Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#90069

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Przygoda mojego znajomego Czecha z jedną z polskich spółek kolejowych :)

M. jechał wieczornym kursem z Pragi do Ołomuńca, jednak pociąg mknął dalej aż do Warszawy. Jako że kurs był nocny, a znajomy zarwał nockę, zapomniał on zabrać ze schowka nad głową swojej walizki. Zorientował się dopiero po kilku godzinach. Od razu zadzwonił na infolinię czeskiej kolei, gdzie powiedziano mu, że jego walizka wybrała się na wycieczkę do Polski. Uspokojono go jednak, że wystarczy zadzwonić na infolinię polskiego przewoźnika, a oni powinni jeszcze tego samego dnia odesłać walizkę powrotnym pociągiem do wybranej przez niego czeskiej stacji.

M. dzwoni więc na polską infolinię. Zgodnie z instrukcją: "for English, press 9", wciska dziewiątkę. Próbuje wyłuszczyć swój problem, jednak z drugiej strony słyszy jedynie "I don't understand you", po czym konsultant rozłącza się. Ponawia więc próbę, tym razem konsultant rozłącza się bez słowa. Kolejnych połączeń z jego numeru już nikt nawet nie odbiera. Podirytowany M. poprosił mnie więc o pomoc. Ponownie zadzwonił na infolinię (przezornie z innego numeru telefonu, żeby odebrali) i dodał mnie do rozmowy. Nakreśliłam konsultantowi w czym rzecz i usłyszałam coś w rodzaju "jeśli ta walizka jeszcze tam jest, to będzie do odbioru w Warszawie w biurze rzeczy znalezionych".

Tak, do odbioru, tak, w Warszawie. Nie, nie można wysłać jej przesyłką konduktorską, ani do Czech, ani nawet do Krakowa czy Katowic, skąd łatwiej i szybciej mógłby ją odebrać.
Ostatecznie walizka znalazła się (sama byłam w szoku, że nikt się nią nie "zaopiekował") i czeka radośnie na M. na Pradze. Niestety tej warszawskiej...

Znajomy bardzo lubi starą polską kinematografię. Po wszystkim powiedział, że czuje się jakby grał w Dniu Świra 2

pociąg

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 140 (162)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…