Moja historia #92332 trafiła właśnie na główną a wczoraj stwierdziłem, że do wspomnianej w niej apteki już raczej nie zawitam. Pszypadeg? Nie sondzem. A oto, dlaczego takową decyzję podjąłem:
W roli przypomnienia: ostatnią z kilku przewin pań z apteki było to, że nie mogą mi wydać opatrunków, ponieważ nie mają karty produktu w systemie a te robi Warszawa a, że jest sobota to najwcześniej w poniedziałek ktoś może to zrobić.
Udałem się wczoraj do tej apteki z recepta. Na recepcie 2 rzeczy i farmaceutka mówi, że jednej z tych rzeczy nie może nawet zamówić, bo nie ma karty produktu. Na moje stwierdzenie, że jakoś ostatnio się dało padła standardowa odpowiedz pań z tej apteki w takiej sytuacji, czyli „na pewno tak nie było, co pan opowiada”. Zapytałem więc o drugą rzecz z recepty, odpowiedź brzmiała, że nie ma sensu tego zamawiać, bo wtedy nigdzie nie będę mógł zamówić ani wykupić tej pierwszej jak ona tu otworzy receptę. Nie miałem siły i chęci na dalszą dyskusję z kimś kto kłamie mi prosto w twarz, bo można wykupić jedną rzecz z recepty u nich a drugą gdzie indziej bez żadnego problemu, jedynie nie mógłbym wykupić części opakowań w jednej aptece a części w drugiej. Poszedłem więc do innej apteki na sąsiedniej ulicy, gdzie bez problemu zamówiłem oba specyfiki.
Jak widać da się obsługiwać pacjentów bez kłamania i wykręcania się. Ja jestem młody to mogę sobie pozwolić na chodzenie dalej do innej apteki, ale na moim osiedlu mieszka sporo starszych ludzi, dla których zrobi to dużą różnicę czy pójdą do najbliższej apteki czy do tej kilkaset metrów dalej co wymaga dłuższego spaceru albo jazdy tramwajem.
W roli przypomnienia: ostatnią z kilku przewin pań z apteki było to, że nie mogą mi wydać opatrunków, ponieważ nie mają karty produktu w systemie a te robi Warszawa a, że jest sobota to najwcześniej w poniedziałek ktoś może to zrobić.
Udałem się wczoraj do tej apteki z recepta. Na recepcie 2 rzeczy i farmaceutka mówi, że jednej z tych rzeczy nie może nawet zamówić, bo nie ma karty produktu. Na moje stwierdzenie, że jakoś ostatnio się dało padła standardowa odpowiedz pań z tej apteki w takiej sytuacji, czyli „na pewno tak nie było, co pan opowiada”. Zapytałem więc o drugą rzecz z recepty, odpowiedź brzmiała, że nie ma sensu tego zamawiać, bo wtedy nigdzie nie będę mógł zamówić ani wykupić tej pierwszej jak ona tu otworzy receptę. Nie miałem siły i chęci na dalszą dyskusję z kimś kto kłamie mi prosto w twarz, bo można wykupić jedną rzecz z recepty u nich a drugą gdzie indziej bez żadnego problemu, jedynie nie mógłbym wykupić części opakowań w jednej aptece a części w drugiej. Poszedłem więc do innej apteki na sąsiedniej ulicy, gdzie bez problemu zamówiłem oba specyfiki.
Jak widać da się obsługiwać pacjentów bez kłamania i wykręcania się. Ja jestem młody to mogę sobie pozwolić na chodzenie dalej do innej apteki, ale na moim osiedlu mieszka sporo starszych ludzi, dla których zrobi to dużą różnicę czy pójdą do najbliższej apteki czy do tej kilkaset metrów dalej co wymaga dłuższego spaceru albo jazdy tramwajem.
apteka
Ocena:
100
(104)
Kacek3city
Komentarze