Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#91314

przez ~OnaToMa ·
| Do ulubionych
Włożę kij w mrowisko, ale co tam...

Mam dość ciągłej krytyki mojego wyglądu - TAK, jestem otyła ale to nie tak, że jem bez opamiętania, a potem tylko siedzę i się nad sobą użalam.

Jestem w trakcie leczenia pod opieką dietetyka, endokrynologa, pulmonologa, kardiologa i ginekologa.
Mam astmę oskrzelową, arytmię serca i nadciśnienie, niedoczynność tarczycy, endometriozę i PCOS, mam nietolerancję glutenu, laktozy i na dokładkę refluks. Nadal jestem w trakcie dobierania odpowiednich metod leczenia, bo ciężko pogodzić wszystkie moje choroby.

Kilkukrotnie zmieniałam lekarzy, bo twierdzili, że wydziwiam i szukam tylko uwagi, a ja byłam w takim stanie, że mimo ciągłych wymiotów dosłownie po wszystkim co zjadłam tyłam na potęgę, a moje miesiączki były tak bolesne i długie, że musiałam kombinować żeby wystarczyło mi urlopu ponieważ lekarze nie chcieli wystawiać mi zwolnień "bo to przecież aż tak nie boli i jak zajdzie w ciążę to minie".

W końcu trafiłam na lekarza, który mnie zdiagnozował i wdrożył leczenie. Przekonał mnie też żebym szybko zaszła w ciążę jeśli chce mieć dzieci, bo to ostatni dzwonek i tej decyzji nie żałuję, bo mam teraz moje cudne córki, ale ciąże wyciągnęły na powierzchnię problemy z sercem + dodatkowe kg.

Po wdrożeniu leków na tarczycę mimo restrykcyjnego przestrzegania diety przytyłam 10 kg w miesiąc, a badania hormonalne poszybowały w kosmos. Wziewne sterydy też zrobiły swoje.
Leki na tarczycę zmieniono mi już trzykrotnie, ale z marnym skutkiem.
Nie było by problemu jeśli miałbym tylko jedną chorobę, no góra dwie, ale przy tylu jest problem z doborem leków, żeby nie było interakcji, a leki mi pomagały.

Ćwiczę, jem zdrowe zbilansowane posiłki, a mimo to utrzymanie wagi, żeby przynajmniej nie rosła, to katorga.
Moje córki się mnie wstydzą, bo inne dzieci śmieją się ze mnie i nazywają beczką na nóżkach (mam 150 wzrostu i 85 kg).

Obie córki i mąż są szczupli, a jemy wszyscy to samo (chociaż dla nich np. makaron czy produkty mleczne zamieniam na te "zwykłe"), ale mam tak ułożoną dietę, żeby jak najmniej czasu spędzać w kuchni.

No i ciągle słyszę, teksty:
"gdybyś chciała to byś schudła"
"trzeba było tyle nie jeść"
"pewnie żresz po nocach"

Mąż mnie wspiera i broni, a ja udaję przed wszystkimi, że to po mnie spływa jak po kaczce, ale tak nie jest...

A teraz do tych wszystkich lekarzy doszedł jeszcze psychiatra i kolejne leki, bo mam depresję i stany lękowe.
I w sumie ten cały tekst to jego pomysł i forma terapii- czy pomoże? Nie wiem...

Tu i teraz

Skomentuj (23) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 137 (163)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…