Dobra, była historia o niemieckich kurierach, to i ja podzielę się historią powiązaną, która moim zdaniem jest piekielna.i przyprawia mnie od kilku dni o ból głowy.
Otóż prowadzę sklep internetowy i w miesiącu mam między 500, a 700 zamówień.
Mam podpisaną umowę z DHL i niemiecką pocztą (są to podmioty powiązane, ale jednak odrębne) na dwa produkty krajowe - paczki oraz tzw przesyłkę towarów. To drugie to przesyłki zdecydowanie tańsze, o maksymalnej wadze 1kg i wymiarach 35x25x5cm. Paczki mogą być bezpłatnie odbierane przez kuriera DHL, jednak przesyłka towarów obsługiwana jest przez niemiecką pocztę i muszą być samodzielnie dostarczone na pocztę, chyba, że ich liczba w roku przekracza 6000, wtedy jest możliwość podpisania nowej umowy, w której cena pojedynczej przesyłki nieznacznie wzrasta, ale są odbierane przez kuriera z siedziby firmy.
Od tego roku warunki obsługi tej usługi się zmieniły. Maksymalny wymiar zmieniono na 35x25x8cm, a usługę nazwano małą paczką i od tej pory odpowiedzialny jest za nią DHL, a nie poczta niemiecka. Jest to dla mnie osobiście spora różnica, gdyż już po pierwszych tygodniach widzę, że stosunek zwykłych paczek do małych paczek w wysyłanych przeze mnie zamówieniach zmienił z 30% do 70%, na 10% do 90%. Niby spoko, bo mogę klientom zaproponować tańszą przesyłkę (cena w stosunku do zeszłego roku wzrosła symbolicznie, nadal jest duża różnica między zwykłą paczką, a małą paczką).
Jest jednak jeden problem. Mimo, że jest to usługa obsługiwana przez DHL, nadal obowiązuje zasada, że te przesyłki muszą być osobiście dostarczane na pocztę. Problem? Problemem jest to, że przesyłki te na poczcie deponowane są w skrzynkach transportowych, do jednej skrzynki przy obecnych wymiarach wchodzą 2-3 paczki. Placówka pocztowa ma obowiązek przyjąć do 10 takich skrzynek, co daje liczbę 20-30 przesyłek. Biorąc pod uwagę, że przesyłki wysyłam 3 razy w tygodniu, a nie codziennie, zazwyczaj tych paczek mam więcej niż te 20-30. W związku z czym muszę liczyć albo na życzliwość pracownika placówki, który tych pojemników przyjmie więcej niż musi (a większość placówek to jakieś sklepy, które mają symboliczną przestrzeń na magazynowanie przesyłek pocztowych, więc mają problem nawet z tymi obowiązkowymi 10 pojemnikami).
Zdałam sobie zatem sprawę, że należy szukać rozwiązania alternatywnego, skontaktowałam się więc z DHL, pytając czy mogą mi zrobić ofertę na cenę paczek z odbiorem. Po numerze klienta pracownik infolinii uzyskał dostęp do statystyk moich przesyłek z zeszłego roku i stwierdził, że takiej oferty nie może mi zrobić, bo w zeszłym roku nie miałam 6000 przesyłek (razem z paczkami zwykłymi miałam, z małych paczek brakowało mi 500 do pułapu 6000 w roku). Zwróciłam uwagę, że w tym roku z pewnością tych paczek będzie więcej, gdyż z roku na rok sklep się rozrasta, małe paczki wyprą trochę zwykłe paczki, więc podejrzewam, że pułap 6000 zostanie spokojnie osiągnięty. No to mam się zgłosić jak już te 6000 osiągnę. Alternatywnie zaproponowano mi płatny serwis odbioru poczty ze sklepu i w celu uzyskania oferty podesłano mi formularz kontaktowy.
