Listopadowy poranek, ok 7.00. Wracam do domu z zakupami (zero żarcia w lodówce) i na na samym środku ścieżki rowerowej, widzę coś co wygląda jak zwinięty w kłębek kot. Zaniepokojona, przyspieszam, i ku mojej uldze okazuje się, że to nie był kot, a duży kawałek betonu, który ktoś położył centralnie na ścieżce rowerowej, aby przeszkadzało rowerzystom. Co ważne, tego kawałka betonu nie było na ścieżce godzinę wcześniej, gdy szłam po zakupy.
Jak na****ne we łbie musi mieć ktoś, kto przytaszczył taki kawał (ważący pewnie z dobre 20 - 30 kg), tylko po to aby powalić go na ścieżce rowerowej? Mogło to nie tylko spowodować wypadek, ale utrudniało życie wszystkim - rowerzyści albo zjeżdżali na chodnik albo objeżdżali ten kawałek.
Jak na****ne we łbie musi mieć ktoś, kto przytaszczył taki kawał (ważący pewnie z dobre 20 - 30 kg), tylko po to aby powalić go na ścieżce rowerowej? Mogło to nie tylko spowodować wypadek, ale utrudniało życie wszystkim - rowerzyści albo zjeżdżali na chodnik albo objeżdżali ten kawałek.
Gdansk
Ocena:
110
(118)
Komentarze