Z powodów nieistotnych dla historii przebywałam na L4. W takich sytuacjach urząd ten przesyła korespondencję, w której informuje jakie wnioski należy im dostarczyć. I ja dostałam list od króla ZUSa, w którym poinformowano mnie, że przy kolejnym zwolnieniu muszę dostarczyć Z.... coś tam. Ok, ściągnęłam sobie ze strony, wydrukowałam. Ale jakoś nie wpływają mi pieniądze. Mślę, chyba mają 90 dni, więc grzecznie czekam i wracam do zdrowia. Aż pewnego dnia dostaję pismo, które znacząco podniosło mi ciśnienie. Otóż nie dostarczyłam na czas jakiegoś innego Z... coś tam. Lecę do pisma, które otrzymałam poprzednio i tam nigdzie ani słowem o tym. Dzwonię na infolinię, wiszę 30 min, aż trafia się wolny konsultant i pytam o co chodzi. Pani stwierdziła, że mam wypełnić ten właściwy druk i wysłać na wskazany adres. A musicie wiedzieć, że teraz zus przesyła sprawy po całej Polsce, żeby szło sprawniej. No więc moje pismo miało iść do bodaj Wałbrzycha, a ja mieszkam w centrum kraju. Więc nie czekając zebrałam papiery i pojechałam do najbliższego inspektoratu wyjaśnić sprawę. Pani na SOKu po przeczytaniu pisma nie miała żadnych pytań, a pieniądze wpłynęły niebawem.
O królu ZUSie
Ocena:
98
(112)
Komentarze