poczekalnia
Skomentuj
(10)
Pobierz ten tekst w formie obrazka
Psiarze w swoim stylu.
Wychodzę sobie z bloku, a przed klatką chłop z psem, oczywiście bez smyczy. Pies niewielki, ale też niemały. Coś jak pół wilczura. Szczeka na mnie i warczy, ewidentnie mu nie pasuje że jestem i idę. Zatrzymuję się i mówię do właściciela:
- Panie, weź pan go.
- A co pan, boisz się? Nie ugryzie!
- Coś mi jednak mówi, że ugryzie. Nie chce mi się potem chodzić po lekarzach i brać zastrzyki na wściekliznę, a panu chyba też nie chce się chodzić po policjach, co nie?
Burknął i wziął psa.
Jak ja nie cierpię psiarzy...
Wychodzę sobie z bloku, a przed klatką chłop z psem, oczywiście bez smyczy. Pies niewielki, ale też niemały. Coś jak pół wilczura. Szczeka na mnie i warczy, ewidentnie mu nie pasuje że jestem i idę. Zatrzymuję się i mówię do właściciela:
- Panie, weź pan go.
- A co pan, boisz się? Nie ugryzie!
- Coś mi jednak mówi, że ugryzie. Nie chce mi się potem chodzić po lekarzach i brać zastrzyki na wściekliznę, a panu chyba też nie chce się chodzić po policjach, co nie?
Burknął i wziął psa.
Jak ja nie cierpię psiarzy...
psiarze
Ocena:
46
(64)
Komentarze