Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#89919

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Losując historie natrafiłam na taką o faworyzowaniu dzieci nauczycieli. Mam co do tego mieszane odczucie dlatego opiszę moje doświadczenie.

W gimnazjum byłam w klasie w której była aż 2 dzieci nauczycieli z tej samej szkoły. Przemek (imię zmienione) syn historyczki i Karolina (imię zmienione) córka polonistki. Oczywiście, ani ta historyczka, ani ta polonistka nie prowadziła naszej klasy.

Karolinka była prymuską, z każdego przedmiotu musiała mieć 5 lub 6. Potrafiła 3-4 krotnie podchodzić do tego samego sprawdzianu z którego dostała 4 aby końcu zdobyć 5, tutaj ważne, że dla reszty klasy była tylko jedna próba, ewentualnie druga przy ocenie niedostatecznej. Karolinka często miała naciągane oceny np. przy średniej w okolicach 4,2 dostawała 6 . Często przy odpytywaniu dostawała łatwiejsze pytania. Gdy raz, nazwijmy ją, Patrycja pokłóciła się z Karolinką (normalna nastoletnia kłótnia, żadnych wulgaryzmów, po prostu Patrycja wprost zarzuciła jej faworyzowanie), mieliśmy pogadankę z psychologiem na temat „dlaczego to dyskryminujemy Karolinkę”.

Przemek był typem sportowca/klasowego śmieszka. Oceniany był tak samo jak reszta klasy, czasem nawet surowiej „bo on powinien to wiedzieć”. Nigdy nie miał naciąganych ocen. Jak chciał coś od nauczyciela to nie wysyłał swojej mamy, tylko sam tak jak reszta prosił o kolejną szansę, czy też przełożenie terminu. Argument jego mamy był przez nauczycieli wykorzystywany jako taka szybsza uwaga w dzienniku do dyscyplinowania Przemka.

Podsumowując jednocześnie spotkałam się dwoma różnymi podejściami stosowanymi przez tych samych nauczycieli. Co jest przyczyną takiej rozbieżności ? Tego niestety nie wiem.

nauczyciele

Skomentuj (25) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 130 (142)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…