Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#91655

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Uwaga, będzie długo.

Postanowiliśmy z Mężem kupić dla naszych maluchów piętrowe łóżko. Po analizie co, jak i gdzie, zdecydowaliśmy się na konkretny model - produkowany w tej wersji przez jednego producenta w kraju, ale w ofercie kilku sklepów internetowych - jeden z nich wybraliśmy.

3.09.
Złożyliśmy zamówienie, od razu zapłaciliśmy - czas oczekiwania ok 4 tygodnie (łóżko robione pod konkretnego klienta - wybór kolorów) - czyli będzie na przełomie września /października.

23.09.
Dostałam maila ze sklepu że "z powodu braku komponentów producent ma opóźnienia" - nasze zamówienie potrwa jeszcze ok 4 tygodnie dłużej. No nic, mówi się trudno, poczekamy.

30.09. (poniedziałek) Około godziny 10
Mail ze sklepu że "z przyczyn od nich niezależnych moje zamówienie zostało anulowane, proszą o nr konta żeby zwrócić pieniądze". Pierwsza myśl, mając w pamięci informację sprzed tygodnia - producent zawalił. W minutę wygooglałam stronę internetową producenta i dzwonię. Zaczynam od wypytania czy robią to łóżko, i czy można je u nich kupić.
Pan: Tak, normalnie wykonujemy takie łóżka, ale zamówienie trzeba złożyć przez jakiś sklep z którym współpracujemy, nie można bezpośrednio u nas.
Ja: Cóż, bo ja kupiłam łóżko przez sklep, ale najpierw tydzień temu mi przedłużyli czas realizacji zamówienia mówiąc że to producent, czyli państwo, się nie wyrabiacie, a dzisiaj bez wytłumaczenia mi anulowali zamówienie.
Pan: A przez jaki sklep pani zamawiała?
Ja: Smok (nazwa zmieniona).
Pan: A pani dzwoni z miasta X?
Ja: Taaaaak.....
Pan: Bo pani łóżko jest gotowe, czeka do odbioru.
Ja: Że co? Serio?
Pan: No tak, typ łóżka B, do miasta X, kolory XYZ.
Ja: To się zgadza. To jakiś absurd - pan mówi że łóżko gotowe a sklep mi anuluje zamówienie? O co chodzi?
Pan: A to ja nie wiem, musi pani dzwonić do sklepu.

Więc dzwonię do sklepu. Na moje krótkie pytanie, dlaczego mi anulowali zamówienie, pani coś niewyraźnie bąknęła o problemach z dostawą. Na co mi nieco puściły nerwy i zażądałam wyjaśnień bo przecież moje łóżko czeka gotowe u producenta! Pani powiedziała że zadzwoni za 20 minut. Po 2 godzinach zadzwoniłam znowu i dowiedziałam się, że sklep jest w trakcie wyjaśniania z producentem o co chodzi, mam czekać na wiadomość. Wieczorny telefon do sklepu też nic nie wniósł, bo pan który odebrał był kompletnie nie w temacie.

1.10. (wtorek)
Mail ze sklepu że "moje zamówienie zostanie zrealizowane, wysłane bezpośrednio od producenta i teraz to producent będzie się ze mną kontaktował. Łóżko dojedzie końcem tego tygodnia lub początkiem przyszłego". Super. Telefon do sklepu (z ciekawości) czym było spowodowane to zamieszanie nic nie dał. Pani która odebrała powiedziała że to nie ona tylko koleżanka zajmowała się moją sprawą, a koleżanki dzisiaj nie ma. No nic, w sumie nieistotne, najważniejsze że łóżko będzie.

8.10 (wtorek).
Po tygodniu ciągle cisza, więc dzwonię do producenta. Pan mnie poinformował że tak, tak, łóżko będzie, dzisiaj rano pojechało z magazynu do działu wysyłek, będzie u mnie czwartek lub piątek, dzień wcześniej ktoś się ze mną skontaktuje żeby umówić dostawę. Ok, będziemy czekać.

10.10 (czwartek).
Nikt się nie odzywa, więc znowu ja dzwonię:
Pan: Ale o co pani chodzi? Przecież mówiłem że łóżko dojedzie do pani końcem tygodnia?
Ja: No właśnie. A jest czwartek godz. 13, a do mnie ciągle nikt nie dzwonił.
Pan: Aha..... To ja zaraz oddzwonię.
5 minut później Pan zadzwonił, że zaraz zadzwoni do mnie Pani z wysyłek, bo trzeba już zakończyć tą sprawę. Minutę później zadzwoniła Pani (zignorowała moje radosne powitanie - "jak miło że wreszcie z panią rozmawiam!") i chłodnym tonem poinformowała mnie że łóżko przyjedzie w poniedziałek między 13 a 15. Ok, pasuje.

15.10 (poniedziałek).
Tak - łóżko przyjechało! Co prawda Pan był o 15.35, ale był. Mam nadzieję że na tym koniec tej historii, że nie okaże się przy składaniu że czegoś brakuje w pudłach (jedno z pudeł się rozerwało i coś wypadło, kierowca zbierał po aucie).

W tym wszystkim najbardziej zastanawia mnie, czy jakbym nie była upartą klientką która koniecznie chce dostać swój wybrany (i zapłacony) produkt, tylko potulnie bym przyjęła co do mnie mówią, to czy w ogóle bym to łóżko dostała.

Meble

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 144 (156)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…