Wypełniłam go i dostaję telefon z pytaniem, co ja wysyłam. Odparłam, że głównie chodzi o odbiór małych paczek, a tu zostałam poinformowana, że dany serwis zajmuje się tylko odbiorem przesyłek pocztowych, a za małe paczki odpowiedzialny jest DHL i z nimi mam rozmawiać. Na moją odpowiedź, że właśnie DHL mnie do nich przysłał, usłyszałam: "a to ja nie wiem".
Sytuacja więc wygląda tak, że mam za dużo przesyłek, aby zdawać je w placówce pocztowej. Mam ich za mało, aby odbierał je ode mnie kurier. Jeszcze hitem jest to, że pracownica jednego z punktów poleciła mi pojechać do głównej placówki pocztowej w mieście, gdyż tam mają duże powierzchnie magazynowe i nie powinno być problemu z przyjęciem większej ilości.
Tam jednak nie tylko mieli problem z przyjęciem większej ilości, ale mają problem z przyjęciem nawet obowiązkowej liczby 10 pojemników, a tamtym momencie przywiozłam ich 5 i pracownica stwierdziła, że warunkowo je przyjmie, ale mam więcej do nich nie przychodzić. Zapytałam czy ich nie obowiązuje regulamin, który przewiduje, że do 10 pojemników muszą przyjąć bez szemrania, na co kobieta stwierdziła, że ona nic o takim zapisie nie wie, poza tym oni nie są placówką pocztową, tylko placówką banku pocztowego z obsługą produktów pocztowych. Zapytałam więc, gdzie znajdę placówkę pocztową i usłyszałam:
- Nie ma już placówek pocztowych, są tylko placówki bankowe i parcel shopy. A taką ilością tych paczek to niech sobie pani jedzie do centrali do B (miasto 50 km dalej), tam może pani oddawać bez limitów.
Na ten moment wymogłam na DHL przygotowanie dla mnie oferty na odbiór małych paczek, gdyż jeśli sytuacja taka jaka jest, czyli, że muszę jechać do 2-3 różnych placówek, aby zdać zamówienia z jednego dnia, to po prostu muszę przejść do konkurencji i to nie jest groźba, tylko po prostu fakt.
Niestety, czasy niemieckie Ordnung muss sein dawno minęły...
Otóż prowadzę sklep internetowy i w miesiącu mam między 500, a 700 zamówień.
Mam podpisaną umowę z DHL i niemiecką pocztą (są to podmioty powiązane, ale jednak odrębne) na dwa produkty krajowe - paczki oraz tzw przesyłkę towarów. To drugie to przesyłki zdecydowanie tańsze, o maksymalnej wadze 1kg i wymiarach 35x25x5cm. Paczki mogą być bezpłatnie odbierane przez kuriera DHL, jednak przesyłka towarów obsługiwana jest przez niemiecką pocztę i muszą być samodzielnie dostarczone na pocztę, chyba, że ich liczba w roku przekracza 6000, wtedy jest możliwość podpisania nowej umowy, w której cena pojedynczej przesyłki nieznacznie wzrasta, ale są odbierane przez kuriera z siedziby firmy.
Od tego roku warunki obsługi tej usługi się zmieniły. Maksymalny wymiar zmieniono na 35x25x8cm, a usługę nazwano małą paczką i od tej pory odpowiedzialny jest za nią DHL, a nie poczta niemiecka. Jest to dla mnie osobiście spora różnica, gdyż już po pierwszych tygodniach widzę, że stosunek zwykłych paczek do małych paczek w wysyłanych przeze mnie zamówieniach zmienił z 30% do 70%, na 10% do 90%. Niby spoko, bo mogę klientom zaproponować tańszą przesyłkę (cena w stosunku do zeszłego roku wzrosła symbolicznie, nadal jest duża różnica między zwykłą paczką, a małą paczką).
