Zarówno ja, jak i moja żona oraz synowie, lubimy pizzę. W naszej mieścinie o dobrej pizzy można było jedynie pomarzyć. Ale latem zeszłego roku, w pobliskiej miejscowości otwarto nową pizzerię. Jak głosiła „wieść gminna”, właścicielka mieszkała wiele lat we Włoszech i pizza miała smakować niczym w słonecznej Italii. Koledzy starszego z moich synów zdążyli już odwiedzić to miejsce i byli zachwyceni.
Nie było na co czekać, postanowiliśmy zamówić pizzę z dowozem na sobotni obiad. Około godz. 11:00 weszliśmy na stronę internetową pizzerii, aby zobaczyć menu. Okazało się, że lokal jest otwarty od godz. 12:00, ale zamówienia można składać poprzez formularz na stronie, przed otwarciem lokalu. Tak też zrobiliśmy. Około 13:30 zatelefonowałem do nich z pytaniem o realizację naszego zamówienia.
Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:
- Nie mamy takiego zamówienia! Nie telefonował Pan do nas przecież.
- Ale ja składałem zamówienie przez formularz na Waszej stronie.
- Yyyyy… ale ten formularz nie działa.
- To po co piszecie, że jest możliwość korzystania z takiej formy zamówienia?
- Yyyyy… bo niebawem będzie działać. To składa Pan zamówienie, czy nie?
Złożyłem zamówienie i otrzymałem informację, że za godzinę pizze do mnie dotrą. Po ponad godzinie dzwonię do nich ponownie i słyszę, że zamówienie przed chwilą odebrałem. WTF? Tłumaczę, że niczego nie odebrałem. Po dłuższej rozmowie sytuacja się wyjaśnia, tzn. dostarczono zamówienie na ul. Piekielną 16, a ja mieszkam na ul. Piekielnej 6. Pani się coś pomyliło. Składam więc zamówienie po raz trzeci. Tym razem skutecznie tzn. o 16:00 zamówienie wreszcie dociera.
Pizze naprawdę bardzo dobre, a na tle tego co w naszym miasteczku serwują inne lokale, wręcz znakomite. Opisaną powyżej sytuację złożyłem na karb początków działalności, docierania się lub niewłaściwego doboru personelu. Nie nastawiałem się negatywnie do lokalu, pomimo tego, że w trakcie ww. rozmów telefonicznych nie usłyszałem nawet zwykłego „przepraszam”, że o propozycji jakiegoś rabatu, czy też gratisu nie wspomnę. Zdecydowaliśmy z żoną, że co jakiś czas będziemy tam zamawiać. I teraz w skrócie, o kolejnych zamówieniach, naszych, mojego brata i naszej sąsiadki.
Drugie zamówienie. Nie dostaliśmy sosów, za które zapłaciliśmy, ale sama pizza nadal świetna.
Trzecie zamówienie. Pizze dojechały, ale spaghetti nie. Reklamacja złożona telefonicznie. Zaraz dostarczą spaghetti. „Zaraz” trwało 2,5 godziny. Całość zimna i skawalona.
Czwarte zamówienie. Na pizzach jakby tak połowa mniej składników i innej jakości. Sosy znów nie dojechały.
Piąte i ostatnie zamówienie. Zamówiłem pizzę tylko dla siebie. Konkretnie pepperoni i poprosiłem o dodatek jalapeno, za który dopłaciłem. Po 2,5 godziny przywieziono mi zimną pizzę, bez jalapeno. Ale teraz najlepsze, na dużej pizzy o średnicy 35 cm było 5 plasterków pepperoni.
Generalnie podobne doświadczenia miał mój brat i nasza sąsiadka, więc nie ma potrzeby tego powtarzać, poza kilkoma przypadkami, z którymi my się nie zetknęliśmy. A oto i one.
