Kolejna historia o moim Kierowniku.
Choruję rzadko. Ale raz do roku łapie mnie jakieś paskudztwo. Może to tak zwana "męska grypa", może nie. W każdym razie kiedy tak choruję to zdycham, spisuję testament, ledwo żyję i przesypiam całe dnie.
No i w tym roku złapało mnie w biurze. Rano było okej, ale potem siedziałem w bluzie, kurtce i czapce przez dreszcze. Generalnie czułem się paskudnie, zupełnie bez sił.
Kieras oczywiście nie zgodził się żebym poszedł wcześniej do domu, nawet jak koledzy z zespołu wstawili się za mną. Moja obecność była niezbędna podczas meeta, który mógłby być mailem.
No i co? Podczas spotkania zaczęły łapać mnie jakieś majaki, odcinało mnie po prostu. Przysypiałem na krześle, nie dlatego, że siedziałem po nocach, a po prostu moje ciało nie dawało już rady.
Za każdym razem ze snu wyrywały mnie szturchnięcia kierownika i jego groźna mina.
Na szczęście uratował mnie Dyrektor, który wszedł do naszego pokoju i widząc jak wyglądam wysłał mnie do domu.
Ledwo doczłapałem się do ubera, wieczorem udało się dostać do lekarza i od ręki dostać L4 ze względu na jakieś 40 stopni gorączki, zapalenie, infekcję i coś tam jeszcze. Przespałem bite dwa dni.
Dlaczego przypomniało mi się to dziś? Koleżanka pracująca bliżej Dyrektora sprzedała mi info, że Kierownik wspominał mu coś o wypowiedzeniu dla mnie, ze względu na moje "zasypianie na meetach".
No cóż. Ja już od jakiegoś czasu rozsyłam CV. Zobaczymy kto pierwszy z kim się pożegna.
Choruję rzadko. Ale raz do roku łapie mnie jakieś paskudztwo. Może to tak zwana "męska grypa", może nie. W każdym razie kiedy tak choruję to zdycham, spisuję testament, ledwo żyję i przesypiam całe dnie.
No i w tym roku złapało mnie w biurze. Rano było okej, ale potem siedziałem w bluzie, kurtce i czapce przez dreszcze. Generalnie czułem się paskudnie, zupełnie bez sił.
Kieras oczywiście nie zgodził się żebym poszedł wcześniej do domu, nawet jak koledzy z zespołu wstawili się za mną. Moja obecność była niezbędna podczas meeta, który mógłby być mailem.
No i co? Podczas spotkania zaczęły łapać mnie jakieś majaki, odcinało mnie po prostu. Przysypiałem na krześle, nie dlatego, że siedziałem po nocach, a po prostu moje ciało nie dawało już rady.
Za każdym razem ze snu wyrywały mnie szturchnięcia kierownika i jego groźna mina.
Na szczęście uratował mnie Dyrektor, który wszedł do naszego pokoju i widząc jak wyglądam wysłał mnie do domu.
Ledwo doczłapałem się do ubera, wieczorem udało się dostać do lekarza i od ręki dostać L4 ze względu na jakieś 40 stopni gorączki, zapalenie, infekcję i coś tam jeszcze. Przespałem bite dwa dni.
Dlaczego przypomniało mi się to dziś? Koleżanka pracująca bliżej Dyrektora sprzedała mi info, że Kierownik wspominał mu coś o wypowiedzeniu dla mnie, ze względu na moje "zasypianie na meetach".
No cóż. Ja już od jakiegoś czasu rozsyłam CV. Zobaczymy kto pierwszy z kim się pożegna.
biuro
Ocena:
141
(153)
Komentarze