poczekalnia
Skomentuj
(25)
Pobierz ten tekst w formie obrazka
W tej historii piekielna jest przede wszystkim moja głupota i naiwność.
Wiem, że z początek może zabrzmieć trochę jak smęty, ale to konieczne wprowadzenie. Historia zaczyna się parę lat wcześniej. Spotykałem się z pewną dziewczyną. Bywało między nami lepiej, gorzej, ale coś razem zbudowaliśmy. Niestety, często się kłóciliśmy i kilka razy rozstawaliśmy. Mieliśmy różną wizję związku. Ja obiecywałem zmianę, ona dawała mi szansę. Z perspektywy czasu widzę, że to była dobra dziewczyna. Zajmowała się mną w potrzebie, wspierała i pomagała mi.
Ja sam wiem, że nie dość ją doceniałem. Byłem pewien, że w razie czego łatwo zbuduję nowy związek. Piekielni też byli ludzie w moim otoczeniu. Osoby, które wówczas uważałem za przyjaciół podjudzały mnie, żebym ją rzucił jak jest taka okropna, manipulowały mną żebym ją traktował gorzej niż ona chciała, wmawiając mi, że to ona przegina i oczekuje zbyt dużo. Tak, wiem, że powinienem mieć własny rozum.
W każdym razie zmądrzałem. Wchodziłem w kolejne związki, ale to nigdy nie było to. Wszystko mi się rozpadało. Zostawiałem kolejne dziewczyny, bo to ciągle nie było to. Ta zbyt zrzędliwa, ta zbytnia domatorką, ta egoistka.
I teraz wychodzi moja piekielność. Tęsknię za byłą, chciałbym wrócić do jej życia, ale to nie jest możliwe, więc po cichu obserwuje jej media społecznościowe, czasem kręcę się po miejscach, w których bywa, żeby ją "przypadkiem" spotkać i może nawiązać znów jakąś nić porozumienia. Raz czy dwa łaziłem po jej osiedlu w tym samym celu. Wiem, że nie powinienem, wiem, że to trochę upiorne. Ale nie robię tego jakoś intensywnie, nie straszę jej ani nic. I nie zamierzam jej stalkować.
Wiem, że z początek może zabrzmieć trochę jak smęty, ale to konieczne wprowadzenie. Historia zaczyna się parę lat wcześniej. Spotykałem się z pewną dziewczyną. Bywało między nami lepiej, gorzej, ale coś razem zbudowaliśmy. Niestety, często się kłóciliśmy i kilka razy rozstawaliśmy. Mieliśmy różną wizję związku. Ja obiecywałem zmianę, ona dawała mi szansę. Z perspektywy czasu widzę, że to była dobra dziewczyna. Zajmowała się mną w potrzebie, wspierała i pomagała mi.
Ja sam wiem, że nie dość ją doceniałem. Byłem pewien, że w razie czego łatwo zbuduję nowy związek. Piekielni też byli ludzie w moim otoczeniu. Osoby, które wówczas uważałem za przyjaciół podjudzały mnie, żebym ją rzucił jak jest taka okropna, manipulowały mną żebym ją traktował gorzej niż ona chciała, wmawiając mi, że to ona przegina i oczekuje zbyt dużo. Tak, wiem, że powinienem mieć własny rozum.
W każdym razie zmądrzałem. Wchodziłem w kolejne związki, ale to nigdy nie było to. Wszystko mi się rozpadało. Zostawiałem kolejne dziewczyny, bo to ciągle nie było to. Ta zbyt zrzędliwa, ta zbytnia domatorką, ta egoistka.
I teraz wychodzi moja piekielność. Tęsknię za byłą, chciałbym wrócić do jej życia, ale to nie jest możliwe, więc po cichu obserwuje jej media społecznościowe, czasem kręcę się po miejscach, w których bywa, żeby ją "przypadkiem" spotkać i może nawiązać znów jakąś nić porozumienia. Raz czy dwa łaziłem po jej osiedlu w tym samym celu. Wiem, że nie powinienem, wiem, że to trochę upiorne. Ale nie robię tego jakoś intensywnie, nie straszę jej ani nic. I nie zamierzam jej stalkować.
Związki
Ocena:
22
(38)
MortimerMort2
Komentarze