Po pierwsze, po 4 miesiącach funkcjonowania opisywanej pizzerii, wspomniany na wstępie formularz na stronie internetowej nadal nie działał. Po drugie, brat zamówił najdroższą pizzę, a dostał tańszą o niemal 20 zł, a gdy złożył reklamację, został poinformowany, że może sobie do nich przyjechać, to mu zwrócą. Po trzecie, sąsiadka dostała sałatkę grecką bez sera feta. Po czwarte, na urodziny swojej córeczki, gdzie była zaproszona cała jej klasa, zamówiła 10 pizz (margherita i hawajska), a dojechało tylko 5 (sama margherita), gdyż w pizzerii ananasa zabrakło. Tak jej to telefonicznie wyjaśniono. Dodam, że ta pizzeria znajduje się obok supermarketu.
Poza tym, nikt z nas, reklamując daną dostawę nigdy nie został przeproszony, że o jakiś innych bonusach, gratyfikacjach nie wspomnę.
Oczywiście zamawiania w tej pizzerii zaprzestaliśmy i generalnie puściliśmy sprawę w niepamięć, ale jakiś czas temu, w naszym lokalnym tygodniku, przeczytałem tekst o zamknięciu tego lokalu. Z tekstu wynikało, że lokal serwował najlepszą pizzę pod słońcem, ale konkurencja i ludzie przez nią nasyłani, rzeczony lokal zniszczyli podłym hejtem w internecie, a właścicielkę doprowadzili do rozstroju nerwowego.
Na początku się uśmiałem, a potem z ciekawości postanowiłem sprawdzić co to za hejt spotkał właścicielkę tej pizzerii. Na FB ich strony już nie znalazłem, ale opinie w google tak. I tu znów parsknąłem śmiechem, gdyż 90% opinii to były opinie pozytywne (5 gwiazdek) lub negatywne (1 lub 2 gwiazdki). Rozkład opinii prezentował się tak, że gdy pojawiała się opinia negatywna, to zaraz po niej dochodziło do 3 – 4 wpisów mówiących o tym, że to najlepsza pizza w świecie i okolicach.
No, a co z tym „hejtem”? A no to, czego sami doświadczyliśmy. Ludzie po prostu opisywali, że nie dostawali tego co zamawiali, dostawali zimne dania po godzinach oczekiwania, a jakość i ilość składników systematycznie spadała. Sporo osób pisało o braku kultury osobistej właścicielki lokalu. Ostatnie wpisy mówiły też o zatruciach.
Nie było na co czekać, postanowiliśmy zamówić pizzę z dowozem na sobotni obiad. Około godz. 11:00 weszliśmy na stronę internetową pizzerii, aby zobaczyć menu. Okazało się, że lokal jest otwarty od godz. 12:00, ale zamówienia można składać poprzez formularz na stronie, przed otwarciem lokalu. Tak też zrobiliśmy. Około 13:30 zatelefonowałem do nich z pytaniem o realizację naszego zamówienia.
Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:
- Nie mamy takiego zamówienia! Nie telefonował Pan do nas przecież.
- Ale ja składałem zamówienie przez formularz na Waszej stronie.
- Yyyyy… ale ten formularz nie działa.
- To po co piszecie, że jest możliwość korzystania z takiej formy zamówienia?
- Yyyyy… bo niebawem będzie działać. To składa Pan zamówienie, czy nie?
Złożyłem zamówienie i otrzymałem informację, że za godzinę pizze do mnie dotrą. Po ponad godzinie dzwonię do nich ponownie i słyszę, że zamówienie przed chwilą odebrałem. WTF? Tłumaczę, że niczego nie odebrałem. Po dłuższej rozmowie sytuacja się wyjaśnia, tzn. dostarczono zamówienie na ul. Piekielną 16, a ja mieszkam na ul. Piekielnej 6. Pani się coś pomyliło. Składam więc zamówienie po raz trzeci. Tym razem skutecznie tzn. o 16:00 zamówienie wreszcie dociera.
