Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
poczekalnia

#92377

przez (PW) ·
| było | Do ulubionych
Parapetówka znajomej. Grono dość liczne jak na parapetówkę, tak z 30 osób. Większość osób w relacji typu znajomi, koledzy z pracy, sąsiedzi (nowi, z mieszkania gdzie parapetówka), jakaś kuzynka z mężem itd. Ogólnie - nie bliski krąg przyjaciół, który znałby życie znajomej "od podszewki".

Każdy coś przyniósł. Większość osób przyszła z winem i czymś słodkim, ewentualnie z kwiatami - ot, symboliczny gest, żeby na nowe mieszkanie nie przyjść z pustymi rękami.

Po którymś z kolei gościu kolekcja butelek wina rosła, a znajoma zaczęła rzucać uwagi w stylu "teraz alkohol jest wszechobecny", "no naprawdę, jakim trzeba być człowiekiem, żeby nie potrafić bawić się bez alkoholu", "nigdy nie wiesz, czy ktoś nie zmaga się z alkoholizmem - własnym albo traumą z dzieciństwa" i w ten deseń.

Dodam, że znajoma według mojej wiedzy - i co najmniej kilku jeszcze innych osób obecnych na przyjęciu - nigdy nie miała widocznych problemów z alkoholem (nie widziano jej nigdy pijanej), ani też od alkoholu nie stroniła, w sytuacjach typu lunch firmowy zamawiała lampkę wina, wychodziła z koleżankami wieczorem na drinka itd. Na samym przyjęciu alkohol - wino i whisky - też był, w sensie że ona kupiła i przygotowała, nie te butelki, co dostała na prezent. I samo przyjęcie było raczej w stylu lampka wina i przekąska, nie jakieś picie wódy, nikt z towarzystwa nie był pijany, nawet wstawiony, wszyscy zachowywali się normalnie, jak ktoś nie miał ochoty na alkohol to pił wodę/sok/kawę, nikt nie komentował tego... nikt, oprócz znajomej.

Jej komentarze były na tyle liczne i na tyle głośne, że trudno było je zignorować. Ktoś chciał polemizować, ktoś inny wdał się w polemikę, że owszem, alkoholizm to choroba, ale taka, do której doprowadza się samemu, tak jak otyłość czy nikotynizm, bo jednak gdzieś na początku są te świadome decyzje, żeby sięgnąć po piwo/papierosa/czekoladę itd.

Sytuacja zaczęła się ogólnie robić niezręczna, zwłaszcza, że pojawili się kolejni goście - też akurat z winem - i nie rozumieli, czemu ich podarunek wzbudził trochę śmieszki towarzystwa, trochę niezadowolenie gospodarza, czyli znajomej...

Do dziś w sumie nie wiem, o co znajomej chodziło...

alkohol przyjęcie

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 39 (55)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…