej wstydzę skoro nie chcę ich na ślubie. To ja mam problem i powinnam iść do psychologa. Taką radę otrzymałam. Druga strona jest przecież nieskazitelna.

Polska

Skomentuj (52) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 128 (144)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…