Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#90143

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Lubicie tzw. "męczydusze"? Ludzi, którzy nie przyjmują do wiadomości pewnych faktów, dat, terminów i uparcie oraz namolnie dopytują co się, czy to na pewno wtedy ma być? A może jednak wcześniej? Jeśli nie lubicie, to niesłusznie, bo to właściwa linia postępowania.

Pracuję m.in. jako asystent osoby niepełnosprawnej. Jest to praca na umowę - zlecenie w ramach tzw.. projektu, co generuje różne piekielności, ale ja nie o nich. Dla historii ważne jest to, że projekt trwa rok - zazwyczaj nie cały, bo zanim ruszy, jest już marzec lub kwiecień i trwa do końca roku. Nie ma kontynuacji projektu "z automatu", za każdym razem dana organizacja musi starać się od nowa o środki na organizację projektu.

W zeszłym roku byłam asystentem pewnej kobiety, nazwijmy ją Ela. Ela jest członkiem Polskiego Związku Osób z Pewną Niepełnosprawnością (oczywiście nie jest to właściwa nazwa, w nazwie jest rodzaj niepełnosprawności, ale nie podam jej nie ze względu na pana Piekielnego, tylko na Elę). Przewodniczącym Związku jest pan Piekielny - z pełną premedytacją go tak nazwałam. Ten to Związek w zeszłym roku był organizatorem projektu "asystent osoby niepełnosprawnej". Zapewniał swoich członków i nas, asystentów, że w przyszłym roku (czyli w tym), również będzie się starał o fundusze i organizację projektu.

Koło 10-go stycznia dostaliśmy informację, że na ich stronie dostępne są wnioski o udział w programie, można sobie pobrać, ale jeszcze nie składać, bo nie przyjmują, za wcześnie! Pod koniec stycznia info na maila (dla asystentów), przepisuję maila słowo w słowo: "W związku z otrzymaniem błędnej informacji o projekcie asystenckim, prosimy o wstrzymanie starań do marca br. W odpowiednim czasie przekażemy aktualną informację w tej sprawie. Przepraszam za nieumyślne wprowadzenie w błąd. W imieniu Zarządu Ryszard Piekielny".

Początkiem lutego Ela musiała się wybrać do siedziby Związku celem zapłacenia składek i podstemplowania legitymacji związkowej, napotkawszy tam pana Piekielnego zapytała, co z projektem. "Nie, nie, nie, nic nie wiemy na razie, wstrzymać się do marca, nawet do końca marca, może wtedy będzie nabór! Dam znać!".

W zeszły piątek 17.02 późnym popołudnie telefon od mojej koleżanki, też pracującej jako asystentka w tym projekcie:

- Hej, czemu was nie było na podpisaniu umów?

- Jakich umów?

- No tych na asystenta...

Nie będę przytaczała całej rozmowy, bo padło kilka mało eleganckich słów z mojej strony, ale wspólnie wydedukowałyśmy, że do programu zostały zgłoszone osoby, które codziennie lub prawie codziennie chodziły/dzwoniły do Związku i truły d*pę panu Piekielnemu "kiedy ruszy program?". Całą resztę olał.

Następnym razem, jak usłyszę, że coś jest "w marcu", to od dnia uzyskania informacji będę się dopytywać codziennie, czy to już?

osoby_niepełnosprawne

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 164 (174)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…