Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#92514

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Bardzo jestem ciekaw, jak tym razem ideowi obrońcy ZUS będą bronić tej instytucji…

Sytuacja opisana wcześniej (wdowiec, troje dzieci, dzieci dostają rentę po mamie). Jak wiecie, w naszym kraju emeryci i renciści dostają dwa razy w roku dodatkową emeryturę lub rentę (13. i 14.). Dotyczy to także rent rodzinnych. 13. emerytura / renta wypłacana jest zwykle razem z kwietniową, 14. - razem z wrześniową.

Przedwczoraj (piątek, 22 listopada) wyciągam ze skrzynki pocztowej dwa listy od ZUS. Nie ukrywam, że już samo logo tej instytucji na kopercie wywołuje we mnie odruch irytacji "…czego znowu ode mnie chcą". Kolejne zaświadczenie? Coś gdzieś nie dotarło i trzeba jeszcze raz?

Nie, nic z tych rzeczy. Listy są dwa. Jeden adresowany do mnie (dotyczy młodszego, niepełnoletniego syna, oraz córki, której jestem przedstawicielem, bo ona jest za granicą). Drugi do starszego syna.

Oba zawierają to samo.

DECYZJĘ o przyznaniu "dodatkowego świadczenia" (czyli rzeczonej 14. renty).

Tak, tego samego "dodatkowego świadczenia", które zostało już wypłacone. WE WRZEŚNIU. Dwa miesiące temu.

Absurd ma tu trzy poziomy.

Po pierwsze - jaki ma sens informowanie obywatela o DECYZJI, która dawno już została wykonana? Skoro we wrześniu moje dzieci dostały to dodatkowe świadczenie, to chyba logiczne, że decyzja o jego przyznaniu zapadła. Racjonalne byłoby wysłanie informacji o tym, że świadczenie NIE zostało przyznane (choć wtedy także dostanie tej informacji po dwóch miesiącach trochę nie ma już sensu…).


Po drugie - ręce opadają - w liście datowanym na 12 listopada (!), poza "decyzją" znajduje się informacja, że "dodatkowe świadczenie" ZOSTANIE WYPŁACONE WE WRZEŚNIU 2025 wraz z normalną rentą za wrzesień. No dobrze wiedzieć, będę czekał. A nie, zaraz…

No i do tego oczywiście dochodzi klauzula, że "jeśli nie zgadzamy się z podjętą decyzją, to możemy składać odwołanie…" etc. Ja wiem, oczywiście, że to dodatek "z automatu", ale kiedy dotyczy czegoś, co już się wydarzyło, to naprawę zaczyna się czuć jak w skeczu Monty Pythona.


Po trzecie - nie do przeskoczenia… - dlaczego, do licha ciężkiego, dostaję tę wiadomość w formie papierowej, do skrzynki, skoro od dawna mam konto w serwisie PUE ZUS i mógłbym odebrać ją elektronicznie? O kwestiach ekologicznych i marnowaniu papieru już nawet nie wspominam, ale - do licha! - jeden taki list (zwykły) to 4,90 zł. W Polsce mamy koło 8 milionów emerytów i rencistów, z których zdecydowana większość dostaje te "dodatkowe świadczenia". Czyli dwa razy do roku ZUS wywala lekką ręką jakieś trzydzieści parę milionów złotych (z naszych pieniędzy!) na wysyłanie informacji, która nie tylko nikomu nie jest potrzebna (bo każdy już ją zna), ale jest spóźniona o dwa miesiące.


Na koniec: BŁAGAM, nie piszcie mi w kometarzach, że "to nie wina ZUS / urzędników, takie są przepisy" etc. Tak, WIEM, że takie są przepisy - i nie mam pretensji do urzędniczki z ZUS, która te pisma bez sensu wysyła, bo to jej praca. Piszę właśnie o piekielności SYSTEMU, w którym przewala się grube miliony (bo przecież koszty pocztowe to nie wszystko, dochodzą jeszcze koszty pracy urzędników…) na absolutnie, kompletnie zbędne działania.

ZUS

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 130 (152)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…