Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#90380

przez ~niepelnosprawnosc123456789123 ·
| Do ulubionych
Nie będzie to wpis poprawny, ale wydaje mi się, że bardzo prawdziwy.

Mam dwie kuzynki - Olę i Tolę. Między nimi jest 10 lat różnicy. Kiedyś obie uwielbiałam bardzo, ale ostatnimi czasy dogaduję się jedynie ze starszą Olą, a Tola jest na mnie zła, bo powiedziałam jej prawdę w twarz, którą większość osób przed nią ukrywa.

Ola mieszka ze swoim mężem w jednym z większych miast Polski. Tola z mamą i do pewnego momentu z tatą, w mieście pod miastem wojewódzkim - dosłownie ma do niego 10 kilometrów. Ola wyjechała na studia do miasta oddalonego od jej rodzinnej miejscowości o 300 km, bo jedynie tam był kierunek jaki ją interesował. Na tym kierunku poznała męża, znalazła tam pracę, kupili tam mieszkanie - 2 sypialnie i kuchnia z aneksem, jakieś 60 m2. Urodziło im się dziecko, o które długo się już starali. Maleństwo ma niecałe 1,5 roku.

Tola nie poszła na studia, mimo że maturę zdała. Nie poszła też do szkoły policealnej, mimo że była na tej samej ulicy, przy której mieszkała, a w tym samym budynku co jej liceum. Nie przepracowała ani jednego dnia. Tola ma obecnie ma prawie 27 lat. Jednak do wszystkich prac, szkół jest nastawiona na nie, bo:

- nie da rady się tam dostać (chociaż wcześniej nie miała z tym problemu)
- nie da rady dojeżdżać na studia zaoczne (chociaż ciocia zadeklarowała, że będzie ją na zajęcia wozić)
- zaproponowana praca w Urzędzie Miasta jej nie odpowiada, bo to nie jest to co by chciała w życiu robić
- nie ma chłopaka i znajomych, bo wszyscy ludzie ją dyskryminują (jej stara ekipa wyjechała, pozakładała rodziny i nie mają na nią czasu, a jednocześnie próby zakolegowania się z innymi osobami, spaliły z inicjatywy Toli na panewce).

Tola porusza się na wózku od urodzenia. Nie ma żadnej wady intelektualnej - poza niepełnosprawnością ruchową jest w pełni sprawną kobietą. Kiedyś miała nawet chłopaka, bo jest naprawdę ładna. Jednak charakter zrobił jej się paskudny, a to częściowo dzięki Cioci.

Ciocia jest po 70. Wujek zmarł ok. 4 lat temu w wieku 72 lat. Gdy wujostwo nie było jeszcze na emeryturze, Tola musiała radzić sobie sama. Potem gdy już na nią przeszli, to zaczęło się wyręczanie jej w obowiązkach - tu zrobili obiad, tu poszli na zakupy. Jednak też wychodzili z domu i Tola musiała sobie ten obiad odgrzać etc. Sama Tola chodziła na zajęcia do domu kultury, czy wchodziła z koleżankami, a nawet na randkę. Jednak wujek zmarł dość gwałtownie, a ciotka sprzedała działkę ROD, na którą wychodziła najczęściej i zostawała w domu.

Tola zaczęła to wykorzystywać i coraz częściej prosiła ją o pomoc w zadaniach, aż w końcu gdy ciotka nie mogła jej pomóc, reagowała złością. Gdy zaproponowałam w odwiedzinach, żebyśmy wyskoczyły sobie we dwie do kina i na nasze ulubione lody, stwierdziła, że jej się nie chce, a lody może kupić mama, bo te z lodziarni są i tak niedobre. I tak praktycznie co wizytę, a średnio mi się chciało siedzieć i patrzeć razem z nią w telewizor. Pytałam się dlaczego nie chce iść na te studia, skoro maturę zdała bardzo dobrze. Bo nie. Bo nie chce. Bo się nie dostanie.

Ciotka tak ją do siebie uwiązała, a ona siebie do ciotki, że Ciotka nie widziała swojego wnuka, dopóki Ola nie przyjechała do nich, a w pierwszych dniach z opieką nad dzieckiem pomagałam jej ja.

Przyszły pierwsze urodziny Młodego i impreza, od której właśnie przestałam się z Tolą odzywać i stałam się trochę persona non grata jako "ta druga" część rodziny, bo od wujka, a w dodatku bezczelna. Impreza była organizowana w restauracji. Zjechała się na nią spora część rodziny. W pewnym momencie Tola powiedziała:

- Tak dawno nie byłam na mieście, no nie ma mnie kto zabrać, a sama chodzić nie będę.
Oburzyłam się, bo co wizytę u niej proponowałam wyjście z domu.
- Wiesz co, próbowałam Cię wiele razy wyciągnąć, ale wolałaś oglądać TV.
- Bo ty byś mi z wózkiem nie pomogła.
- Zawsze Ci pomagałam i też dobrze sobie z nim radziłaś. A kto Ci będzie pomagał jak zostaniesz sama?
- Ola ze mną zamieszka, bo inaczej nie dostanie spadku po mamie!

Na co Ola spojrzała na Tolę, swojego męża i dziecko, a potem powiedziała, że nie. Że ma swoją rodzinę i Tola też powinna o normalnym życiu, bo ona nie ma zamiaru wracać tutaj i rzucać wszystkiego. Potem spojrzała na Ciotkę i spytała, czy myślała, że szantażem o spadku zmusi ją do opieki nad dorosłą, w pełni władz umysłowych osobą.

Ciotka ucięła, że rozgadają to w domu. Atmosfera na chwilę siadła, ale wyluzował ją Młody, który stwierdził, że będzie sam próbował jeść tort urodzinowy ;)

Skomentuj (30) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 155 (163)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…