Kilka tygodni temu wywiało mnie na jeden z przystanków autobusowych na warszawskiej Pradze około godziny 03.00 w nocy.
Kiedy czekałem na mój środek transportu zauważyłem zmierzających w kierunku owego przystanku dwóch facetów i biegnącą za nimi dwójkę dzieci w wieku 5-6 lat, najpewniej bracia bo ubrani jednakowo tylko jeden mniejszy drugi trochę większy.
Panowie cały czas zagadywali chłopców i jak ci się ociągali to "chodźcie chłopaki".
Kiedy dotarli na przystanek jeden z nich podszedł do mnie i zapytał o godzinę. A ja poczułem zapach wódy. Obaj panowie byli mocno zrobieni. Chłopcy pytali mężczyzn się nazywają, gdzie mieszkają, gdzie teraz idą itp.
Jak od początku świeciły mi się czerwone lampki tak teraz alarm po prostu wył.
Odszedłem kawałek dalej tak żeby mnie nie słyszeli, zadzwoniłem na 112 i zdałem relacje operatorowi, opisałem mężczyzn i chłopców. W międzyczasie podjechał nocny do którego wsiadła całą czwórka więc podałem też numer linii, kierunek i numer boczny.
Co na to operator? "Mhm i jakie według pana jest tu zagrożenie?"
Zdębiałem. Wytłumaczyłem dokładnie co podejrzewam tj. w najgorszym wypadku porwanie w najlepszym podpici opiekunowie.
Nawet jeśli to byli krewni tych dzieciaków, a nie jakieś porwanie/uprowadzenie tak jak się bałem, to chyba nie powinni włóczyć się po nocach, pod wpływem i ciągnąć za sobą dzieci.
Kiedy czekałem na mój środek transportu zauważyłem zmierzających w kierunku owego przystanku dwóch facetów i biegnącą za nimi dwójkę dzieci w wieku 5-6 lat, najpewniej bracia bo ubrani jednakowo tylko jeden mniejszy drugi trochę większy.
Panowie cały czas zagadywali chłopców i jak ci się ociągali to "chodźcie chłopaki".
Kiedy dotarli na przystanek jeden z nich podszedł do mnie i zapytał o godzinę. A ja poczułem zapach wódy. Obaj panowie byli mocno zrobieni. Chłopcy pytali mężczyzn się nazywają, gdzie mieszkają, gdzie teraz idą itp.
Jak od początku świeciły mi się czerwone lampki tak teraz alarm po prostu wył.
Odszedłem kawałek dalej tak żeby mnie nie słyszeli, zadzwoniłem na 112 i zdałem relacje operatorowi, opisałem mężczyzn i chłopców. W międzyczasie podjechał nocny do którego wsiadła całą czwórka więc podałem też numer linii, kierunek i numer boczny.
Co na to operator? "Mhm i jakie według pana jest tu zagrożenie?"
Zdębiałem. Wytłumaczyłem dokładnie co podejrzewam tj. w najgorszym wypadku porwanie w najlepszym podpici opiekunowie.
Nawet jeśli to byli krewni tych dzieciaków, a nie jakieś porwanie/uprowadzenie tak jak się bałem, to chyba nie powinni włóczyć się po nocach, pod wpływem i ciągnąć za sobą dzieci.
Operator 112
Ocena:
147
(155)
Komentarze