Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#89917

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Historia dość stara, bo sprzed ponad 10 lat, ale myślę, że nadaje się tu idealnie.

Od początku gimnazjum chłopak z mojej klasy mnie obrażał i poniżał, często na oczach całej klasy. Wyzwiska, głupie zaczepki, ewidentnie "coś do mnie miał". Podejrzewałam, że chodzi o kolor włosów i miałam rację.

Na początku go ignorowałam, bo myślałam, że się mu znudzi. Gdy po kilku miesiącach sytuacja się nie uspokoiła, a wręcz pogorszyła - poszłam z tym do mojej mamy. Mama oczywiście poszła do szkoły, rozmawiała z wychowawczynią i panią pedagog. Obiecały, że sprawę załatwią. Wiecie, co zrobiły? Nic, dosłownie nic. Żadnej rozmowy z nim, z jego rodzicami, otrzymałam od szkoły tak naprawdę zero wsparcia.

Nadszedł dzień w którym nie wytrzymałam. Po raz kolejny mnie obraził, w dodatku na lekcji, przy nauczycielce. Zareagowałam agresywnie - wstałam i chciałam uderzyć go w twarz, ale nauczycielka mnie powstrzymała, więc wzięłam swoje rzeczy i wyszłam z klasy. Wielka afera, zadzwonili po moją mamę, szukali mnie po całej szkole.

Mama przyjechała, została wezwana na rozmowę do pani dyrektor, chwilę później wezwali też mnie. Obie tłumaczyłyśmy jej, że od kilku miesięcy jestem prześladowana, że wychowawczyni ani pedagog nic nie zrobili. Wezwana została wychowawczyni, która powiedziała, że ona mi nie wierzy. Przecież tamten chłopak to wzorowy uczeń, wygrywa olimpiady, co roku świadectwo z paskiem. Koniec końców pani dyrektor wezwała jego rodziców, odbyła z nimi rozmowę i miałam dopiero wtedy spokój.

Czemu jest to dla mnie takie piekielne? Bo miałam tylko 13 lat. Często dorośli mają problem z mobbingiem, nie wiedzą co robić, a co dopiero dzieci/młodzież. Dodatkowo postawa wychowawczyni... To, że uczeń ma piątki to nie znaczy, że jest dobrym człowiekiem.

szkoła

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 169 (181)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…