Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#92093

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Dzisiaj będzie o aspirujących do miana celebryty czy influencera czy jak to tam się pisze.

Mam w rodzinie Anię, bardzo ładną dziewczynę która tam aspiruje do grona influencerskiego. Ma tam ileś tysięcy obserwujących na socjalach, tańczyła w jakiś teledyskach, jakieś pokazy czy tam sesje zdjęciowe.

Podczas świąt spotkaliśmy się przy stole także z Anią i od słowa do słowa wyszło, że znowu wyjeżdżam na serwisy za granicę, a dokładnie do Francji. Jak tylko aspirująca celebrytka to usłyszała, oczy jej się zaświeciły i już zaczęła mnie urabiać, czy może ze mną jechać. W sumie nie widziałem przeciwwskazań, dla mnie to też raźniej, zawsze jest do kogo się odezwać. Dodatkowo, już raz ze mną wyjechała i żadnych piekielności nie było. Zaśmiałem się tylko żeby zapytała moją żonę czy się zgadza i tak temat się zakończył.

Kilka dni przed wyjazdem poinformowałem ją, że wyjeżdżamy tego i tego i mniej więcej będziemy 6-7 dni, bo mamy prawie każde większe miasto we Francji do objechania. Poinformowałem ją także jak ta moja praca wygląda i że to ona ma się dostosować, bo ja jestem w pracy, a nie na wakacjach. Oczywiście na wszystko się zgodziła.

Dodatkowo umówiliśmy się na regularne dawanie znać co i jak u niej, w celach bezpieczeństwa. Wiadomo ładna dziewczyna.

Gwoli wyjaśnienia, moja trasówka zaczyna się od Calais później Lille, Reims, Paryż, zachodnie wybrzeże że tak się wyrażę południe i powrót przez Lyon i Metz. Ogólnie zwiedzam 15 punktów i w niektórych spędzam tylko 2-3h i uciekam dalej żeby zrobić to jak najszybciej.

Wyjechaliśmy w sobotę wieczorem, żeby dojechać do Calais jeszcze w sensownych godzinach w niedzielę. Pozwiedzaliśmy, porobiłem jej sporo fotek w celach dokumentalnych. W niedzielę wieczorem poinformowałem ją, że ja na obiekcie muszę być już o 7, ona może spokojnie spać i po 9 przyjadę po nią na Hotel i ruszymy dalej.

W poniedziałek dzwonię do niej że już wyjeżdżam i niech zaraz schodzi bo będę za 10 minut. Cóż, ona dopiero wstała ona musi się umalować, coś zjeść. Mówię żeby szybko szła coś zjeść, a umaluje się w aucie, bo czas goni. Obsuwa ponad pół godziny. Pojechaliśmy dalej. W Lille wysadziłem ją bliżej centrum, poinstruowałem żeby na siebie uważała i jak coś się dzieje dawała znać bo Francja to trochę niebezpieczny kraj obecnie. Umówiliśmy się że jak będę kończył robotę zadzwonię i ona powie gdzie jest bądź podjedzie Boltem czy Uberem żeby było szybciej.

Dzwonię po około 2 godzinach, że w sumie zaraz kończę i możemy jechać dalej. Na to celebrytka, że ona dopiero na kawkę weszła do fancy kafeterii i muszę jej dać z 20 minut. Wkurzyłem się i mówię: daj adres ja podjadę i jedziemy dalej. Kolejna obsuwa też pół godziny. W miedzy czasie jakiś wypadek na autostradzie i mój plan zaczyna się sypać z powodu braku czasu. Zrobiliśmy Reims i ruszyliśmy w stronę Paryża. Podczas jazdy do Paryża informuję Annę, że śpimy około 20km od Paryża bo w stolicy Francji hotel kosztuje sporo. Wkurzyła się, bo chciała pokazać widok z okna na Paryż swoim obserwującym. "Jak nie śpimy w Paryżu to chociaż pojedzmy wieczorem połazić". Pojechaliśmy, jednak to już była noc a nie wieczór, zrobiłem jej zdjęcie pod wieżą Eiffla, ze dwie uliczki też obfotografowała i zaczęły przy nas kręcić się jakieś nieprzyjemne typki o hebanowym kolorze skóry. Cóż wziąłem blondwłosą istotę i zabrałem do Hotelu.

We wtorek budzę się, a dziewczę już się maluje, bo jedzie ze mną bo ona musi Paryż za dnia zobaczyć. Myślałem, że będę musiał księżniczkę budzić, jednak sama dała radę wstać. Umówiliśmy się że ją podrzucę do centrum, ale później musi dojechać we wskazane miejsce jak dam znać, bo ja w godzinach szczytu nie chce się przebijać do centrum. Generalnie w Paryżu mam dwie lokalizacje, po dwóch różnych stronach miasta. Podrzuciłem ją do centrum, poinformowałem żeby tylko na siebie uważała bo wczoraj już mieliśmy przygody. Po około 7-8 godzinach dzwonię do niej żeby już się zbierała tu i tu bo ja kończę robotę, protokół napisać i jedziemy dalej. Zaczęła jęczeć, żeby po nią przyjechać. Wkurzyłem się i ją obsztorcowałem, że nie tak się umawialiśmy i jak nie przyjedzie sam jadę dalej. Przyjechała i to nawet na czas. W samochodzie poinformowałem ją, że ja tu pracuje i nie tak się umawialiśmy. Zgodziła się i pojechaliśmy dalej. Wpadliśmy jeszcze na chwile do Cean, tutaj akurat mój punkt do serwisu jest w ścisłym centrum to była że tak powiem na miejscu.

W środę i czwartek zwiedziliśmy zachodnie wybrzeże oraz południe Francji przy granicy z Hiszpanią i tego dnia obyło się bez piekielności z powodu mniejszych miast. W sumie była jedna, codziennie chciała wychodzić wieczorem po pracy na miasto w którym nocowaliśmy w celu lepszych fotek, bo jak ktoś inny robi to lepiej wychodzą. Ja wiek bliżej 40 niż dalej ona 21 lat. Ja pracujący, ona zwiedzająca. Tutaj zaoponowałem, chciałem odpocząć. Obraziła się.

Na piątek miałem zaplanowaną większą akcję serwisową w Marsylii. Poinformowałem Anię, że tutaj ma na bank około 8h zwiedzania a może być i tak, że będziemy tutaj i tak nocować. Zeszło mi nawet więcej niż planowałem i dzwonię do celebrytki pytając gdzie jest, bo w sumie ja już bym uderzył do hotelu i jutro dwa ostatnie punkty i będziemy wracać. Na co Anna informuje mnie, że w Marsylii nie było co robić, zwiedziła do południa prawie wszystko i ona pojechała do Cannes. Zamurowało mnie. "No wzięłam sobie pociąg ogarnęłam i jestem już z 2 godziny w Cannes, jest pięknie". Tutaj to już się WKUR*ŁEM. Bo to teraz ja będę musiał gnać do Cannes i ją odbierać. Jadąc zadzwoniłem do jej ojca, osoby której ona słucha i do żony, bo to druga osoba której Anna słucha. Jak dojechałem już była pełna skruchy. Jednak złość mi tak szybko nie przechodzi. Ostatnie dwa dni wyjazdu były takie jak powinny być od początku.

Kurczę jak ktoś Ci robi że tak się wyrażę "Dobrze" i zabiera Cię na wyjazd a ty w sumie opłacasz sobie tylko ten czas co sama sobie go ogarniasz to powinnaś się chyba dostosować co?

Wyjazdy służbowo rodzinne

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 182 (214)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…