Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
poczekalnia

#92270

przez (PW) ·
| było | Do ulubionych
Dobra, znowu będzie "zwierzątkowo", bo wczoraj chyba coś załapałam... Co nie oznacza, ze to "coś" mi się podoba, po prostu zrozumiałam "dlaczego".

Mam w polubieniach na FB parę organizacji prozwierzęcych i często widzę posty o porzuconych psach/kotach, tutaj chodzi mi o te mocno "w typie rasy", czyli mówmy po imieniu - "odpad" z pseudohodowli. Dobra, jeden zwierzak czy dwa (nie twierdzę, że to OK, wręcz przeciwnie), ale można nie zauważyć, że sąsiad miał pieska i już nie ma, nikt się nie interesuje czyimś życiem i w sumie słusznie. Ale...

Sytuacja sprzed kilku miesięcy - kilka postów na FB, tutaj zamieszczam takie podsumowanie i to głównie polegając na swojej pamięci, bo nie chce mi się teraz tego szukać. Ponad 20 kotów!!! Wyrzuconych w lesie... Znajdowanych pojedynczo, po dwa, po trzy. Dwa chyba nie przeżyły, jeden w zbyt kiepskim stanie mimo znalezienia go, drugi chyba znaleziony martwy. Koty "rasowe", piękne, delikatne, długowłose. Znalezione wychudzone, skołtunione, z sierścią powyrywaną przez gałęzie krzewów, no tragedia.

I dzisiejszy post Fundacji dla szczeniąt Judyta - ok. 17 psów w typie yorka i maltańczyka, wyrzuconych na podmokłą łąkę i bagno. Do jednej suni musiała przyjechać Straż Pożarna, ludzie bez sprzętu nie byli w stanie uratować jej z bagna, w którym się powoli topiła. Nie wiadomo, ile dokładnie było psów, bo rozbiegły się w panice na widok ludzi, trwają poszukiwania.

Do czego zmierzam? Jak pisałam wcześniej, można nie zauważyć, że ktoś miał pieska i już go nie ma... Ale kurde, nie wierzę, że ludzie nie widzą, że komuś nagle "ubyło" ok. 20 psów albo kotów. Nie znaleziono "właścicieli" tych 20 kotów. Sprawa z psami świeża, ale też nie sądzę, żeby cokolwiek się dało ustalić... Dlaczego? Już wyjaśniam.

Milion komentarzy na FB "znajdźcie tych zwyrodnialców", "przecież to duża ilość zwierząt, jak to nikt nic nie widział", "na pewno ktoś coś wie, trzeba pociągnąć do odpowiedzialności właścicieli!". Trzeba. Tylko ze fajnie się pisze o jakimś bliżej nieokreślonym pseudohodowcy, który wyrzucił zwierzaki do lasu. A jak się okaże, że tę osobę znasz (no może słabo, ale znasz), to nagle jest "no ale to w sumie dobry człowiek", "może sytuacja go przerosła", "utrzymania psów/kotów jest drogie, no nie dał rady...".

Powyższe zdania są z doopy wzięte. Albo prosto z mojej wyobraźni, nie obrażę się, jeśli dla kogoś to to samo. Napisałam (wymyśliłam) je na podstawie wczorajszej sytuacji. Byłam w pracy i już pod koniec "dniówki" wróciłam do dyżurki po przebraniu się w szatni (raczej nie idziemy wszyscy na raz, tylko po kolei, żeby zawsze ktoś tam był). Wróciłam w momencie, kiedy jedna z moich koleżanek kończyła opowieść o rodzinie, do której jeździ codziennie robić zastrzyki jednej z osób (tak, opiekun medyczny ma uprawnienia do robienia zastrzyków, a nawet do pobierania krwi, więc ludzie często "zamawiają" sobie opiekunkę zamiast pielęgniarki, taniej wychodzi).

Agresywne psy zamknięte w piwnicy bez dostępu światła - kurde, też bym była agresywna, gdyby mnie zamknęli w ciemniej piwnicy. Właśnie chodziło o to, że ona się boi tam iść, bo "czasem" (nie wiem jak często) psy są wypuszczane i wtedy atakują wszystkich i wszystko. Na moją delikatną uwagę, że to wypadałoby gdzieś zgłosić, usłyszałam, że "a bo oni tak mają, wszyscy tam tak żyją" "Tak" oznacza zabite na głucho okiennice, pozasłaniane okna, zero kontaktu ze światem zewnętrznym. Z tego co udało mi się doprecyzować, to są tam minimum trzy osoby - dwoje seniorów i dorosła córka. Niestety, na moje delikatne próby ustalenia kto to, gdzie to, dlaczego??? koleżanka nabrała wody w usta i stwierdziła, że nie będzie się komuś wpie*dalać w życie. A to w sumie fajni ludzie, co jej do tego, jak sobie żyją...

I co ja mam teraz zrobić? Zgłosić policji/organizacji prozwierzecej, że gdzieś w okolicy Za*upia Górnego jest dom z zabitymi na głucho okiennicami i psami zamkniętymi w piwnicy? No na pewno bardzo poważnie potraktują takie zgłoszenie...

Nie odpuszczam. Będę delikatnie próbowała podpytać.

gdzieś_niedaleko_nas

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 40 (64)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…