Fragment przepisów dotyczących przewozu psów (nie będę wklejać, bo długie i nudno napisane, to mój skrót) - pies w komunikacji miejskiej ma mieć kaganiec lub być z zamykanym transporterku, z którego nie wystaje głowa.
Jadę z Maleństwem autobusem. Wsiadłam, a kierowca się burzy "kaganiec!!!". Kurde, Maleństwo właśnie w transporterku, obrażona jak cholera, no ale przepisy to przepisy.
"Nie mam kagańca, jest zamknięta i głowa jej nie wystaje, może jechać". "Musi mieć kaganiec!". Grzecznie wygooglałam odpowiedni przepis i pokazuję panu kierowcy, no beton. "Musi mieć kaganiec!". Zgryźliwie zapytałam, czy mogę jej wstążeczkę na pyszczku zawiązać, pan kierowca się zapluł i zaczął na mnie drzeć. "Proszę wysiąść, nie pojedzie pani z psem bez kagańca!". Hmmm... To proszę wezwać Policje albo Straż Miejską, bo ja mam bilet, mam psa przewożonego zgodnie z przepisami i nie pozwolę się wyrzucić z komunikacji miejskiej.
Pan kierowca z wielkim fochem wyraził łaskawe pozwolenie na przewóz psa.
Zna ktoś fajną ofertę na kagańce dla "ciułałki"?
Jadę z Maleństwem autobusem. Wsiadłam, a kierowca się burzy "kaganiec!!!". Kurde, Maleństwo właśnie w transporterku, obrażona jak cholera, no ale przepisy to przepisy.
"Nie mam kagańca, jest zamknięta i głowa jej nie wystaje, może jechać". "Musi mieć kaganiec!". Grzecznie wygooglałam odpowiedni przepis i pokazuję panu kierowcy, no beton. "Musi mieć kaganiec!". Zgryźliwie zapytałam, czy mogę jej wstążeczkę na pyszczku zawiązać, pan kierowca się zapluł i zaczął na mnie drzeć. "Proszę wysiąść, nie pojedzie pani z psem bez kagańca!". Hmmm... To proszę wezwać Policje albo Straż Miejską, bo ja mam bilet, mam psa przewożonego zgodnie z przepisami i nie pozwolę się wyrzucić z komunikacji miejskiej.
Pan kierowca z wielkim fochem wyraził łaskawe pozwolenie na przewóz psa.
Zna ktoś fajną ofertę na kagańce dla "ciułałki"?
komunikacja_miejska
Ocena:
148
(174)
Komentarze