Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#90024

przez ~sibeliuss ·
| Do ulubionych
Mam 49 lat, jestem od lat w związku nieformalnym, nie mam dzieci.

Moja piekielna kuzynka należąca do wielu wspólnot religijnych ma sporą gromadkę pociech i już planuje im zabezpieczenie finansowe. Ja jestem mało religijny, ale nie mam problemów w mówieniem wprost o swoich poglądach. Nie mieliśmy długo kontaktu, ale zadzwoniła, czy może mnie odwiedzić. Zaprosiłem, przyjechała w zaawansowanej ciąży, szóstej tak swoją drogą. Postawiłem kawę, herbatę i coś słodkiego. Coś mnie tknęło i mówię, że jeśli chcą mnie na chrzestnego, to dziękuję, mam dwójkę chrześniaków. No ale jak to, chrzestnym miał być jego kuzyn, ale zginął w wypadku, a reszta rodziny to finansowi przeciętniacy. Poza tym dziecku nie odmawia, wytłumaczyłem, że odmawiam im. Wypili szybko napoje i z fochem pojechali.

Minęły trzy lata, zaprosili mnie na święta. Niestety przyjąłem zaproszenie, natychmiast na messengera dostałem listę, co które dziecko ma dostać, mam wybrać dwa prezenty z listy i odpisać, żeby się nie zdublowało. Dwa dni później trafiłem nagle do szpitala, dałem znać, że wizytę odwołuję. Tydzień po wyjściu ze szpitala przyjechali do mnie, zatroskani, czy może mam już testament, bo jeśli nie to czy nie zapisałbym wszystkiego co mam ich najstarszej córce. Po tekście, że dzieci nie mam, komu ja to wszystko zostawię, odpowiedziałem, że testament jest już dawno zrobiony i nie planuję go zmieniać. Cud, że szlag ich nie trafił, zaczęli się nagle spieszyć.

Minęły trzy lata, nie mamy kontaktu, usunęli mnie z portali społecznościowych, nie sprawdziłem się jak rodzina. Coś cudownego.

Warszawa

Skomentuj (20) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 189 (205)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…