Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#92541

przez ~AntoniKosiba ·
| Do ulubionych
Tak sobie lubię czasem poczytać Wasze historyjki, więc pomyślałem że dorzucę i swoje 3 grosze. Będzie o ludziach z popularnego serwisu ogłoszeniowego. Rzadko coś sprzedaję w internecie, więc myślałem zawsze, że historie o roszczeniowych mamuśkach i innych dziwakach są pisane dla wywołania dyskusji lub zwykłej beki przez tzw. trolli. Jednak nieco się pomyliłem.

Otóż wystawiłem na sprzedaż 3 smartfony. Razem z żoną po prostu lubimy wymieniać telefony po około roku czasu. Aż bardzo dbamy o takie rzeczy, urządzenia były w stanie idealnym, bez najmniejszych rysek na ekranie czy obudowie. Dwa z nich miały jeszcze około roku gwarancji, a trzeciemu zostało jeszcze kilka miesięcy do końca tego okresu. Wrzuciłem jako jedno ogłoszenie z odpowiednim opisem i długo czekać nie musiałem. Oczywiście nie wymagałem, aby ktoś kupił wszystkie naraz.

Pierwsza rozmowa: (J-ja, M-Madka)

M: - Ale pan musi być bogaty.
J: - Przepraszam, ale nie za bardzo rozumiem...
M: - Bo ja mam trójkę dzieci i one marzą o nowych telefonach.
J: - Rozumiem. Czyli jest Pani zainteresowana ogłoszeniem?
M: - Tak, ale tyle pieniędzy nie mam. Coś taniej?
J: - Cena jest oczywiście do lekkiej negocjacji. Proszę podać swoją propozycję i możliwe, że dojdziemy do porozumienia.
M: - Nie, bo pan nie rozumie. Ja mam dzieci i chcę spełnić ich marzenia.
J: - Cieszę się z tego powodu, ale czego Pani oczekuje?
M: - Może zrobiłby pan im świąteczną niespodziankę i podarował im po telefonie?
J: - Przed chwilą chciała Pani negocjować cenę, a teraz mam oddać za darmo?
M: - Panu nie ubędzie, skoro i tak chce się pan ich pozbyć, a dzieci się ucieszą. To jak?
J: - Przykro mi, ale nie ma możliwości abym oddał za darmo.
M: - Jest pan bez serca, nie żal panu dzieci?
J: - Nie, nie jest mi żal.

Po tym otrzymałem serię wiadomości, które nie nadają się do przytoczenia. Starałem się zachować poprawną pisownię nie popełniając szeregu błędów, którymi uraczyła mnie ta Pani, żeby Wam oczy nie krwawiły podczas czytania. Ale rozśmieszyła mnie ta pierwsza od niej wiadomość, że muszę być bardzo bogaty. Tak, jestem takim krezusem, że na posiedzenie w toalecie zabieram banknoty 500-złotowe w celu podtarcia swojego majętnego zadka. Rozumiem, że gdyby wystawione telefony to były flagowce kosztujące grube tysiące złotych... A to były zwykłe średniaki o wartości 1500 - 2000 zł w momencie zakupu. Szkoda gadać. Dobra, jedziemy dalej.

Druga rozmowa:
M: - Aktualne? (ani "dzień dobry", ani "cześć", ani "pocałuj mnie w dupę")
J: - Aktualne.
M: - Bo ja chciałam prezent dla syna, ale z pieniędzmi krucho.
J: - Więc co Pani proponuje?
M: - Jestem samotną matką i nie mam pieniędzy, może podarowałby pan jeden z telefonów synowi? I tak ma pan jak widać ich dużo.
J: - Przykro mi, ale nie jestem instytucją charytatywną i nie oddam za darmo.
M: -To się wal.

Przynajmniej krótko :D I poszedłem się walić. Dość o roszczeniowych mamuśkach, bo było podobnych rozmów jeszcze kilka, ale nie będę ich przytaczać, bo generalnie sens jest taki sam jak wyżej.

Natomiast seria głupich pytań od innych użytkowników:

- A co będzie, jak załóżmy, że kupię od pana telefon i potem operator mi zablokuje IMEI?

