Piekielna praktyka sklepów.
Żeby poznać faktyczną cenę produktu, trzeba się niemal bawić w detektywa. Na cenówkach zwykle są dwie albo trzy ceny. Największą czcionką i najbardziej widoczna jest cena po spełnieniu pewnych warunków, czyli przy zakupie iluś tam sztuk i/lub po zeskanowaniu aplikacji. Druga cena jest ceną za kilogram - nie wiem po jakiego grzyba, jeśli produkt jest sprzedawany na sztuki. Chyba tylko po to, żeby dodatkowo rozproszyć klienta. Ostatnia cena, napisana najmniejszą czcionką i w najmniej widocznym miejscu, jest ceną faktyczną za sztukę, bez żadnych promocji, aplikacji i innych sracji.
Jest to wyjątkowo perfidne działanie mające na celu skołowanie i wprowadzenie w błąd klienta. Mimo, że jest to legalne, dla mnie jest to zwyczajne oszustwo.
Tak jak nasze państwo lubi regulować wszelkie aspekty życia, tak tutaj nie robić nic, choć akurat tutaj regulacje by się przydały. Nałożyć na sklepy obowiązek robienia cenówek tak, by największą i najbardziej widoczną czcionką podana była podstawowa cena za jedną sztukę towaru, a niżej niech sobie napiszą cenę z aplikacją albo przy zakupie x sztuk. Za nieprzestrzeganie oczywiście surowo karać.
Wchodząc do sklepu chciałbym móc jednym rzutem oka dowiedzieć się, ile co kosztuje, a nie być zmuszanym do analizowania każdej cenówki.
Żeby poznać faktyczną cenę produktu, trzeba się niemal bawić w detektywa. Na cenówkach zwykle są dwie albo trzy ceny. Największą czcionką i najbardziej widoczna jest cena po spełnieniu pewnych warunków, czyli przy zakupie iluś tam sztuk i/lub po zeskanowaniu aplikacji. Druga cena jest ceną za kilogram - nie wiem po jakiego grzyba, jeśli produkt jest sprzedawany na sztuki. Chyba tylko po to, żeby dodatkowo rozproszyć klienta. Ostatnia cena, napisana najmniejszą czcionką i w najmniej widocznym miejscu, jest ceną faktyczną za sztukę, bez żadnych promocji, aplikacji i innych sracji.
Jest to wyjątkowo perfidne działanie mające na celu skołowanie i wprowadzenie w błąd klienta. Mimo, że jest to legalne, dla mnie jest to zwyczajne oszustwo.
Tak jak nasze państwo lubi regulować wszelkie aspekty życia, tak tutaj nie robić nic, choć akurat tutaj regulacje by się przydały. Nałożyć na sklepy obowiązek robienia cenówek tak, by największą i najbardziej widoczną czcionką podana była podstawowa cena za jedną sztukę towaru, a niżej niech sobie napiszą cenę z aplikacją albo przy zakupie x sztuk. Za nieprzestrzeganie oczywiście surowo karać.
Wchodząc do sklepu chciałbym móc jednym rzutem oka dowiedzieć się, ile co kosztuje, a nie być zmuszanym do analizowania każdej cenówki.
oszustwo sklepy
Ocena:
97
(117)
Komentarze