Lubicie robić tak zwane „pranki”? Bo mój szwagier uwielbia i ma do wszystkich pretensje, że nie nadążają za jego poczuciem humoru. Tym razem dopadło mnie. A zaczęło się niewinnie, był w okolicy i potrzebował wydrukowanej instrukcji do jakiegoś urządzenia budowlanego.
Spoko - mówię - wpadnij do mnie do roboty, to sobie odbierzesz.
A moja robota to taki biurowiec wolno stojący gdzie już dawno nie ma recepcji. Jest tablet, na którym się rejestrujesz typu imię, nazwisko, firma, kogo odwiedzasz etc a wizytowany dostaję powiadomienie, że taki i owaki czeka w recepcji.
Otóż i ja dostałem, schodzę na dół wręczam kartki, graba i każdy w swoją stronę. Niby coś normalnego ale nie spodziewałem się, że ciąg dalszy nastąpi. I to jaki.
A trzeba wam wiedzieć, że moja firma nie wyrabia długopisów, tylko jest zaangażowana w coś bardziej poważniejszego, na tyle aby była pod czujnym okiem Wielkiego Brata.
Było już pod koniec pracy a wpada dyrektor z dwoma nieznajomymi facetami. Zabrali mnie do konferencyjnej i zaczęli pytać: kto to był, co mu dałem?
Odpowiadam jak trzeba, pokazuję historię wizyt internetu, co ściągnąłem i że się zgadza a plikiem wydruku a informatyk wszystko potwierdził.
Faceci się zmyli. Pytam się dyrektora o co chodzi, a ten na to, że ten debil czyli twój wesoły szwagier jako swoją firmę podał „Służbę Wywiadowczą Federacji Rosyjskiej”
Czyżby koniec? O nie, dopiero się rozkręca.
Wracam do domu a teściowa dzwoni, że jej syneczka porwali i wywieźli.
Po dwóch dniach wrócił telefonicznie i z mordą na mnie dlaczego nasłałem na niego „ubecję” a teściowa wtórowała. I nie, nie przyjmowali do wiadomości, że to jego własna wina.
Najbardziej to przeżyła jego siostra a żona moja bo dostałem zakaz wstępu do teściowej na wigilię. Ucieszyło mnie to setnie, bo starej prukwy nie cierpię i łamanie się z nią opłatkiem to szczyt hipokryzji z obu stronę. Żona chciała zostać ale ponieważ dzieciaki lubią święta u babci to ustaliliśmy, że żonę z dziećmi odwiozę, po pasterce po nich przyjadę a ja sobie ten czas bardzo miło spędzę grając na konsoli.
I będą to moje najlepsze święta od lat!
Spoko - mówię - wpadnij do mnie do roboty, to sobie odbierzesz.
A moja robota to taki biurowiec wolno stojący gdzie już dawno nie ma recepcji. Jest tablet, na którym się rejestrujesz typu imię, nazwisko, firma, kogo odwiedzasz etc a wizytowany dostaję powiadomienie, że taki i owaki czeka w recepcji.
Otóż i ja dostałem, schodzę na dół wręczam kartki, graba i każdy w swoją stronę. Niby coś normalnego ale nie spodziewałem się, że ciąg dalszy nastąpi. I to jaki.
A trzeba wam wiedzieć, że moja firma nie wyrabia długopisów, tylko jest zaangażowana w coś bardziej poważniejszego, na tyle aby była pod czujnym okiem Wielkiego Brata.
Było już pod koniec pracy a wpada dyrektor z dwoma nieznajomymi facetami. Zabrali mnie do konferencyjnej i zaczęli pytać: kto to był, co mu dałem?
Odpowiadam jak trzeba, pokazuję historię wizyt internetu, co ściągnąłem i że się zgadza a plikiem wydruku a informatyk wszystko potwierdził.
Faceci się zmyli. Pytam się dyrektora o co chodzi, a ten na to, że ten debil czyli twój wesoły szwagier jako swoją firmę podał „Służbę Wywiadowczą Federacji Rosyjskiej”
Czyżby koniec? O nie, dopiero się rozkręca.
Wracam do domu a teściowa dzwoni, że jej syneczka porwali i wywieźli.
Po dwóch dniach wrócił telefonicznie i z mordą na mnie dlaczego nasłałem na niego „ubecję” a teściowa wtórowała. I nie, nie przyjmowali do wiadomości, że to jego własna wina.
Najbardziej to przeżyła jego siostra a żona moja bo dostałem zakaz wstępu do teściowej na wigilię. Ucieszyło mnie to setnie, bo starej prukwy nie cierpię i łamanie się z nią opłatkiem to szczyt hipokryzji z obu stronę. Żona chciała zostać ale ponieważ dzieciaki lubią święta u babci to ustaliliśmy, że żonę z dziećmi odwiozę, po pasterce po nich przyjadę a ja sobie ten czas bardzo miło spędzę grając na konsoli.
I będą to moje najlepsze święta od lat!
Polska
Ocena:
156
(174)
Komentarze