Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#92214

przez ~Pomocnla ·
| Do ulubionych
Historia z przed kilku lat, dziś przez post na fb sobie o niej przypomniałam.

Razem z mężem zdecydowaliśmy, że weźmiemy psa ze schroniska. Mamy dom, mamy ogród i codziennie chodzimy na długie spacery, więc pies miałby z nami dobrze. Wybraliśmy młodego psa, 2 letniego, bardzo przyjaznego.

Wszystko załatwione, piesek trafił do naszego domu. Ja wzięłam tydzień urlopu by jakoś małemu pomóc ze zmianą miejsca. Trzeciego dnia byłam z psem w ogrodzie, brama zamknięta na zasuwę, więc piesek mógł szaleć. W pewnym momencie musiałam iść do WC, nie było mnie może 3min, wracam a psa nie ma. Przeszukałam najpierw ogród, potem dom, nic, jak kamień w wodę. Wzięłam smycz i pobiegałam go szukać po okolicy, bo może nie zauważyłam gdzieś dziury w płocie i piesek uciekł?

Biegając tak po okolicy, spotkałam sąsiadkę i pytam czy nie widziała psa ze zdjęcia. A ona na to, że tak i nawet go wypuściła z naszego ogrodu, bo myślała, że to jakaś przybłęda nam wlazła do ogrodu. Do dziś się do mnie nie odzywa, bo jak sama stwierdziła nie rozumie czemu byłam zła i nie miałam prawa krzyczeć na nią, bo ona jest 40 lat starsza. A tak poza tym nie uprzedziliśmy jej o naszych planach to skąd miała wiedzieć?

Piesek znalazł się następnego dnia w sąsiedniej wsi.

Ps. By otworzyć bramę sąsiadka musiała przełożyć rękę nad ogrodzeniem i odblokować takie zabezpieczenie, którego pies by nie był w stanie odbezpieczyć.

pies sąsiad

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 197 (207)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…