Ostatnio dowiedziałem się, że mój kuzyn ma problemy z sercem. W pewnym momencie zaczęło go ono mocno boleć, a on sam osunął się na podłogę i stracił przytomność. Z opowieści innych krewnych dowiedziałem się, że nie był to pierwszy raz, ponieważ takie sytuacje miały miejsce przynajmniej trzy razy w ciągu roku. Mimo że kuzyn mieszka z dwoma braćmi i swoją matką, nikt z nich nie zadzwonił po karetkę, a wręcz całą sytuację sprowadzono do szarej rutyny. Ciotka uważa, że nie ma sensu się tym przejmować, bo atak trwa mniej niż minutę, a kuzyn potem normalnie wstaje i funkcjonuje, czyli to według niej nic poważnego.
Dopiero moja druga ciotka, która akurat była na miejscu, zadzwoniła po erkę (za co pierwsza ciotka ją opierniczyła), a ta zabrała go na SOR. Nie spędził tam zbyt dużo czasu, bo po trzech godzinach wypisał się na własne żądanie. Początkowo myślałem, że zrobił to z powodu ubezpieczenia – zazwyczaj pracował na czarno. Ale nie – okazało się, że od kilku miesięcy o dziwo jest normalnie ubezpieczony przez pracodawcę. Próbowałem go kilka dni temu na Wigilii jakoś dyskretnie podpytać, czemu nie chce się leczyć, wszak takie ataki serca w takim wieku (kuzyn ma 31 lat) to nie są przelewki. I na pewno nie jest to normalna sprawa.
Odpowiedź mnie zaskoczyła. Kuzyn odparł, że dobrze się czuje i nie widzi potrzeby szprycowania go jakimiś lekami, ponieważ pali papierosy i lubi sobie poimprezować przy wódce, a te rzeczy nie powinny być łączone z lekami. O więcej już nie pytałem.
Dopiero moja druga ciotka, która akurat była na miejscu, zadzwoniła po erkę (za co pierwsza ciotka ją opierniczyła), a ta zabrała go na SOR. Nie spędził tam zbyt dużo czasu, bo po trzech godzinach wypisał się na własne żądanie. Początkowo myślałem, że zrobił to z powodu ubezpieczenia – zazwyczaj pracował na czarno. Ale nie – okazało się, że od kilku miesięcy o dziwo jest normalnie ubezpieczony przez pracodawcę. Próbowałem go kilka dni temu na Wigilii jakoś dyskretnie podpytać, czemu nie chce się leczyć, wszak takie ataki serca w takim wieku (kuzyn ma 31 lat) to nie są przelewki. I na pewno nie jest to normalna sprawa.
Odpowiedź mnie zaskoczyła. Kuzyn odparł, że dobrze się czuje i nie widzi potrzeby szprycowania go jakimiś lekami, ponieważ pali papierosy i lubi sobie poimprezować przy wódce, a te rzeczy nie powinny być łączone z lekami. O więcej już nie pytałem.
rodzina
Ocena:
124
(132)
Komentarze