Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#90038

przez ~Klopotkiwyprezent ·
| Do ulubionych
Właśnie skończyłam 30 lat. Okrągłe urodziny świętowałam z (prawie) mężem, rodziną i znajomymi w restauracji.

Mam w sumie w życiu wszystko co bym chciała z rzeczy materialnych i z założenia jestem minimalistą. Jeden komplet talerzy, kilka sukienek, dwie pary spodni, żadnych bibelotów etc. Po prostu nie lubię gromadzić rzeczy, które będą potem zbierać kurz. Ale jest jedna rzecz, która lubię robić-gotować. Gdy mam okazję gotuję coś dla znajomych, wyznaję też zasadę zero-waste w kuchni. Dajcie mi resztki z tygodnia, a coś z nich wymyślę i będzie to podobno smaczne ;)

Moja chrzestna znając moją pasję już pewien czas temu zagadała, że chciałaby mi kupić Thermomixa jako prezent na okrągłe urodziny. Nie zgodziłam się, bo wiem, że ciocia finansowo nie stoi na takim poziomie, aby kupno takiego sprzętu nie było dla niej okraszone wyrzeczeniami, a po drugie mam robota kuchennego, który ogarnia mi wszystko- od wyrobienia ciasta, po blendowanie, a nawet mielenie (to takie urządzenie all in one). Także garnek z funkcją podgrzania nie jest mi potrzebny. Powiedziałam chrzestnej, że ucieszy mnie jej obecność i ewentualnie jakąś książka z przepisami lub ogólnie poświęcona kuchni.

Wczoraj otrzymałam właśnie tego nieszczęsnego Thermomixa, co ciocia argumentowała tym, że za dwa miesiące mamy ślub, a po nim chcemy mieć dziecko, więc na normalne gotowanie nie będę mieć czasu i ona słyszała od znajomych, że przy dziecku Thermomix jest nieoceniony. I wiem że ma on wielu swoich zwolenników ale dla mnie jest to właśnie zbieracz kurzu. Jem dużo rzeczy, wymagających czegoś bardziej odpowiedniego niż garnek z funkcją ciachania na wiór. Raz pożyczyłam sobie to cudo techniki od znajomej, aby właśnie sprawdzić czy te wszystkie ochy i achy są prawdziwe i czy rzeczywiście to rewolucyjny produkt. Nie dla mnie.

Ani to na bieżąco próbować, ani dania z gotowych przepisów mi nie smakują, a wyrabianie ciasta o wiele lepsze i cichsze mam właśnie w moim robocie. Plus przy tym, że ja dużo smażę i piekę, to w ogóle bym nie korzystała z tego urządzenia. Uznaję, że dla kogoś kto nie lubi lub nie umie gotować jest to właśnie rewolucja w kuchni, ale nie dla mnie.

Dzisiaj rano oddałam chrzestnej prezent (bo wczoraj nie chciałam robić sceny przy gościach) i prosiłam aby go zwróciła. Podobno nie ma takiej możliwości. Kazałam więc go jej sobie zostawić, co obrała jako przytyk w jej stronę, bo jestem niewdzięczna, a ona oszczędzała na ten prezent. Powtórzyłam, że mi wystarczyłaby jej obecność i książka kucharska, a nie prezent za ponad 6k, a potem rzuciłam w ramach żartu, że najbardziej byłabym szczęśliwa gdybym dostała babciną książkę z przepisami jeszcze z czasów babci młodości, która ciotka ma.

Chrzestna wzięła to na poważnie i dała mi tę książkę, a moje oddanie prezentu skomentowała, że teraz ona będzie mieć problem z oddaniem tego.

Reszta wizyty przebiegła w sztywnej atmosferze, ale liczę że foch jej przejdzie.

Kuchnia

Skomentuj (62) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 148 (168)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…