To akurat byłoby bardzo mądre pytanie gdyby nie fakt, że umieściłem także zdjęcia paragonów zakupu sprzętów. Każdy był nabyty w elektromarkecie, więc nie są powiązane ze sprzedażą w salonach operatorów telekomunikacyjnych.

- Ale jak pan brał na raty, to i tak mi mogą zablokować przecież.

Grzecznie odpowiadam, że telefony były kupowane za gotówkę i żaden nie był na raty. Dalej tłumaczę gościowi, że nawet gdybym brał na raty w elektromarkecie i ich nie spłacał, to miałbym komornika, bo sklep niepowiązany z operatorami sieci komórkowych nie zablokuje urządzenia. Poza tym zaproponowałem, że mogę mu udostępnić numer IMEI danego telefonu i może sobie bez problemu sprawdzić, czy sprzęt nie jest w żaden sposób obciążony. Odparł, że się zastanowi i tak chyba go kosmici porwali, bo słuch po gościu zaginął.

- A czy ma pan może inny kolor danego telefonu?

Grzecznie wytłumaczyłem, że jestem prywatnym sprzedawcą, a nie firmą, która ma szereg dostępnych konfiguracji kolorystycznych.

- A to ja takiego nie chcę, bo jest czarny.

No żesz urwał mać, już mu chciałem odpisać, że w takim razie kupię lakier do paznokci i jak chce, to mu nawet na pistacjowy przemaluję, ale powstrzymałem się od złośliwości.

Pominę pytania o dane techniczne telefonów, bo nie dość że zawarłem je w opisie, to jeszcze podałem odnośniki do stron producentów, gdzie można znaleźć super-szczegółowe informacje.
To też było dobre:

- A czy na tym telefonie jest zainstalowane GTA: San Andreas? Bo dla syna chciałem.
- Proszę Pana, telefon jest przywrócony do ustawień fabrycznych, więc nie ma na nim nic, prócz aplikacji systemowych.
- Aha.

I koniec rozmowy :D

Skończyło się na tym, że wyczerpany rozmowami z tymi wszystkimi ludźmi miałem usunąć to ogłoszenie w cholerę, ale zdążyła odezwać się kobieta zainteresowana jednym z telefonów. Miała tylko prośbę, czy można sprawdzić telefon osobiście (była z tego samego miasta), bo dla syna chciała kupić. Odparłem, że nie ma sprawy. Umówiliśmy się w galerii handlowej. Przyszła z synem, chłopak miał swoją kartę SIM, włożyłem ją (bo on się bał nie wiedzieć czemu, że coś uszkodzi). Chłopak zachwycony, mama też uśmiechnięta. Zapytała go, czy mu się podoba. Powiedział, że tak. Więc wyciągnęła pieniądze bez żadnej negocjacji i zapłaciła. I tak, nie chciała rabatu, nie była w żaden sposób roszczeniowa, ale po otrzymaniu gotówki i tak jej stówkę oddałem. Zapytała "a dlaczego?". Odparłem, że to przedświąteczna promocja. I tyle.

Pewnie na mnie psy będziecie wieszać w komentarzach, że "wow, jaki on wspaniałomyślny, że obniżył cenę mimo iż nikt nie prosił", prawda? Więc odpowiem wcześniej... Nie miałem zamiaru obniżać ceny, ale trafił się jeden normalny człowiek na ileś tam gamoni, wiec po prostu zrobiłem to odruchowo. I nie żałuję. A dwa pozostałe telefony? Cóż, po protu wróciły zapakowane do szuflady, a ogłoszenie zdjąłem, bo nie są one warte użerania się z dziwakami.

Do tego zaznaczam iż powyższy wpis nie ma na celu obrażania ani wyśmiewania jakiejkolwiek grupy społecznej. Po prostu opis własnego doświadczenia. Jestem także ciekaw, jakie są Wasze doświadczenia w sprzedaży internetowej. Chętnie poczytam jak coś :)

Dobrego dnia/wieczoru.

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 94 (94)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…