Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#92350

przez ~nieotyla ·
| Do ulubionych
O lekarzu, co chciał za dobrze. Mam taką cechę wyglądu, że w okolicy kostek mam więcej tkanki, prawdopodobnie tłuszczowej, przez co ścięgna Achillesa są słabo widoczne. Mam tak odkąd pamiętam, jednocześnie całe życie będąc szczupła, nawet wiele lat za bardzo (nikt mnie nie głodził, samo jakby wyszło). Ba, w wielu nastoletnim stało się to przyczyną sporych kompleksów. W każdym razie nie są to z pewnością obrzęki.

Przydarzyła mi się niedawno nieprzyjemna sytuacja pod tytułem stłuczenie. Szłam przez przejście dla pieszych, kierowca skręcał, chyba mnie nie zauważył, bo uderzył. Zupełnie się go nie spodziewałam, poleciałam w bok i srogo przywaliłam głową w chodnik. Zamroczyło mnie solidnie, trafiłam do szpitala z podejrzeniem wstrząśnienia mózgu. Gdy byłam badana, średnio kontaktowałam i na pytania odpowiadałam cokolwiek zdawkowo. Na szczęście generalnie jestem zdrowa poza wadą wzroku i leków na stałe też nie przyjmuję, więc żadnych głupot im nie nagadałam.

Ciekawiej zrobiło się, gdy położyli mnie już na oddziale, a ja wracałam do żywych. Rozmawiam sobie z doktorem odnośnie planów na dalszy mój pobyt w tym uroczym przybytku.
J - ja, L - lekarz
L - ...I jeszcze musimy z tymi obrzękami coś zrobić, prawdopodobnie jest pani przewodnik a
J - Jakimi obrzękami?
L - Tymi wokół kostek, tak się zdarza, gorąco jest, tylko niepokojące, że w tak młodym wieku (nie mam jeszcze 30 lat)
J - Doktorze, to nie obrzęki, to tłuszczyk. Tu mi się ulokował.
L - Niemożliwe, nigdy takiego nie widziałem!
J - A jednak, mam tak odkąd pamiętam.
L - E nie, coś się pani wydaje. Damy moczopędne i nóżki będą jak u sarenki.

No kurczę, wkurzyłam się. Lekarz wiedzący od pacjenta lepiej co mu jest - słabe, bardzo. Trafiła kosa na kamień: jestem pielęgniarką i znam się jednak coś niecoś, o zawodzie jednak nikomu tam nie mówiłam (uważa się, że pracownicy ochrony zdrowia i nauczyciele to najgorsi pacjenci).

J - Na jakiej podstawie? Nie są plastyczne (czyli nie robią się dołeczki po uciśnięciu), nie jestem odbiałczona (wtedy się robią łatwo obrzęki), nie mam żylaków, wszystko gra. Proszę mi żadnego moczopędnego nie dawać, bo tylko będę sucha jak wiór.
Lekarz coś tam pobuczał pod nosem, poszedł sobie wyraźnie niezadowolony.

Kolejnego dnia rano dostaję zestaw tabletek w kieliszku. Patrzę i nie wierzę: Furosemid, lek moczopędny. A znam go dobrze. Odłożyłam na bok, wszystkie pozostałe wzięłam. Była z tego mała awantura, bo doktorowi się bardzo moja samodzielność nie spodobała. Niestety, zaleceń nie zmienił, ja uparcie tabletki odkładałam. Choć tyle, że nie wpadł ma pomysł, żeby po kryjomu dać w kroplówce (pytałam się zawsze, co tam mi do żyły puszczają).

A jakby był "normalny", czyli niezorientowany pacjent? Nadgorliwość gorsza od faszyzmu.

PS. Ostatecznie wstrząśnięcia mózgu nie było, tylko się solidnie poobijałam.

Szpital

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 131 (147)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…