"Ale ty głupia jesteś...".
Ponad tydzień temu skręciłam nogę. Jak ostatnia sierota, po prostu źle stanęłam no i stało się. Zawiadomiłam kierowniczkę, że w związku z powyższym nie przyjdę do pracy (może zdąży jeszcze kogoś ściągnąć na zastępstwo), doczekałam do godziny otwarcia przychodni i umówiłam się do lekarza. Wiadomo, L4, skierowanie na prześwietlenie i zalecenia, jak dbać o skręconą kostkę.
W ciągu tego tygodnia miałam kilka telefonów od koleżanek z pracy (dotyczących różnych spraw), ale każdy z nich prędzej czy później poruszał kwestię "a dlaczego tego nie zgłosiłaś jako wypadek w drodze do pracy?".
Hmmm... Bo NIE jechałam jeszcze do pracy? Wychodziłam z psem (w sumie to wracałam), kiedy skręciłam kostkę.
"Głupia jesteś, na godzinę przed rozpoczęciem pracy z automatu masz wypadek w drodze do pracy!". Aha. Tylko że to było +/- dwie godz. przed rozpoczęciem pracy.
"No i co z tego, trzeba było powiedzieć, że godzina, że na autobus szłaś!". Kurde, nie szłam na autobus, wychodziłam z psem!
"Głupia jesteś, a kto to sprawdzi?". No kurczę, pisałam sms-a do kierowniczki, jak tylko się zorientowałam, że moja noga nie nadaje się do użytku.
"Głupia jesteś, po coś jej od razu pisała? Trzeba było odczekać, miałabyś wypadek w drodze do pracy i 100% L4!".
No głupia jestem. Albo po prostu uczciwa, co chyba w dzisiejszych czasach to samo oznacza.
Ponad tydzień temu skręciłam nogę. Jak ostatnia sierota, po prostu źle stanęłam no i stało się. Zawiadomiłam kierowniczkę, że w związku z powyższym nie przyjdę do pracy (może zdąży jeszcze kogoś ściągnąć na zastępstwo), doczekałam do godziny otwarcia przychodni i umówiłam się do lekarza. Wiadomo, L4, skierowanie na prześwietlenie i zalecenia, jak dbać o skręconą kostkę.
W ciągu tego tygodnia miałam kilka telefonów od koleżanek z pracy (dotyczących różnych spraw), ale każdy z nich prędzej czy później poruszał kwestię "a dlaczego tego nie zgłosiłaś jako wypadek w drodze do pracy?".
Hmmm... Bo NIE jechałam jeszcze do pracy? Wychodziłam z psem (w sumie to wracałam), kiedy skręciłam kostkę.
"Głupia jesteś, na godzinę przed rozpoczęciem pracy z automatu masz wypadek w drodze do pracy!". Aha. Tylko że to było +/- dwie godz. przed rozpoczęciem pracy.
"No i co z tego, trzeba było powiedzieć, że godzina, że na autobus szłaś!". Kurde, nie szłam na autobus, wychodziłam z psem!
"Głupia jesteś, a kto to sprawdzi?". No kurczę, pisałam sms-a do kierowniczki, jak tylko się zorientowałam, że moja noga nie nadaje się do użytku.
"Głupia jesteś, po coś jej od razu pisała? Trzeba było odczekać, miałabyś wypadek w drodze do pracy i 100% L4!".
No głupia jestem. Albo po prostu uczciwa, co chyba w dzisiejszych czasach to samo oznacza.
praca
Ocena:
153
(169)
Komentarze