Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#92582

przez (PW) ·
| Do ulubionych
W nawiązaniu do historii https://piekielni.pl/92246
Autorka jak i większość komentujących podziela zdanie, że w przypadku pogryzienia kogoś przez psa to własciciel psa jest winny całej sytuacji.

I chciałem z tej okazji opisać sytuację z mojego domu. Posiadam psa mieszańca. 4 letnia suczka, która nigdy nikogo nie ugryzła. Zdecydowanie bardziej woli się oddalić, schować za mną lub przejść w inne miejsce z dala od niekomfortowych sytuacji. Pies jest u mnie w domu, w którym to posiada też własny duży kojec. To jej własne miejsce do odpoczynku, wyciszenia i snu. Kojec znajduje się na końcu domu w wolnej wnęce obok garderoby. Aby się tam dostać, trzeba przejść cały dom i przez moją sypialnię. Nikt tam nie ma potrzeby chodzić poza mną, żeby się przebrać. Głowny mój pokój to duża przestrzeń łączona z kuchnią z przodu domu. Gdy kogoś zapraszam lub ktoś chce przyjść do mnie to informuję o obecności psa oraz zasadach panujących w domu z tego powodu (zero dokarmiania, głaskania na siłę i podnoszenia psa).

Akcja właściwa: Moi znajomi z innej części Polski chcieli wpaść na kawę, bo akurat przyjechali na święta. O piesku i zasadach wiedzieli doskonale, a teraz wzięli że sobą jeszcze swoją 6 letnią córkę. Córka cały czas pchała się do psa, chciała głaskać, tulić i bawić się z nim. Na początku moja suczka była z trgo zadowolona, czas mijał wspaniale. Do momentu aż zobaczyłem, że zaczęła się już irytować. Uciekała pod stół, odchodziła czym dalej od córki znajomych, itd. Powiedziałem więc, że piesek jest zmęczony, trzeba dać mu spokój i zostawić samemu sobie. Podziałało na chwilę, bo po jakimś czasie córka znajomych znów mojego pieska zaczęła miętosić. Widząc, że nic innego nie pomoże - psa odprowadziłem do kojca, a młodej włączono bajki w TV, dostała kredki, lego i coś do jedzenia. Upomniałem, że piesek teraz śpi i nie wolno mu przeszkadzać.

Z jej rodzicami zacząłem dalej gadać o starych czasach. Podszedłem do kuchni przygotować coś więcej do jedzenia (byłem więc tyłem do wszystkich). Córka znajomych spytała czy może iść do toalety, a rodzice jej pozwolili. Minęła chwilą i usłyszeliśmy płacz ale niedobiegający z łazienki. Młoda po załatwieniu swoich potrzeb poszła do pieska. Drzwi z toalety mam w korytarzu z przodu domu i żeby przejść do pieska trzeba minąć duży otwarty pokój. Więc jej rodzice najpewniej albo nie chcieli albo nie zauważyli jak tą przeszła obok do mojej sypialni kiedy ją byłem w kuchni tyłem do nich. W każdym razie- pieska chciała znów wytarmosić, a ten że został zagoniony w róg to się zjeżył i chwycił jej dłoń w zęby. Nawet jej nie ugryzł tylko chwycił jej małą dłoń w zęby. Można to porówna do silnego uścisku dłoni, bo nawet ślad nie został.

I teraz moje pytanie - Czy to ją wciąż jestem winny całej sytuacji? Uważam, że absolutnie nie skoro zadbałem o bezpieczeństwo gości i mojego psa zamykając go w kojcu. To córka znajomych nie będąc pilnowaną przez rodziców po prostu przeszła przez cały dom, otworzyła kojec i wyciągnęła rękę do psa. Znajomi przeprosili, a córka wróciła do oglądania bajek.

Pieski

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 135 (149)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…