poczekalnia
Skomentuj
Pobierz ten tekst w formie obrazka
Przypomniała mi się historia z czasów, gdy byłem kanarem.
Jechaliśmy tramwajem, zaczynamy kontrolę i jeden z pasażerów nagle rzuca się do skasowania biletów, czyli klasyka: liczył, że uda mu się przejechać bez kasowania, ale jednak trafił na kontrolę. Pasażer tak jak i jego partnerka okazali się mówić po angielsku i hiszpańsku a nie po polsku, a gdy zorientowali się, że nie odpuścimy to nagle angielskiego zapomnieli, czyli też klasyka. Zaczęli więc pisać do nas na translatorze Google. Pierwsze co to zapytali, ile wynosi kara, więc odpowiedzieliśmy i pojawiła się z pani strony propozycja korupcji, że zapłaci 100 zł za ich dwójkę i zapominamy o sprawie. Powiedziałem jej, że udam, że nie widziałem tej propozycji i powtórzyłem, że mogą opłacić kary kartą, gotówką lub prosimy o dokumenty i wtedy wypisujemy wezwania do zapłaty i mogą zapłacić sobie później. Państwo twierdzili, że nie mają dokumentów i że są tutaj na wakacje (Serio? Przyjeżdżasz na wakacje z Ameryki Południowej bez dokumentów?) Pani powtórzyła propozycję 100 zł za ich dwójkę tym razem do mojego kolegi co obaj skwitowaliśmy ostrzeżeniem, że jeszcze jedna taka propozycja a skończy się to na wezwaniu Straży Granicznej tym bardziej jeżeli twierdzą, że nie mają dokumentów a SG dołoży jeszcze swoje zarówno za brak dokumentów jak i za propozycję przekupstwa (nie omieszkaliśmy informacji o tym umieścić w opisie kontroli).
W końcu po bardzo długiej jeździe z państwem udało im się znaleźć dokumenty i zapłacić część kary gotówką i część kartą pisząc nam na translatorze, że ograbiliśmy ich ze wszystkich pieniędzy, bo przyjechali tu na miesiąc miodowy i teraz nie mają za co żyć ani za co wrócić. Tu już próbowałem naprawdę się nie zaśmiać: twierdzą, że przyjechali na wakacje, ale nie mają dokumentów a w końcu pokazują POLSKIE KARTY STAŁEGO POBYTU i że są tutaj na miesiąc miodowy i nie mają zaplanowanych przelotów w drugą stronę, skoro nie mają rzekomo za co wrócić a przelecieli pół świata sądząc po tym co było wpisane w dokumentach?
W tej pracy widziałem sporo, ale tak durnych i pomieszanych tłumaczeń to nie słyszałem chyba ani razu...
Jechaliśmy tramwajem, zaczynamy kontrolę i jeden z pasażerów nagle rzuca się do skasowania biletów, czyli klasyka: liczył, że uda mu się przejechać bez kasowania, ale jednak trafił na kontrolę. Pasażer tak jak i jego partnerka okazali się mówić po angielsku i hiszpańsku a nie po polsku, a gdy zorientowali się, że nie odpuścimy to nagle angielskiego zapomnieli, czyli też klasyka. Zaczęli więc pisać do nas na translatorze Google. Pierwsze co to zapytali, ile wynosi kara, więc odpowiedzieliśmy i pojawiła się z pani strony propozycja korupcji, że zapłaci 100 zł za ich dwójkę i zapominamy o sprawie. Powiedziałem jej, że udam, że nie widziałem tej propozycji i powtórzyłem, że mogą opłacić kary kartą, gotówką lub prosimy o dokumenty i wtedy wypisujemy wezwania do zapłaty i mogą zapłacić sobie później. Państwo twierdzili, że nie mają dokumentów i że są tutaj na wakacje (Serio? Przyjeżdżasz na wakacje z Ameryki Południowej bez dokumentów?) Pani powtórzyła propozycję 100 zł za ich dwójkę tym razem do mojego kolegi co obaj skwitowaliśmy ostrzeżeniem, że jeszcze jedna taka propozycja a skończy się to na wezwaniu Straży Granicznej tym bardziej jeżeli twierdzą, że nie mają dokumentów a SG dołoży jeszcze swoje zarówno za brak dokumentów jak i za propozycję przekupstwa (nie omieszkaliśmy informacji o tym umieścić w opisie kontroli).
W końcu po bardzo długiej jeździe z państwem udało im się znaleźć dokumenty i zapłacić część kary gotówką i część kartą pisząc nam na translatorze, że ograbiliśmy ich ze wszystkich pieniędzy, bo przyjechali tu na miesiąc miodowy i teraz nie mają za co żyć ani za co wrócić. Tu już próbowałem naprawdę się nie zaśmiać: twierdzą, że przyjechali na wakacje, ale nie mają dokumentów a w końcu pokazują POLSKIE KARTY STAŁEGO POBYTU i że są tutaj na miesiąc miodowy i nie mają zaplanowanych przelotów w drugą stronę, skoro nie mają rzekomo za co wrócić a przelecieli pół świata sądząc po tym co było wpisane w dokumentach?
W tej pracy widziałem sporo, ale tak durnych i pomieszanych tłumaczeń to nie słyszałem chyba ani razu...
komunikacja_miejska pasażerowie
Ocena:
28
(44)
Kacek3city
Komentarze