Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#92492

przez ~Kaylesss ·
| Do ulubionych
Moi byli teściowie wyróżnili się naprawdę piekielną postawą.

Mam działkę rekreacyjną z altanką i sławojką. Zwykłym drewnianym kibelkiem, ale jednak zadbanym. Zamontowałam tam oświetlenie na solar, automatyczny odświeżacz powietrza, zostawiłam zapas papieru, nawet gazetki i krzyżówki. Żaden pająk nie miał tam nigdy dostępu.

Pewnego razu wprosili się do nas teściowie. Byłam akurat do późna w pracy, więc mąż zaproponował im spędzenie czasu na mojej działce.
Nawet się ucieszyłam - wcześniej nie było zbytnio okazji do spędzania z nimi czasu, więc uznałam, że to dobra okazja.

Wyszłam z pracy, jadę na działkę spotkać się z mężem i teściami...
Od razu w oczy rzucił mi się biały obiekt na mojej wychuchanej grządce z ziołami. Chusteczka.
Podchodzę bliżej, schylam się.
Papierzak. Oznaczony na brązowo. Obok drugi, dokładnie przez środek rządka rozmarynu.

Od razu, powstrzymując mdłości, lecę do męża.

"Słuchaj... Nie uwierzysz! Ktoś narobił nam w kwiatki!"

On kiwa głową, łapie mnie za rękę.

"Tak, bo wiesz co? Moi rodzice powiedzieli, że ich ciśnie po podróży. No a ta toaleta jest ohydna. Nigdy by do niej nie weszli, zwłaszcza mama..."

Poczułam, jak wzbiera we mnie paw.

"...No to pokazałem im inne ustronne miejsce. Te kwiatki i tak były jakieś takie marne"

Przepłakałam resztę dnia. Do samego rozwodu mąż i jego rodzice wypominali mi tę sytuację, mówiąc, że jestem niestabilna emocjonalnie. Tyle płakałam, a przecież nic się nie stało. Kwiatki i tak były do wyrzucenia.

Wwwa

Skomentuj (20) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 108 (128)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…