Dziś byłem świadkiem takiej sceny, że mi szczęka opadła. Robiłem zakupy w Lidlu, kupowałem między innymi jajka. Zauważyłem panią (w średnim wieku, absolutnie nie wyglądającą na biedną…) która przekładała "Jajka ściółkowe rozmiar L" do pudełka od "Jajek ściółkowych rozmiar M".
Łapiecie? Żeby przy kasie zapłacić za mniejsze, a wziąć większe. Różnica na 10 jajkach rzędu 2 zł.
Zatkało mnie - ale panią zauważyła jedna z pań z obsługi. Zdziwionym głosem zapytała "Co pani robi?" - na co rzeczona klientka wzruszyła ramionami i szybko odeszła, zostawiając jajka.
Aż nie wiem, jak to skomentować.
Łapiecie? Żeby przy kasie zapłacić za mniejsze, a wziąć większe. Różnica na 10 jajkach rzędu 2 zł.
Zatkało mnie - ale panią zauważyła jedna z pań z obsługi. Zdziwionym głosem zapytała "Co pani robi?" - na co rzeczona klientka wzruszyła ramionami i szybko odeszła, zostawiając jajka.
Aż nie wiem, jak to skomentować.
sklepy
Ocena:
109
(111)
janhalb
Komentarze