Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#92225

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Dzisiejsza sytuacja po której pikawa prawie mi stanęła.
Przez moje okolice przetaczają się właśnie potworne nawałnice. Wracałam do domu w trakcie pogodowego Armagedonu. Lokalną gminną szosą na tyle wąską, że dwa samochody mogą się na niej wyminąć na centymetry, jeśli oba zjadą jednym kołem na pobocze. Dlatego mniej więcej co pół km lub nieco więcej są zrobione tzw. mijaki.

Jadę na 2 biegu, środkiem szosy, bo widoczność na 20 metrów, a wycieraczki na najwyższym poziomie ledwie wyrabiają.

I nagle z tej deszczowej ściany przed nosem wyrasta mi prawie na czołówkę szara osobówka. Wyhamowałam. Zjechałam kołem na pobocze i się wyminęliśmy. On/ona mnie widział wcześniej, bo już jechał częściowo poboczem.

Czemu ja nie?

Bo baran zafajdany jechał bez świateł. Nawet ledów nie było. Normalnie duch szos.

Co było jeszcze piekielne skoro on mnie wcześniej widział?
Mijaliśmy się w miejscu gdzie kilkanaście metrów wcześniej miał mijak. Mógł poczekać, bo przy tak rozmiękłej ziemi na poboczu i potężnej ulewie manewr mijania mógł się skończyć obcierką lub zsunięciem do rowu.

Kierowca

Skomentuj (7) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 157 (167)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…