Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#92174

przez ~Woody ·
| Do ulubionych
Rok 2005. 13-letnia ja i moja siostra- maturzystka, postanowiłyśmy uczcić jej zdany egzamin dojrzałości w pobliskim barze. Siostra piwem, ja- sokiem bananowym. W pewnym momencie siostra, na potrzeby historii nazwijmy ją siostrą Bożenką, wyszła zapalić, ja zostałam w środku. Nie wiedzieć skąd i jak do mojego stolika dosiadło się dwóch mężczyzn. Nie wiem dlaczego nie spanikowałam, nie wiem dlaczego ich atencja łechtała moje ego. Nie wiem dlaczego wyciągnęłam starego Siemensa i podałam jednemu z nich mój numer telefonu.

Faktem jest, że nie należałam do piękności, a zainteresowanie ze strony płci przeciwnej zdecydowanie nie było czymś, czego doświadczałam na co dzień. Ba, to chyba był pierwszy raz, kiedy zostałam skomplementowana przez faceta. Faceta tylko nieco młodszego od mojej Mamy, aczkolwiek bardzo atrakcyjnego, przynajmniej w moich oczach. Wakacje upłynęły mi na pracach sezonowych, a wszystkie pieniądze, które zarobiłam przeznaczałam na doładowywania, żeby móc pisać z facetem z baru. Najpierw niewinnie, chociaż nie potrafiłam zrozumieć dlaczego zabronił mi mówić o sobie w domu.

Dopiero niedawno, w trakcie terapii, przypomniałam sobie, co działo się później. Że SMSy o treści "Wyobraź sobie że nasze usta zbliżają się do siebie, mój język pieści Twój", zaproszenia na sok i komentarze w stylu "dam Ci spróbować mojego soczku z mojego banana, jeśli będziesz grzeczną dziewczynką", które notabene nie miały wtedy dla mnie żadnego sensu, były jednymi z najbardziej niewinnych. Dziś czuję do siebie obrzydzenie, wtedy byłam dziewczyną z deficytami miłości- także ze strony rodziców. Dziś- jako mama 9letniej dziewczynki, nie ręczę za siebie, co zrobiłabym, gdyby taki mężczyzna pojawił się w życiu mojej córki.

Szczęście w nieszczęściu- nie miałam koleżanek, które towarzyszyłyby mi w spotkaniu z tym facetem, a wrodzona nieśmiałość nie pozwoliła mi iść samej. Szczęście w nieszczęściu, że skończyło się tylko na wiadomościach. Szczęście w nieszczęściu nigdy nie zdążył mi pokazać "jakim zwierzęciem potrafi być". Marku, ochroniarzu z Tesco, do dziś pamiętam Twój ryj. Ryj, w który dziś naplułabym z dziką przyjemnością.

Uprzedzając komentarze- siostra widziała mnie rozmawiającą z nimi, nawet chwilę z nimi porozmawiała jak wróciła z papierosa. Mama nigdy się nie zainteresowała z kim tak gorączkowo piszę. A ten gnój, ten- z perspektywy czasu to wiem- ped&*fil- był najbliższą mi osobą przez prawie rok. Niemalże widziałam się w sukni z welonem z nim u boku.

Uważajcie na swoje dzieciaki. Szczególnie te ciche i niepozorne.

związek telefon

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 164 (182)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…