Historia z przed kilku lat, dziś przez post na fb sobie o niej przypomniałam.
Razem z mężem zdecydowaliśmy, że weźmiemy psa ze schroniska. Mamy dom, mamy ogród i codziennie chodzimy na długie spacery, więc pies miałby z nami dobrze. Wybraliśmy młodego psa, 2 letniego, bardzo przyjaznego.
Wszystko załatwione, piesek trafił do naszego domu. Ja wzięłam tydzień urlopu by jakoś małemu pomóc ze zmianą miejsca. Trzeciego dnia byłam z psem w ogrodzie, brama zamknięta na zasuwę, więc piesek mógł szaleć. W pewnym momencie musiałam iść do WC, nie było mnie może 3min, wracam a psa nie ma. Przeszukałam najpierw ogród, potem dom, nic, jak kamień w wodę. Wzięłam smycz i pobiegałam go szukać po okolicy, bo może nie zauważyłam gdzieś dziury w płocie i piesek uciekł?
Biegając tak po okolicy, spotkałam sąsiadkę i pytam czy nie widziała psa ze zdjęcia. A ona na to, że tak i nawet go wypuściła z naszego ogrodu, bo myślała, że to jakaś przybłęda nam wlazła do ogrodu. Do dziś się do mnie nie odzywa, bo jak sama stwierdziła nie rozumie czemu byłam zła i nie miałam prawa krzyczeć na nią, bo ona jest 40 lat starsza. A tak poza tym nie uprzedziliśmy jej o naszych planach to skąd miała wiedzieć?
Piesek znalazł się następnego dnia w sąsiedniej wsi.
Ps. By otworzyć bramę sąsiadka musiała przełożyć rękę nad ogrodzeniem i odblokować takie zabezpieczenie, którego pies by nie był w stanie odbezpieczyć.
Razem z mężem zdecydowaliśmy, że weźmiemy psa ze schroniska. Mamy dom, mamy ogród i codziennie chodzimy na długie spacery, więc pies miałby z nami dobrze. Wybraliśmy młodego psa, 2 letniego, bardzo przyjaznego.
Wszystko załatwione, piesek trafił do naszego domu. Ja wzięłam tydzień urlopu by jakoś małemu pomóc ze zmianą miejsca. Trzeciego dnia byłam z psem w ogrodzie, brama zamknięta na zasuwę, więc piesek mógł szaleć. W pewnym momencie musiałam iść do WC, nie było mnie może 3min, wracam a psa nie ma. Przeszukałam najpierw ogród, potem dom, nic, jak kamień w wodę. Wzięłam smycz i pobiegałam go szukać po okolicy, bo może nie zauważyłam gdzieś dziury w płocie i piesek uciekł?
Biegając tak po okolicy, spotkałam sąsiadkę i pytam czy nie widziała psa ze zdjęcia. A ona na to, że tak i nawet go wypuściła z naszego ogrodu, bo myślała, że to jakaś przybłęda nam wlazła do ogrodu. Do dziś się do mnie nie odzywa, bo jak sama stwierdziła nie rozumie czemu byłam zła i nie miałam prawa krzyczeć na nią, bo ona jest 40 lat starsza. A tak poza tym nie uprzedziliśmy jej o naszych planach to skąd miała wiedzieć?
Piesek znalazł się następnego dnia w sąsiedniej wsi.
Ps. By otworzyć bramę sąsiadka musiała przełożyć rękę nad ogrodzeniem i odblokować takie zabezpieczenie, którego pies by nie był w stanie odbezpieczyć.
pies sąsiad
Ocena:
197
(207)
Komentarze