Pizze naprawdę bardzo dobre, a na tle tego co w naszym miasteczku serwują inne lokale, wręcz znakomite. Opisaną powyżej sytuację złożyłem na karb początków działalności, docierania się lub niewłaściwego doboru personelu. Nie nastawiałem się negatywnie do lokalu, pomimo tego, że w trakcie ww. rozmów telefonicznych nie usłyszałem nawet zwykłego „przepraszam”, że o propozycji jakiegoś rabatu, czy też gratisu nie wspomnę. Zdecydowaliśmy z żoną, że co jakiś czas będziemy tam zamawiać. I teraz w skrócie, o kolejnych zamówieniach, naszych, mojego brata i naszej sąsiadki.
Drugie zamówienie. Nie dostaliśmy sosów, za które zapłaciliśmy, ale sama pizza nadal świetna.
Trzecie zamówienie. Pizze dojechały, ale spaghetti nie. Reklamacja złożona telefonicznie. Zaraz dostarczą spaghetti. „Zaraz” trwało 2,5 godziny. Całość zimna i skawalona.
Czwarte zamówienie. Na pizzach jakby tak połowa mniej składników i innej jakości. Sosy znów nie dojechały.
Piąte i ostatnie zamówienie. Zamówiłem pizzę tylko dla siebie. Konkretnie pepperoni i poprosiłem o dodatek jalapeno, za który dopłaciłem. Po 2,5 godziny przywieziono mi zimną pizzę, bez jalapeno. Ale teraz najlepsze, na dużej pizzy o średnicy 35 cm było 5 plasterków pepperoni.
Generalnie podobne doświadczenia miał mój brat i nasza sąsiadka, więc nie ma potrzeby tego powtarzać, poza kilkoma przypadkami, z którymi my się nie zetknęliśmy. A oto i one.
Po pierwsze, po 4 miesiącach funkcjonowania opisywanej pizzerii, wspomniany na wstępie formularz na stronie internetowej nadal nie działał. Po drugie, brat zamówił najdroższą pizzę, a dostał tańszą o niemal 20 zł, a gdy złożył reklamację, został poinformowany, że może sobie do nich przyjechać, to mu zwrócą. Po trzecie, sąsiadka dostała sałatkę grecką bez sera feta. Po czwarte, na urodziny swojej córeczki, gdzie była zaproszona cała jej klasa, zamówiła 10 pizz (margherita i hawajska), a dojechało tylko 5 (sama margherita), gdyż w pizzerii ananasa zabrakło. Tak jej to telefonicznie wyjaśniono. Dodam, że ta pizzeria znajduje się obok supermarketu.
Poza tym, nikt z nas, reklamując daną dostawę nigdy nie został przeproszony, że o jakiś innych bonusach, gratyfikacjach nie wspomnę.
Oczywiście zamawiania w tej pizzerii zaprzestaliśmy i generalnie puściliśmy sprawę w niepamięć, ale jakiś czas temu, w naszym lokalnym tygodniku, przeczytałem tekst o zamknięciu tego lokalu. Z tekstu wynikało, że lokal serwował najlepszą pizzę pod słońcem, ale konkurencja i ludzie przez nią nasyłani, rzeczony lokal zniszczyli podłym hejtem w internecie, a właścicielkę doprowadzili do rozstroju nerwowego.
Na początku się uśmiałem, a potem z ciekawości postanowiłem sprawdzić co to za hejt spotkał właścicielkę tej pizzerii. Na FB ich strony już nie znalazłem, ale opinie w google tak. I tu znów parsknąłem śmiechem, gdyż 90% opinii to były opinie pozytywne (5 gwiazdek) lub negatywne (1 lub 2 gwiazdki). Rozkład opinii prezentował się tak, że gdy pojawiała się opinia negatywna, to zaraz po niej dochodziło do 3 – 4 wpisów mówiących o tym, że to najlepsza pizza w świecie i okolicach.
No, a co z tym „hejtem”? A no to, czego sami doświadczyliśmy. Ludzie po prostu opisywali, że nie dostawali tego co zamawiali, dostawali zimne dania po godzinach oczekiwania, a jakość i ilość składników systematycznie spadała. Sporo osób pisało o braku kultury osobistej właścicielki lokalu. Ostatnie wpisy mówiły też o zatruciach.
gastronomia
Ocena:
153
(157)
DonDiego
Komentarze