Jakby ktoś chciał, to może sobie najpierw przeczytać, ale niekonieczne https://piekielni.pl/88828#comments
Jakieś trzy lata temu ojciec mojego dziecka doszedł do wniosku, że utrudniam mu kontakty z córką. W związku z tym złożył wniosek do sądu o ustalenie tychże kontaktów. Spoko, na pierwszej rozprawie grzecznie powiedziałam, ze JA nie mam nic przeciwko kontaktom dziecka z ojcem, ale nie jestem w stanie zmusić córki do spotkań, na które ona nie ma ochoty. Żeby nie przedłużać wstępu - za zgodą obu stron sąd zarządził badania w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej.
Wyniki tychże badań nie były dla mnie niespodzianką, biegli stwierdzili, że:
- matka nie utrudnia dziecku kontaktów z ojcem;
- wręcz przeciwnie, motywuje dziecko do spotkań, co niestety nie przynosi rezultatów;
- dziecko odmawia spotkań z ojcem, ponieważ nie czuje z nim więzi;
- zanik więzi jest spowodowany tylko i wyłącznie wcześniejszym postępowaniem ojca;
- ojciec nie widzi swojej "winy" w zaniku więzi;
- ojciec liczy na to, że po zgłoszeniu "problemu" ktoś go rozwiąże, nie widzi potrzeby zmiany swojego postępowania i pracy nad sobą.
Po odniesieniu się przez sąd do wyników badań, ojciec dziecka wycofał swój wniosek o ustalenie kontaktów. Dlaczego teraz piszę o tej starej sprawie? Bo złożyłam wniosek o podwyższenie alimentów, jednym z argumentów ojca dziecka, że nie będzie płacił więcej, było "matka dziecka utrudnia mi kontakty z nim!!!". Biorąc pod uwagę, że kilku stronnicowy dokument badań z poradni mam ja, on i jest on w aktach sądu, to chyba samozaoranie level expert.
P.S. Żeby nie było - ja nie neguję, że istnieje coś takiego jak alienacja rodzicielska. I że są matki, które z premedytacją utrudniają ojcu kontakty z dzieckiem. Ale to naprawdę nie ten przypadek.
Jakieś trzy lata temu ojciec mojego dziecka doszedł do wniosku, że utrudniam mu kontakty z córką. W związku z tym złożył wniosek do sądu o ustalenie tychże kontaktów. Spoko, na pierwszej rozprawie grzecznie powiedziałam, ze JA nie mam nic przeciwko kontaktom dziecka z ojcem, ale nie jestem w stanie zmusić córki do spotkań, na które ona nie ma ochoty. Żeby nie przedłużać wstępu - za zgodą obu stron sąd zarządził badania w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej.
Wyniki tychże badań nie były dla mnie niespodzianką, biegli stwierdzili, że:
- matka nie utrudnia dziecku kontaktów z ojcem;
- wręcz przeciwnie, motywuje dziecko do spotkań, co niestety nie przynosi rezultatów;
- dziecko odmawia spotkań z ojcem, ponieważ nie czuje z nim więzi;
- zanik więzi jest spowodowany tylko i wyłącznie wcześniejszym postępowaniem ojca;
- ojciec nie widzi swojej "winy" w zaniku więzi;
- ojciec liczy na to, że po zgłoszeniu "problemu" ktoś go rozwiąże, nie widzi potrzeby zmiany swojego postępowania i pracy nad sobą.
Po odniesieniu się przez sąd do wyników badań, ojciec dziecka wycofał swój wniosek o ustalenie kontaktów. Dlaczego teraz piszę o tej starej sprawie? Bo złożyłam wniosek o podwyższenie alimentów, jednym z argumentów ojca dziecka, że nie będzie płacił więcej, było "matka dziecka utrudnia mi kontakty z nim!!!". Biorąc pod uwagę, że kilku stronnicowy dokument badań z poradni mam ja, on i jest on w aktach sądu, to chyba samozaoranie level expert.
P.S. Żeby nie było - ja nie neguję, że istnieje coś takiego jak alienacja rodzicielska. I że są matki, które z premedytacją utrudniają ojcu kontakty z dzieckiem. Ale to naprawdę nie ten przypadek.
relacje_rodzinne
Ocena:
140
(152)
Komentarze