Jest jednak jeden problem. Mimo, że jest to usługa obsługiwana przez DHL, nadal obowiązuje zasada, że te przesyłki muszą być osobiście dostarczane na pocztę. Problem? Problemem jest to, że przesyłki te na poczcie deponowane są w skrzynkach transportowych, do jednej skrzynki przy obecnych wymiarach wchodzą 2-3 paczki. Placówka pocztowa ma obowiązek przyjąć do 10 takich skrzynek, co daje liczbę 20-30 przesyłek. Biorąc pod uwagę, że przesyłki wysyłam 3 razy w tygodniu, a nie codziennie, zazwyczaj tych paczek mam więcej niż te 20-30. W związku z czym muszę liczyć albo na życzliwość pracownika placówki, który tych pojemników przyjmie więcej niż musi (a większość placówek to jakieś sklepy, które mają symboliczną przestrzeń na magazynowanie przesyłek pocztowych, więc mają problem nawet z tymi obowiązkowymi 10 pojemnikami).
Zdałam sobie zatem sprawę, że należy szukać rozwiązania alternatywnego, skontaktowałam się więc z DHL, pytając czy mogą mi zrobić ofertę na cenę paczek z odbiorem. Po numerze klienta pracownik infolinii uzyskał dostęp do statystyk moich przesyłek z zeszłego roku i stwierdził, że takiej oferty nie może mi zrobić, bo w zeszłym roku nie miałam 6000 przesyłek (razem z paczkami zwykłymi miałam, z małych paczek brakowało mi 500 do pułapu 6000 w roku). Zwróciłam uwagę, że w tym roku z pewnością tych paczek będzie więcej, gdyż z roku na rok sklep się rozrasta, małe paczki wyprą trochę zwykłe paczki, więc podejrzewam, że pułap 6000 zostanie spokojnie osiągnięty. No to mam się zgłosić jak już te 6000 osiągnę. Alternatywnie zaproponowano mi płatny serwis odbioru poczty ze sklepu i w celu uzyskania oferty podesłano mi formularz kontaktowy.
Wypełniłam go i dostaję telefon z pytaniem, co ja wysyłam. Odparłam, że głównie chodzi o odbiór małych paczek, a tu zostałam poinformowana, że dany serwis zajmuje się tylko odbiorem przesyłek pocztowych, a za małe paczki odpowiedzialny jest DHL i z nimi mam rozmawiać. Na moją odpowiedź, że właśnie DHL mnie do nich przysłał, usłyszałam: "a to ja nie wiem".
Sytuacja więc wygląda tak, że mam za dużo przesyłek, aby zdawać je w placówce pocztowej. Mam ich za mało, aby odbierał je ode mnie kurier. Jeszcze hitem jest to, że pracownica jednego z punktów poleciła mi pojechać do głównej placówki pocztowej w mieście, gdyż tam mają duże powierzchnie magazynowe i nie powinno być problemu z przyjęciem większej ilości.
Tam jednak nie tylko mieli problem z przyjęciem większej ilości, ale mają problem z przyjęciem nawet obowiązkowej liczby 10 pojemników, a tamtym momencie przywiozłam ich 5 i pracownica stwierdziła, że warunkowo je przyjmie, ale mam więcej do nich nie przychodzić. Zapytałam czy ich nie obowiązuje regulamin, który przewiduje, że do 10 pojemników muszą przyjąć bez szemrania, na co kobieta stwierdziła, że ona nic o takim zapisie nie wie, poza tym oni nie są placówką pocztową, tylko placówką banku pocztowego z obsługą produktów pocztowych. Zapytałam więc, gdzie znajdę placówkę pocztową i usłyszałam:
- Nie ma już placówek pocztowych, są tylko placówki bankowe i parcel shopy. A taką ilością tych paczek to niech sobie pani jedzie do centrali do B (miasto 50 km dalej), tam może pani oddawać bez limitów.
Na ten moment wymogłam na DHL przygotowanie dla mnie oferty na odbiór małych paczek, gdyż jeśli sytuacja taka jaka jest, czyli, że muszę jechać do 2-3 różnych placówek, aby zdać zamówienia z jednego dnia, to po prostu muszę przejść do konkurencji i to nie jest groźba, tylko po prostu fakt.
Niestety, czasy niemieckie Ordnung muss sein dawno minęły...
sklepy_internetowe
Ocena:
104
(114)
Komentarze