Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#92127

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Parę miesięcy temu wracając ze spaceru z żoną i psem spotkaliśmy sąsiadkę trzymającą na rękach małego kotka. Sąsiadka spytała, czy nie kojarzymy czyj to kot - znalazła go pod blokiem głodnego i spragnionego, zostać u niej nie może, bo jej pies się na jego widok wścieka. Kota nie kojarzyliśmy, nasz pies też miłością do niego nie zapałał, więc przechowania nie mogliśmy zaproponować.

Sąsiadkę spotkaliśmy ponownie jakiś miesiąc później, spytaliśmy o kota. Znalazła mu na szczęście nowy dom. No i dowiedziała się, skąd się u nas pod blokiem wziął.

Dostała go od kogoś pani Grażyna z drugiego piętra. Pani Grażyna jest bardzo praktykującą alkoholiczką. Kot w domu miauczał, więc zamknęła go na balkonie. A potem poszła w tango i o kocie zapomniała.

Kotu po kilku dniach udało się zejść z drugiego piętra na ziemię, gdzie znalazła go wspomniana wcześniej sąsiadka.

Pani Grażyna zagadnięta przypomniała sobie, że faktycznie, był kot. Ale w sumie to ona go nie chce więc jak ktoś chce to niech bierze.

Co trzeba mieć w głowie, żeby powierzyć opiekę nad żywym stworzeniem osobie, która nie potrafi zaopiekować się sobą?

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 104 (108)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…