Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#92513

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Wracałem od znajomych z miasta, było już późno - ok 23:30. Do domu miałem blisko, jakieś 10 km. Jadę spokojnie samochodem, wyjeżdżam z osiedla na główną drogę, a za mną cały czas jedzie jakieś inne auto.

Gdy tylko wyjechaliśmy na główną drogę, to kierowca samochodu jadącego za mną podjechał mi na zderzak. Podjechał tak blisko, że w lusterku wstecznym widziałem tylko jego szybę, a w bocznych ledwie tył jego auta. Kierowca zaczął mrugać długimi światłami i trąbić na mnie. Nie wiem czemu miało to służyć skoro poruszałem się 60 km/h na ograniczeniu do 50. Zjechałem do prawej krawędzi, żeby mu zrobić więcej miejsca jakby mnie postanowił wyprzedzić ale nie! Siedział mi na zderzaku. Dojechaliśmy w końcu do skrzyżowania z drogą krajową i sygnalizacja świetlną. Oboje skręcaliśmy w lewo, a manewr ten można wykonać z dwóch różnych pasów. Ja ustawiłem się na prawym, a tamten drugi na lewym pasie do skrętu. Stanąłem w taki sposób, żebyśmy nie mogli na siebie wzajemnie spojrzeć, bo ostatnie czego potrzebowałem to sprowokować go jeszcze wzrokiem. Światła nawet nie zmieniły się jeszcze zupełnie na zielone, a delikwent ruszył ile tylko mocy w aucie. Ja na spokojnie włączyłem się na drogę krajową (dwupasmowa) i jechałem dalej. Myślałem, ze tutaj problem się już skończył.

Otóż nie. Kierowca tego drugiego samochodu jechał na tyle szybko, że następne światła zatrzymały go na czerwonym, a są tam kamery rejestrujące przejazd, więc musiał się zatrzymać. Ja jadąc powoli dojechałem do skrzyżowania jak światła zaczęły się zmieniać, więc nawet nie zwalniając, zmieniłem pas na lewy (drugi już wtedy stał na prawym) i mając ok 80 kmh przejechałem przez skrzyżowanie mijając tego drugiego. Wiedziałem, że za 1 km będą kolejne światła, na których skręcam w prawo, więc dałem prawy kierunkowskaz i spojrzałem w lusterko, a tam już na mnie czekał drugi kierowca.

Przyspieszył czym prędzej i zablokował mi prawy pas. Zwolniłem więc, żeby schować się za nim, ale ten również zwolnił. Zwolniliśmy tak oboje do 40 km/h (na szczęście o tej porze było w miarę pusto). To przyspieszyłem - on też. Już wtedy wiedziałem, że on mi nie da zjechać na prawy pas, więc dałem ostro po hamulcach. On również to zrobił. W tym momencie zredukowałem biegi i wcisnąłem gaz do dechy. On zrobił to samo. Mój zjazd niestety minąłem, ale na szczęście światła były zielone. Drugi kierowca twardo jedzie tuż obok mnie, żeby mi pas zablokować. Do następnych świateł i zjazdu jest jakieś 600 metrów. Zbliżając się do skrzyżowania miałem około 170 km/h. Na całe szczęście na prawym pasie jechała ciężarówka i drugi kierowca musiał odpuścić. Zdążyłem zmienić pas na zjazdowy i wyhamować do bezpiecznej prędkości.

To nie koniec. Drugi kierowca pojechał za mną i postanowił, że zrobi mi powtórkę z rozrywki. Jadę znów 60 km/h na 50, a on siedzi mi znów na zderzaku i trąbi i mruga. Po chwili mnie wyprzedza. Wiedziałem, że będzie chciał mi zablokować drogę albo zahamować, więc postanowiłem go oszukać. Włączyłem prawy kierunkowskaz, bo akurat za chwilę jest zjazd w boczną drogę i zacząłem zwalniać. Drugi kierowca chyba uznał, że w tym momencie nie ma już co wojować i odpuścił. Dał gaz do dechy i odjechał. Ja już w spokoju wróciłem do domu.

Nie rozumiem zupełnie dlaczego ten drugi tak się zachował, bo ani razu nie zajechałem mu drogi i nie wymusiłem. Wiem, że każdy mógł zareagować w podobnej sytuacji inaczej i nie twierdzę, że zrobiłem co mogłem najlepszego, ale tak wtedy oceniłem sytuację i tak ją rozwiązałem. Jestem przezrażomy takim zachowaniem na drodze.

Samochody

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 119 (129)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…